Był z Torunia, a kradł w Bydgoszczy. Historia nastolatka napadającego na banki

Mężczyznę złapano w Przysieku.

Zamarzyła mu się kariera rabusia. Mieszka w Toruniu, więc postanowił napadać na banki w nielubianej przez siebie Bydgoszczy. Pokonali go klienci placówek z miasta nad Brdą.

Siedemnastolatek nie miał innego pomysłu na szybkie pieniądze. W tydzień chciał obrobić trzy miejsca. Udało mu się ukraść kilkadziesiąt tysięcy złotych. Samochodu nie miał, więc wracał ze skoku przypadkową taksówką. Jakież było jego zdziwienie, gdy policjanci zatrzymali go na stacji benzynowej w Przysieku.

Pracownicy i klienci banku przy ul. Skłodowskiej-Curie w Bydgoszczy zapamiętają ten dzień na długo. Rzadko zdarza się bowiem, że wybierasz pieniądze, a do budynku wpada zamaskowany mężczyzna z pistoletem w ręku.

– Trzeba uściślić, że była to broń startowa, używana na różnego rodzaju zawodach sportowych – mówi Maciej Daszkiewicz z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. – To okazało się jednak dopiero po zatrzymaniu mężczyzny. O tym, że napadł on na bank, a potem wsiadł do taksówki zaalarmował nas inny klient tej placówki.

Mieszkaniec Bydgoszczy wykazał się szybkością umysłu. Zobaczył, że rabuś zdejmuje kominiarkę przed wejściem do auta. Skojarzył fakty, zapamiętał numery rejestracyjne i zadzwonił na policję. Funkcjonariusze wiedzieli, co mają zrobić. Skontaktowali się z taksówkarzem odwożącym nastoletniego torunianina do domu. Uprzedzili go o akcji i poprosili o współpracę. Siedemnastolatka schwytano podczas postoju na stacji benzynowej w Przysieku, w gminie Zławieś Wielka. Pieniądze miał przy sobie. Wydał tylko jakieś drobne w sklepie po drodze.

Szybko okazało się, że to nie pierwszy wybryk młodocianego przestępcy. W poprzednim tygodniu napadł na placówkę udzielającą pożyczek i agencję bankową. Także w Bydgoszczy.

– Dobrze, że teraz ten oprych pójdzie siedzieć – mówi anonimowo mężczyzna, który zaalarmował policję. – Już nie chodzi nawet o pieniądze, ale co by się stało, gdyby ktoś zawału dostał podczas jego akcji? Gdybym dorwał go tylko, to by popamiętał.

Plan torunianina nie miał być jednak tragikomiczny. Wybierał mniejsze placówki, żeby nie rzucać się w oczy i nie natknąć na ochronę i nowoczesne zabezpieczenia. Członkiem zorganizowanej grupy nie był, bo popełniał amatorskie błędy. Funkcjonariusze rozbawieni przyznają, że pierwsza próba napadu zakończyła się dość komicznie, jak z filmów o gangu Olsena.

– Po prostu jeden z klientów stanowczo wyprosił rabusia z pomieszczenia – mówi Maciej Daszkiewicz. – Załatwiał swoje sprawy i nie spodobało mu się, że ktoś inny to zakłóca. Był bardziej zdeterminowany niż przestępca. Wszystko miało miejsce przy ul. Gdańskiej, w samym sercu Bydgoszczy. Mężczyzna postanowił przenieść się na Szwederowo. Tam, tym razem z powodzeniem, zażądał wydania pieniędzy. Również miał przy sobie pistolet startowy.

Siedemnastolatek współpracuje ze śledczymi. Przyznał się do zarzucanym mu czynów i uczestniczył już w wizji lokalnej. Teraz grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności. Odpowiada za rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia.

***
Funkcjonariusze w ostatnim czasie notują mniej przypadków napadów na banki, niż jeszcze kilka lat temu. Przestępcy wybierają obecnie znacznie bardziej wyrafinowane oszustwa finansowe np. dokonywane w sieci. Zdarzają się i tacy, co wykazują się sporą bezczelnością podjeżdżając pod bankomaty i działając metodą „na wyrwę”. Wielu z nich do tej pory nie udało się złapać.