Abraxas Quartet z Torunia podbił serca jurorów Must Be the Music

Czy zespół z Torunia wygra kolejną edycję Must Be the Music? (fot. Jacek Kutyba)

Jest ich trzech, ale tworzą kwartet. Na scenę zabierają ze sobą muzykę. Nikt nie może uwierzyć, gdy słyszy odpowiedź na pytanie o wiek. Skąd w młodych ludziach fascynacja jazzem – jednym z najtrudniejszych gatunków muzycznych. Dzięki temu są jednak unikalni. Przebojem wdarli się do półfinału jednego z najpopularniejszych talent show w Polsce.

Zespół istnieje rok. Jego członkowie są uczniami toruńskiej szkoły muzycznej. Jak sami przyznają, naukę trzeba dokończyć. W duszy grają im jednak nie tylko klasyczne dźwięki.

– Wiedzieliśmy, że w Toruniu odbywają się preeliminacje do Must Be the Music – opowiada historię udziału w programie Kamil Fiszer, kontrabasista grupy. – Nie byliśmy jednak przekonani do tego pomysłu. Potem okazało się jednak, że można przejść je drogą internetową. Wysłaliśmy swoje nagranie i udało się.

Abraxas Quartet został zaproszony na casting w Warszawie. Gdy wyszli na scenę, zmroziło ich. Adama Sztabę, Elę Zapendowską czy Korę widzieli do tej pory jedynie w telewizji. Nie takim zawodowcom nogi miękną.

Gra dla milionów

– W najśmielszych marzeniach nie liczyliśmy, że cztery osoby będą „na tak” – mówi Kamil Fiszer. – Muzyka okołojazzowa, którą wykonujemy, nie jest mainstreamowa. Poza tym wiemy, jak wiele jeszcze musimy się uczyć.

Publiczność przyjęła występ siedemnastolatków z Torunia owacją na stojąco. Członkowie jury byli zgodni. Talentu Bóg nie poskąpił naszym krajanom.

– Jestem zauroczony, że robicie to w tym wieku – mówił Adam Sztaba. – Była w tym elegancja i nastoletnia niewinność – świetna mieszanka.

Po niedzielnej emisji programu rozdzwoniły się telefony. Trio ma propozycje współpracy z różnymi artystami. Póki co, nie tracą głowy. Najważniejsze jest, żeby dobrze przygotować się do półfinałowego występu.

– Na castingu gra się „na żywo”, nie ma playbacku – rozwiewa moje wątpliwości kontrabasista. – Prawdziwym sprawdzianem będzie jednak kolejny etap.

Program ogląda co tydzień w telewizji kilka milionów Polaków. Półfinały emitowane są „na żywo”. Odcinek nie jest wcześniej nagrywany. Na najmniejszą pomyłkę nie ma miejsca.

Zespół działa od samego początku „na wariackich papierach”. Po pół roku istnienia udało mu się nagrać pierwszą płytę. Cztery kompozycje były autorskie. Dzieła dopełniły trzy covery. Nastolatkowie nagrali m.in. „Fever” czy „Ach, śpij kochanie” – standard Adolfa Dymszy i Eugeniusza Bodo.

– Chcemy, aby naszej muzyki słuchały zarówno osoby w naszym wieku, jak i dużo starsze – mówi Michał Walenciak, wokalista zespołu. – Staramy się, aby nasza muzyka była o czymś. Ona jest w każdym z nas i wiążemy z nią swoją przyszłość. Zespół jest piękną przygodą.

Muzyka ważniejsza niż szkoła

Uśmiecham się pod nosem, gdy słyszę od nastolatków, że do jazzu trzeba dorosnąć.

– Nie gramy klasycznego jazzu, ale utwory okołojazzowe – wyjaśnia Kamil Fiszer. – Każdy, kto aktualnie słucha tego gatunku, na początku go nie znosił. Wynika to z niezrozumienia tej muzyki. My również przerobiliśmy hip-hop, rock czy blues mississippi. W końcu jednak dojrzeliśmy do słuchania i grania jazzu.

Kontrabasista Abraxas Quartet ma na kim się wzorować.

– Moim idolem jest Lars Danielsson – opowiada młody muzyk. – Gram na tym samym instrumencie, co on. Szwed występuje z Leszkiem Możdżerem. To najwyższa półka. Staram się zapożyczać jakieś zagrywki czy motywy z jego twórczości.

Czy kariera nie przeszkodzi młodym Torunianom w edukacji? Nauka w szkole muzycznej wymaga wielogodzinnych prób.

– Każdy z nas w przyszłości chciałby uczyć się na akademii muzycznej – wyjaśnia Kamil Fiszer. – Muzyka jest dla nas na pierwszym miejscu. Szkołę „ciągniemy”, bo przecież trzeba ją skończyć. W większym stopniu skupiamy się na swojej twórczości.
Do czasu występu w Must Be the Music trio występowało w Toruniu i Bydgoszczy. Można było ich usłyszeć chociażby w toruńskim klubie „Muza”. Muzycy byli również wynajmowani na prywatne imprezy. W tym momencie nie planują nagrania kolejnej płyty.

Wiedzą, że dobry występ w talent show jest często przepustką do wielkiej kariery. Rozpoznawalność w branży jest po nim znacznie większa niż po zagraniu setek koncertów. Magia telewizji.

Jakie jest motto zespołu? „Tworzymy twoje chwile”. Oby stworzyli ich nam jak najwięcej.