Cezary Iber: Trzeba mówić o niewygodnych tematach

Spektakl „Rosencrantz i Guildenstern nie żyją” Cezarego Ibera został bardzo dobrze przyjęty przez widzów w Teatrze im. Wilama Horzycy (fot. Aleksandra Mecwaldowska)

– W żadnej sztuce nie ma kontrowersji. Jak ją w ogóle możemy zdefiniować? Przecież tutaj nie powinno być granic, których nie można poruszać – twierdzi w rozmowie z Łukaszem Piecykiem Cezary Iber, aktor i reżyser m. in. spektaklu „Rosencrantz i Guildenstern nie żyją”.

Zrobiłeś Horzycy dobrze tym spektaklem.
Mam świadomość po fakcie, że „Rosencrantz i Guildenstern nie żyją” został dobrze przyjęty przez widzów. Oczywiście nie zakładałem tego, bo nie chodzi o to, aby robić ukłon w stronę widzów i starać się, ich zadowolić. Jeżeli, przy okazji się to udało, to bardzo miłe, ale przede wszystkim Teatr ma mówić o rzeczach, które dotykają, ma obowiązek poruszać i kontestować rzeczywistość. Teatr nie jest po to, aby robić komuś dobrze. Jest to wypowiedź artysty.

Jak np. u Smarzowskiego?
Smarzowski dotyka bolączek bardzo polskich. Tworzy świetne kino, ale opowiada o problemach dotykających wyłącznie ludzi w tej części europy. Dla ludzi z zewnątrz jest ciekawy, bo jest egzotykyczny. Jestem w kontrze do obecnego obrazu polskiego teatru, który dzisiaj jest migotką wydarzeń politycznych, ekonomicznych czy społecznych. Lubię, ale sam nie uprawiam. Zależy mi bardziej na kwestiach egzystencjalnych i uniwersalnych. Naturalnie pojawiają się odnośniki do bieżących wydarzeń, ale nie są one tematem.

Masz na myśli okrzyki „hańba”, które pojawiały się na spektaklu Jana Klaty?
To jedna z licznych drobnostek, ale nie stanowią one nigdy głównego tematu mojej pracy. Z tym, że my zrobiliśmy to na przekór – to aktorzy protestują przeciwko teatrowi, którego nie chcą uprawiać i który jest dokładną odwrotnością tego, co wywołało to oburzenie.

W Toruniu też chciałeś wzbudzić kontrowersje?
W żadnej sztuce nie ma kontrowersji. Jak ją w ogóle możemy zdefiniować? Kompletnie nie rozumiem, co mogło wywołać te okrzyki w Tatrze Starym. Jeśli świadomość człowieka nie idzie do przodu, zabijamy kulturę, a tym samym – naród. Artysta ma obowiązek mówienia o niewygodnych tematach. Sztuka nie powinna mieć żadnych granic. Jeżeli widz czuje, że go obrażam, to…

…niech lepiej nie przychodzi na spektakl?
Nie do końca. Na spektakl może przychodzić kto chce, ale musi pamiętać, że przychodzi na moją artystyczną, osobistą wypowiedź. Ona może pokrywać się z wrażliwością i punktem widzenia danego widza, ale przecież nie musi. Zawsze widz ma prawo żeby wyjść. W „RiG nie żyją” nie ma brutalności i przekleństw. Ograniczenia wiekowe wynikają tylko z pojawiania się kobiecych piersi, które przecież też nikogo nie powinny oburzać. To zarówno narzędzie seksualności jak i symbol niewinności i naturalności.

W recenzji Twojego spektaklu Mirosławy Kruczkiewicz czytam, że zrezygnowałeś z wielu filozoficznych rozważań. Skąd ten wniosek?
Tom Stoppard tekst dramatu stworzył w latach 60. Mimo że jest świetnie napisany, to siłą rzeczy trochę stracił na aktualności. Pierwotny spektakl trwał cztery godziny. W myśl tej recenzji odpuściłem połowę z tych rozważań.

Zdradzisz, z jakich pomysłów na interpretację Stopparda zrezygnowałeś?
Wolałbym nie. Ze sztuką jest jak z kuchnią – zdradzenie przepisu odziera całe dzieło z nuty tajemniczości. Reżyseria to sztuka montażu i dzielenia. Często także wybierania między dobrym a lepszym. Pojawiały się momenty, które zwalniały rytm całej gry lub kładły nacisk na inny akcenty. Konkrety zostawię jednak w kuchni.

Liczysz się w ogóle z recenzjami?
Zarówno twórca jak i krytyk grają do tej samej bramki – kreowania kondycji sztuki. Sam staram się nie czytać recenzji, żeby nie sugerować się niczym w dalszej pracy.

A co w takim razie swojego zaproponujesz do zrecenzowania w najbliższym czasie?
Kończę w tej chwili dwa filmy dokumentalne. Jak każdy absolwent reżyserii filmowej, zbieram się do debiutu. Scenariusz jest, producent także. Projekt jest nie jest jednak na tyle dopracowany, aby go złożyć i zdradzać szczegóły.

***
Cezary Iber – (ur. 1980 r.) aktor oraz reżyser teatralny i filmowy. Absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi i wrocławskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Jak aktor pojawił się na planach seriali (m. in. „Na dobre i na złe”, „Pitbull”, „Kryminalni”) oraz filmów (m. in. „Kto nigdy nie żył…”, „Popiełuszko. Wolność jest w nas”). Autor filmów dokumentalnych. Za scenariusz do swojego filmu „Dialog” otrzymał Nagrodę Kulturalną Miasta Suwałki. Wyreżyserowany przez niego spektakl „Rosencrantz i Guildenstern nie żyją” był jedną z najbardziej wyczekiwanych premier w Teatrze im. Wilama Horzycy, zdobywając jednocześnie wiele pozytywnych opinii po premierze.