Asy toruńskiego nieba

Z okazji przypadającego 28 sierpnia Święta Lotnictwa Polskiego wspominamy 4. Pułk Lotniczy w Toruniu. Chlubę naszego lotnictwa (fot. materiały archiwalne)

Czy mówią coś pani/panu nazwiska Stachoń, Pamuła, Skalski? Pamięć ma to do siebie, że z czasem blednie. Bo któryż torunianin może odpowiedzialnie przyznać, że dumny jest z naszych rodzimych tradycji lotniczych? 

Bolesław Feliks Stachoń – polski lotnik, pułkownik, poległ w locie bojowym w 1941 nad Holandią; Leopold Pamuła – podpułkownik pilot Wojska Polskiego, zginął w 1940 niedaleko Londynu; Stanisław Skalski – podporucznik pilot polski, późniejszy generał brygady, as myśliwski II wojny światowej, uczestnik Bitwy o Anglię, zmarły 2004 w Warszawie. I wielu, wielu innych…

4. Pułk Lotniczy z Torunia powstał w 1924 roku z przeformowania Szkoły Obserwatorów i Strzelców Lotniczych. Pierwszym komendantem pułku został płk pil. Roman Florer. Podstawowym celem istnienia pułku była obrona Pomorza.

Aby sięgnąć do korzeni powstania pułku, trzeba się cofnąć o kilka lat wcześniej. W roku 1919 powstały dwie istotne z punktu widzenia przyszłego pułku jednostki: 4. Eskadra Lotnicza, późniejsza 4. Toruńska Eskadra Wywiadowcza oraz Oficerska Szkoła Obserwatorów Lotniczych, późniejsza Szkoła Obserwatorów i Strzelców Lotniczych. Z tej drugiej powstał właśnie kilka lat później 4. Pułk Lotniczy.

Początki pułku nie należały do łatwych. Szczególnie dotkliwie odczuwalny był brak sprzętu. Trudności te udało się jednak z czasem pokonać. Co ciekawe, przełamano stagnację przede wszystkim opierając się o polski przemysł, a także spożytkowując rodzimą myśl techniczną.

Polscy inżynierzy i technicy walnie przyczynili się do podniesienia jakości europejskiego lotnictwa. Warto wspomnieć, że poziom technologii poprawił się tak znacząco, że w ciągu kilku lat Polska zaczęła być wymieniana w gronie lotniczej awangardy Europy.

Lotnisko 4. Pułku zostało zaopatrzone w infrastrukturę nowej generacji. Otrzymało nowoczesną stację paliw, ulepszoną nawierzchnię. Powstały również rozciągające się na dużej powierzchni koszary. Ale nade wszystko diametralnie zmienił się poziom technologii samych samolotów. Maszyny polskie wyparły używane dotąd samoloty francuskie. Nie dość na tym: w owym czasie wiele europejskich potęg powietrznych zaczęło ubiegać się o zakup licencji na produkcje polskich maszyn.

Po przegranym Wrześniu toruńscy lotnicy prowadzili dalszą walkę z okupantem włączając się w struktury 306 Dywizjonu Myśliwskiego – Toruńskiego i 301 Dywizjonu Bombowego Ziemi Pomorskiej walczących na niebie Wielkiej Brytanii. Łącznie 4. Pułk Lotnictwa w Toruniu istniał 15 lat. Zakończył swą działalność wraz z napaścią hitlerowskich Niemiec na nasz kraj.

– 28 sierpnia, Święto Lotnictwa Polskiego, to zawsze okazja do wspomnień – mówi Zbigniew Brążkiewicz, wiceprezes Zarządu Aeroklubu Pomorskiego w Toruniu i prezes Klubu Seniorów. – Tradycyjnie już wspominamy tych, którzy odeszli. Z tamtych czasów nie ma niestety już nikogo. Pozostały tylko cmentarze. Trzeba nadmienić, że obecnie zainteresowanie lotnictwem wojskowym jest coraz mniejsze. Jest to oczywiście sytuacja w czasie pokoju naturalna: młodzi ludzie interesują się przede wszystkim lataniem sportowym. Ale historia powoli się zapada w niepamięć.

Po wojnie było w Toruniu 18 „czwartaków”. Tylu pozostało z 800 członków 4. Pułku. Byli to głównie mechanicy. Oni przeżyli. W roku 1975 zmarł ostatni jego prezes Klubu Seniorów – Bogusław Mizerski. Pamiątki po lotnikach przekazano do Muzeum Okręgowego.

– Ci dzielni ludzie spoczywają na Cmentarzu Garnizonowym w Toruniu – dodaje Brążkiewicz. – Została po nich tylko nasza pamięć. Ale i ona blednie coraz bardziej.