Centrum Sztuki Filmowej zastąpi Kino Centrum. Co jeszcze zmienią Kuczma i Żydowicz?

Wacław Kuczma i Marek Żydowicz na konferencji prasowej poświęconej przyszłości Kina Centrum (fot. Łukasz Piecyk)

W toruńskim środowisku kulturalnym wrze. Na Facebooku puchnie w oczach grupa zjednoczona ideą: „Nie dla likwidacji Kina Centrum…” Lokalna prasa sugeruje, że chodzi o wieloletni konflikt personalny pomiędzy Kafką Jaworską, kierownikiem tegoż kina, a Markiem Żydowiczem, kuratorem artystycznym CSW.

Oboje od lat działają w świecie filmu. On kieruje słynnym na świecie Międzynarodowym Festiwalem Sztuki Autorów Zdjęć Filmowych Camerimage, ona – Międzynarodowym Festiwalem Filmowym Tofifest. Mają jednak kompletnie inne spojrzenie na rolę, funkcję, repertuar i sens kina działającego w narodowej instytucji kultury, jaką jest utrzymywane głównie z budżetu państwa Centrum Sztuki Współczesnej.

Poziom emocji wokół tej sprawy jest duży, obie strony wspominają o konsultacjach z prawnikami. Mimo to, spróbujmy na konflikt spojrzeć spokojnie.

Od dawna Marek Żydowicz, dzięki staraniom którego Toruń stał się siedzibą tak szacownej instytucji, jaką jest CSW, krytycznie przyglądał się działalności otwartego w nim kina. Uważał, że jego repertuar powinien być szczególny, ściśle związany z misją CSW, a więc popularyzacją sztuki współczesnej. Na marginesie, sala w CSW nie jest salą kinową, jej amfiteatralność jest połowiczna – połowa widzów ogląda głównie tyły głów osób siedzących przed nimi.

Mimo tych niedogodności Kino Centrum przyjęło się wśród wyrobionych kinomanów. Poza filmem ambitnym, pojawiały się jednak także tytuły popularne, będące w repertuarze multipleksów. Jak podkreśla dyrektor CSW Wacław Kuczma, w minionym roku odbyło się zaledwie 5 spotkań z autorami dzieł filmowych i krytykami. To podstawowy zarzut wobec Kafki Jaworskiej.

W środowisku pojawiają się sugestie, że na relacje Żydowicz-Jaworska wpływ mają festiwale przez oboje prowadzone. Rywalizacji być nie powinno, bo to imprezy o różnej skali, ale…

– Szczerze mówiąc, gdy zrozumiałem, że Tofifest korzysta z uprzejmości CSW w dziwnie dużym stopniu, chciałem ostro zareagować – wspomina Wacław Kuczma. – Jeśli według dawno zawartej umowy Tofifest wynajmuje na dziesięć dni nasze trzy sale za 3440 zł brutto, to chyba coś jest nie tak? Powstrzymał mnie jednak nie kto inny, a właśnie Marek Żydowicz. Przypomniał, że Tofifest to dziś jedyny festiwal filmowy w Toruniu. Ale co do zmiany repertuaru filmów w CSW od razu mieliśmy podobne zdanie.

Dzisiejszy, przejściowy – miejmy nadzieję – zastój w Kinie Centrum wywołany jest właśnie przechodzeniem na nowy repertuar. A przełomowy moment nastąpił dokładnie 10 lutego o godzinie 15.28. W tym momencie Kafka Jaworska wysłała mailem do Kuczmy i Żydowicza program działalności kina na marzec. Zgodnie z wcześniej podpisanymi umowami do 10 marca zaplanowano w nim codziennie po cztery seanse filmów „Lobster” i „Pokój”. Od 11 marca program uległ radykalnej zmianie. Zaplanowano pokazy z dyskusją, przeglądy, projekcje okraszone spotkaniem z historykiem, filmowe poranki dla dzieci, pokazy kina awangardowego. Ogólnie, Kafka Jaworska wymyśliła bogaty program. Pytanie, czy możliwy do zrealizowania.

– Jak najbardziej. Na takie działania pieniądze byśmy znaleźli. To jest właśnie działalność zgodna z misją CSW – zapewnia Wacław Kuczma.

Wtóruje mu Żydowicz.

– Proszę zwrócić uwagę, że wysłano to dwie minuty przed końcem pracy, podczas gdy byłem w USA. Różnica czasu 9 godzin. Dostałem to więc o świcie. Usiadłem nad tym, gdy zakończyłem spotkania. I zaakceptowałem. Proszę, oto mój mail. Mam, jak widać, drobne uwagi, ale ogólnie – program idzie w dobrą stronę. Tak ma pracować kino w tym miejscu.

Problem w tym, że Kafka Jaworska oficjalnie akceptacji przełożonego nie otrzymała, bo następnego dnia jej mąż doniósł miesięczne zwolnienie lekarskie.

– Nie przekazała obowiązków swej zastępczymi, ta zaś wyjaśnia w swej notatce służbowej, że zgodnie z jej wiedzą program kina nie został zaakceptowany. I stąd obecny zastój – tłumaczy Wacław Kuczma. – Trudno nie widzieć w tym jakiejś gry: wysyłanie programu w ostatniej chwili, wiedząc, że akceptujący jest na drugiej półkuli, a potem znikanie na miesiąc… Nie kwestionuję zwolnienia lekarskiego, ale można było chociaż zadzwonić.

Co dalej z Kinem Centrum? Po pierwsze, ma je zastąpić Centrum Sztuki Filmowej. Sala ma zostać przebudowana, wygłuszona i lepiej wyposażona. Jeśli chorobowe kierowniczki się przedłuży, pojawi się nowy kurator kina. Będzie realizowana w nim ambitna, edukacyjna wizja, zgodna z kierunkiem wskazywanym od lat przez Marka Żydowicza. Czy zajmować się tym będzie w przyszłości Kafka Jaworska? Podczas wtorkowej konferencji prasowej Wacław Kuczma tego nie wykluczył.

– Nie myśmy rozpuścili plotkę o zamknięciu kina – podkreślił na koniec Marek Żydowicz. – Chcemy jego rozwoju. Powstrzymajcie się państwo z ocenami do czasu, gdy nowy program zacznie działać. Pomóżcie nam tę instytucję budować.

Mimo licznych prób nie udało nam się skontaktować z Kafką Jaworską.