Angels polegli w stolicy

Mecz w Warszawie był srogą lekcją dla zawodników Angels Toruń. (fot. Adam Czarniawski)

W rozegranym w sobotę 30 maja meczu ósmej kolejki PLFA I drużyna Crusaders Warszawa zwyciężyła na własnym boisku z Angels Toruń 17:0.

Poprzednie starcie tych składów miało miejsce 9 maja w Toruniu, gdzie po wyrównanym pojedynku wygrali Krzyżowcy 12:6. Na początku starcia szczęście uśmiechnęło się do gospodarzy. Najpierw wykonali solidny kick off, który goście odebrali mało dynamicznie. Biegnącego Kornela Mierzejewskiego momentalnie obalił niedaleko pola punktowego Andrzej Mazanek. Anioły w swojej pierwszej akcji ofensywnej postawiły na bieg Rafała Mierzejewskiego. Ten szybko zgubił piłkę, którą wyłuskał Mateusz Kowalczyk z Crusaders. Stąd wystarczyła już jedna akcja biegowa Michała Karczewskiego, żeby warszawianie objęli prowadzenie.

Angels po tak niefortunnym początku spotkania bardzo chcieli się zrehabilitować. Jednak ofensywa tego dnia spisywała się słabo. Pierwsza seria zagrywek szybko zakończyła się puntem po skutecznych interwencjach defensywy Crusaders, w której prym wiedli linebackerzy Hubert Deptuła i Rafał Ochnik. Toruński atak dostał jeszcze jedną szansę po przechwycie Macieja Biesiadzińskiego i tym razem za sprawą biegów Bartosza Mroza i Dawida Gajewskiego zdołał przesunąć się do przodu, ale w kluczowym momencie zabrakło konsekwencji i ponownie goście ratowali się puntem.

Warszawianie dzięki biegom Michała Karczewskiego, Michała Borucińskiego i Marcina Szczepańskiego znaleźli się przed szansą na przyłożenie. Piłka posłana od Saschy Gaveau do Piotra Matyjaska była wymierzona dokładnie i rzucona precyzyjnie w pole punktowe. Tight end Crusaders nie zdołał jednak jej opanować i ofensywie gospodarzy pozostało kopnięcie z pola. To skutecznie wykonał Kamil Pilich. Angels próbowali jeszcze przed przerwą odpowiedzieć, ale ich atak również ugrzązł na obronie rywali a w kluczowym momencie zgubili piłkę, którą odzyskał Marcin Szczepański z warszawskiego klubu. Kolejna seria gości zaś skończyła się niecelnym kopnięciem Bartosza Mroza.

Angles wciąż szukali swoich szans, ale nie mogli przełamać defensywy rywali. Zaś kiedy sporadycznie im się to udawało i docierali na mniej niż 15 jardów od pola punktowego Crusaders (czyli w tak zwanej czerwonej strefie) gubili piłkę lub padała ona łupem rywali (jak na przykład w końcowych minutach czwartej kwarty, kiedy przechwycił ją Rafał Barszczewski). Warszawianie lepiej spisywali się w ataku (w którym pod koniec meczu zdołał jeszcze zapunktować – mimo szczelnego krycia – Frederik Hermann) oraz w defensywie (skuteczne powstrzymania w czwartych próbach oraz wymuszanie szybkich puntów) i dzięki temu zwyciężyli 17:0.

– Byliśmy bardziej zmotywowani niż w pierwszym meczu z Angels – stwierdził Rafał Ochnik, linebacker Crusaders. – Do tego ostatnia porażka z Wilkami dała nam dużo do myślenia. Dlatego włożyliśmy więcej pracy na treningach. Przydała się również analiza gry Angels i przygotowania. To był dla nas ciężki mecz, ale udało się wygrać i nie stracić żadnych punktów. Defensywa zanotowała udany występ, w którym przechwyciła dwie kluczowe piłki. Zwłaszcza obrona w czerwonej strefie wychodziła dobrze. Kiedy jesteśmy przyciśnięci do muru a pole punktowe jest tuż za plecami wtedy czujemy większą mobilizację i za wszelką cenę staramy się zatrzymać rywali. Tak było i dzisiaj. To także olbrzymia zasługa trenerów, którzy świetnie nas przygotowali do tego starcia. Nasza ofensywa również się spisała – dwa przyłożenia i kopnięcie z pola to niezły dorobek.

– Niestety błędy w ofensywie nadal się powtarzają – uważa Hubert Pińczak, trzecia linia obrony Angels Toruń. – W czerwonej strefie nasz atak się zacina i traci piłkę. Na treningach zagrywki wychodzą zaś później na meczu wkrada się dekoncentracja i gubimy rytm. Dzisiaj przyjechaliśmy mocno osłabieni a najbardziej brakowało lidera Tomasza Kuski. Było też sporo roszad na pozycjach, ale mimo tego uważam, że w obronie zagraliśmy dobre spotkanie. Potknęliśmy się w ofensywie kilka razy i to zaważyło na wyniku. Zwłaszcza odczuliśmy pierwszą upuszczoną piłkę, którą Crusaders szybko zamienili na przyłożenie. To był chyba nasz najgorszy początek meczu w historii. Później podobne wpadki przydarzyły się jeszcze kilka razy. Zbliżamy się do końca sezonu i perspektywy nie są dobre. Dwa ostatnie starcia musimy wygrać, żeby zabezpieczyć swój byt w PLFA I.

Wśród warszawian dobre zawody rozegrał running back Michał Karczewski, który wybiegał wiele jardów i jedno przyłożenie oraz Frederik Hermann, który zwiększył prowadzenie w czwartej kwarcie. W obronie brylowali linebackerzy Rafał Ochnik oraz Hubert Deptuła, którzy mocnymi powaleniami paraliżowali toruńską ofensywę.

W anielskich szeregach wyróżnili się Dawid Gajewski, który mocnymi biegami zyskiwał wiele jardów oraz Bartosz Mróz, który swoimi rajdami konsekwentnie dostarczał ofensywie terenu. Tym samym starali się zrekompensować brak czołowego running backa – Tomasza Kuski. Mimo porażki dobrze spisywała się formacja defensywna Angels. Zwłaszcza skuteczny był Wojciech Jędrzejczak, defensive tackle, który na linii powstrzymywał często aż dwóch rywali umożliwiając tym samym linebackerom dobre interwencje. Partnerował mu Sebastian Jasiak, defensive end, który popisywał się mocnymi powaleniami w ważnych momentach i wykazywał się aktywnością na linii starcia.

Angels swój następny mecz rozegrają już 4 czerwca w Toruniu, gdzie podejmą Cougars Szczecin. Zaś Crusaders 7 czerwca pojadą do Gdańska powalczyć z Seahawks Sopot.

Crusaders Warszawa – Angels Toruń 17:0 (7:0, 3:0, 0:0, 7:0)
I kwarta
7:0 – przyłożenie Michała Karczewskiego po 8-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Kamil Pilich)
II kwarta
10:0 – 20-jardowe kopnięcie z pola Kamila Pilicha
IV kwarta
17:0 przyłożenie Frederika Hermanna po 20-jardowej akcji po podaniu Saschy Gaveau
(podwyższenie za 1 punkt Kamil Pilich)

Kolejne spotkania w Toruniu: 4 czerwca spotkanie pierwszej ligi z Cougars Szczecin na Stadionie Miejskim oraz 6 czerwca derby z Bydgoszcz Archers na MotoArenie! Cały czas można dołączyć do toruńskiej drużyny, klub zapewnia bezpłatne treningi pod okiem amerykańskiego szkoleniowca oraz sprzęt, chętni proszeni są o kontakt: info@angelstorun.pl oraz tel. +48 793948645.