Bądźcie z nami na dobre i złe [wywiad]

„Pawełek” stał się Pawłem. Przed wami nowy kapitan toruńskiej drużyny żużlowej (fot. Łukasz Piecyk)

nowej roli w zespole z Pawłem Przedpełskim, zawodnikiem Get Well Toruń, rozmawiał Karol Żebrowski 
 
Co słychać u nowego kapitana drużyny Get Well 
Wszystko w porządku. Czas świąteczno-noworoczny jest zawsze dla mnie wyjątkowy i od dziecka staram się go spędzać z rodziną. Nie inaczej było w tym roku. Dobrze, że mamy chociaż te kilkanaście dni w roku, które w pełni możemy poświęcić najbliższym.  
 
Specjalnie podkreśliłem nową funkcję, którą będzie pan sprawował od najbliższego sezonu. Było to dla pana zaskoczeniem?  
Kilka dni przed prezentacją drużyny rozmawiałem na ten temat z menadżerem Jackiem Frątczakiem, ale było to bardzo ogólnikowe. Prawdę mówiąc, nie spodziewałem się tego. O decyzji mianowania mnie kapitanem dowiedziałem się na kilkanaście minut przed wyjściem na scenę podczas prezentacji w Arenie Toruń. Bardzo się ucieszyłem, bo jestem człowiekiem od dziecka związanym z Toruniem i klubem. To ogromne wyróżnienie, ale także wyzwanie.  
 
Decyzja nie była podjęta w związku z transferami, bo dotychczasowy kapitan Chris Holder pozostał w zespole. Rozmawialiście ze sobą na ten temat, Chris może już coś doradził?  
Nie było jeszcze okazji do dłuższych konwersacji w tej kwestii.  
 
Wspomniał pan, że nowa rola jest dużym wyzwaniem. Kapitan odpowiada nie tylko za siebie, ale musi także być przykładem w wielu kwestiach dla kolegów z drużyny.  
Chodzi tu o sferę mentalną, która w żużlu jest bardzo ważna. Kapitan musi mieć w nią znaczny wkład. Będę robił wszystko, abyśmy się napędzali i motywacji nam nie brakowało, ale to nie jest też tak, że kapitan stara się, a reszta siedzi z założonymi rękoma. Jeżeli chcemy odnieść sukces, każdy z członków zespołu musi wykazać maksymalne zaangażowanie. 
 
Rola kapitana w toruńskiej ekipie może być szczególnie ważna w tym sezonie, jeśli spojrzymy przez pryzmat wyników z zeszłego roku, które były – powiedzmy sobie szczerze – kompletnym rozczarowaniem.  
To nie był łatwy sezon dla wszystkich osób związanych z klubem. Jeżeli chodzi o zawodników, to mieliśmy sporo problemów zdrowotnych, które mnie również nie ominęły i na pewno miały wpływ na uzyskiwane rezultaty. Nie uważam jednak ostatniego sezonu za stracony. Miałem do czynienia z nowymi sytuacjami, takimi jak odstawienie od składu po zdobyciu 6-7 oczek, które początkowo były dla mnie bardzo trudne, ale teraz uważam, że uczyniły ze mnie dojrzalszego zawodnika. Dziś z optymizmem patrzę w przyszłość i nie skupiam się na tym, co było. Chcę być lepszy i mam nadzieję, że nowa rola będzie mi w tym pomagać.  
 
Nie tylko nowy kapitan, ale także nowe twarze, w porównaniu z zeszłym sezonem, zawitały na Motoarenę. Jaka to będzie drużyna i z jakimi nadziejami, indywidualnymi i drużynowymi, przystąpicie do zmagań?  
Mamy ciekawy zespół, lecz Ekstraliga w tym roku będzie bardzo wyrównana. Nie pamiętam aż tak dużej liczby przedsezonowych roszad, które jednak zweryfikowane zostaną dopiero na torze. Życzyłbym sobie, aby przede wszystkim dopisywało nam zdrowie. Pierwszym celem na pewno jest wejście do fazy play-off, a potem zobaczymy. Indywidualnie mogę odpowiadać za siebie, ale prawdę mówiąc, nie chcę ich konkretyzować. Za każdym razem, gdy je określałem, to w większości nie udawało mi się ich spełnić. Teraz zachowam je dla siebie i będę do nich dążył. 
 
Na sam koniec chcę oddać panu pole do popisu. Co nowy kapitan Get Well Toruń chciałby przekazać kibicom przed nowym sezonem?  
Bądźcie z nami bez względu na to, co będzie się działo. Potrzebujemy waszego wsparcia, a jest ono szczególnie dla nas ważne gorszych chwilach, które mogą przytrafić się każdemu, nie tylko w karierze zawodowej, ale również w życiu osobistym. Wypełniajcie do ostatniego miejsca Motoarenę i głośno kibicujcie, a my zrobimy wszystko, aby dać wam wiele powodów do radości.