17 czerwca odbył się Festiwal Nalewek i Win Owocowych

Każdy mógł spróbować trunków i ocenić smak nalewek.

Każdy powód jest dobry, by się napić, ale nie każdy, by się oddać degustacji. Można degustować dla przyjemności – jak uczestnicy festiwalu. Ale można i śmiertelnie poważnie – jak jury, które miało wyłonić zwycięzców nalewkowego konkursu. 

Konkurs skierowany był do tych, którzy sami tworzą domowe nalewki lub wina owocowe.

Obejmował dwa etapy. W pierwszym przyjęto próbki. Zgłosiło się ponad 100 uczestników. Do finału miało przejść 10 nalewek oraz 10 win owocowych.

– Większość zgłoszeń to oryginalne receptury i bardzo ciekawe smaki – mówi Hieronim Błażejak, przewodniczący jury. – Poziom był na tyle wyrównany, że do fazy finałowej postanowiliśmy zakwalifikować 22 trunki.

To właśnie finał tego konkursu miał stanowić jedną z najważniejszych atrakcji festiwalu. Zanim jednak ogłoszono oficjalne wyniki, uczestnicy imprezy mogli sami oddać się degustacji win i nalewek przygotowanych głównie przez producenta „Ogrodu Smaków”: Nalewek Babuni oraz Wina Babuni.

Nie na samych jednak trunkach się skończyło.

Pod okiem kulinarnego eksperta Tomasza Lacha chętni mogli przygotować najróżniejsze potrawy. Największą popularnością cieszył się piernikowy tost podsmażany na maśle i podlany delikatnie nalewką.

Kulinarne warsztaty poprowadził także Jan Kuroń.

Torunianie mieli również możność degustacji wielu innych przysmaków. Oblegane były stoiska z serami, chlebem czy przyprawami.

– Jeśli nie będzie smakowało – zwracamy kasę – mówił producent kozich serów, odznaczony na targach poznańskich za wyrób „Kozi Dymek”. Chętnych do skosztowania sera „Kozia Rura” nie brakowało. Zachwalano go jako naprawdę smaczny.

Przy stoisku „Specjały spod strzechy” można było spróbować musztardy piernikowej. – To oryginalna receptura z 1703 roku – wyjaśniał producent. – Używano jej do mięs, trzymano w beczkach. Do dziś smakuje wyśmienicie.

Można było również skosztować żytniego, razowego chleba. – To chleb pieczony na zakwasie – mówił sprzedający. – Całkowicie bez drożdży. Receptura jest bardzo stara. Kiedyś nikt drożdży nie dodawał. Po prostu zostawiano to w dzieży – naczyniu do rozczyniania mąki i wyrastania ciasta chlebowego.

Przy innych, równie obleganych stoiskach można było skosztować syropów z malin leśnych i aronii, konfitur z jagód, miodu rzepakowego, chrzanu z gruszką i wielu, wielu innych.

Wreszcie przyszedł czas na ogłoszenie wyników konkursu. Nagrodą główną było 5 tys. zł oraz limitowana edycja Nalewki lub Wina Babuni stworzona na bazie zwycięskiej receptury. Drugie miejsce to nagroda 3 tys. zł, trzecie – 1 tys. zł.

5-osobowe jury przyznało kilka wyróżnień i trzy nagrody główne. 3. miejsce zajął Marcin Lisiewicz za wino owocowe z aronii, jagód, jeżyn i czarnej porzeczki. 2. miejsce – Wojciech Suchanek za nalewkę z wiśni czarnogórskiej. Zwyciężył natomiast Cezary Pyszczak za nalewkę z ałyczy. Wiśnia, śliwka i jagoda – te owoce zdecydowanie zdominowały tegoroczny festiwal.

– Poziom finału był niezwykle wysoki, choć trzeba przyznać, że trzy wyróżnione trunki wyraźnie górowały nad innymi – mówi przewodniczący jury Hieronim Błażejak. – Miały to, co szanująca się nalewka mieć powinna: harmonię smaku i zapachu. To, co najpierw trafiało do nosa, przekładało się później na podniebienie.

Festiwal zakończyła występem gwiazda wieczoru Halina Mlynkowa.