Co słychać w toruńskim Ogrodzie Zoobotanicznym?

Ulubionym przysmakiem lemurów katta są banany (fot. Łukasz Piecyk)

Jak od środka wygląda azyl dla zwierząt zagrożonych wyginięciem? Dlaczego strusiom emu zima nie jest straszna i co wrzucono do zagrody niedźwiedzia himalajskiego? Ogród Zoobotaniczny jest niezwykłą atrakcją miasta – nie tylko w wakacje. Na przełomie jesieni i zimy aktywność zwierząt wzrasta, a czas płynie nieco wolniej.

W tutejszej ptaszarni znajdziemy przedstawicieli fauny afrykańskiej, amerykańskiej i australijskiej. Na wybiegach dominują zaś reprezentanci Azji. Pozornie przyzwyczajeni do wysokich temperatur, doskonale czują się w chłodniejsze poranki i złociste popołudnia.

– Zwierzęta w zoo nie są łapane do niewoli i przewożone, lecz od lat objęte programem hodowlanym – tłumaczy Beata Gęsińska, dyrektorka Ogrodu Zoobotanicznego w Toruniu. – Są więc w stanie poradzić sobie w określonych warunkach atmosferycznych. Te szczególne zapewnić trzeba na zimę gadom, w tym żółwiom wodnym i lądowym. W listopadzie i grudniu wypuszczane są na dwór surykatki, a po śniegu z wielką radością biegają strusie i kangury. Latem, gdy jest upał, szukają cienia i niewiele je widać.

Największym problemem zwierzaków w okresie jesienno-zimowym jest nuda. Gości na terenie ogrodu jest coraz mniej, opiekunowie więc starają się wymyślać im różnorodne zabawki. Przyglądanie się człowiekowi to także dla zwierząt duża frajda.

To, co my widzimy, jest namiastką funkcjonowania ogrodu. Za drzwiami z tablicami „zakaz wstępu” znajduje się prawdziwe królestwo zwierząt. Na zapleczu wybiegu dla lemurów katta, pod bacznym ich okiem, przygotowywane są posiłki. W pomieszczeniu obok dorastają agamy brodate, pająki ptaszniki czy karaczany.

– Zaplecze bogate jest w terraria z gadami, pająkami i bezkręgowcami – tłumaczy Katarzyna Jurków, starszy specjalista ds. egzotarium. – Jedne są hodowane na pokarm, inne są owadami ozdobnymi, które okazyjnie trafiają na ekspozycję lub wspierają nasze zajęcia edukacyjne w stylu „zwierzaki dziwaki”. Karaczany, świerszcze czy ptaszniki, jak inni nasi podopieczni, także potrzebują codziennej opieki. By tu pracować, zwierząt nie można się bać. Niektóre tylko tak odrażająco wyglądają, a są cudne.

Azyl funkcjonuje dziś w większości bez krat. I choć nie jest wielkim ogrodem, tu trafiają i stąd wylatują w świat najrzadsze gatunki zwierząt na kuli ziemskiej. Do Indonezji wyjechały węże, z Ukrainy przyjechała samica rysia. A każde z 252 ssaków, gadów, płazów i ptaków jest wyjątkowe.

– Papuga Oskar jest niesamowitym krzykaczem – śmieje się dyrektorka. – Krzyk go bawi, a jeżeli widzi, że ktoś się tego boi, jest jeszcze głośniejszy. Mimo wszystko każda papuga, choć najpiękniejsza, jest bardzo niebezpieczna. Jednym uderzeniem dzioba może uszkodzić pół ucha. Nie róbmy ze zwierząt maskotek. Warto o tym pamiętać. Miłośnicy zwierząt mogą w zupełnie inny sposób spełnić swoje marzenia.

Toruńskie zoo oferuje wirtualną adopcję każdego ze swoich zwierzaków. Choć wielu ma już sponsorów, niedawno straciły go lemury wari. Na niego czekają także takiny.

– Miasto dba o nasze potrzeby i wymagania naszych podopiecznych – tłumaczy dyrektorka. – Każdego roku zwierzaki zjadają ponad 48 ton karmy – warzyw i owoców, w tym także egzotycznych. Zdarzyło się jednak, że dokarmiać je chcieli także zwiedzający, wrzucając niedźwiedziowi himalajskiemu do zagrody słoik miodu…

Obecnie Ogród Zoobotaniczny czeka na realizację projektu stworzenia na terenie azylu miejsca dla pand małych – pomysłu, który wybrany został w ramach budżetu partycypacyjnego na przyszły rok.

– Zanim jednak wybieg powstanie, zachęcamy do odwiedzin ogrodu i jesiennych spacerów – podsumowuje Beata Gęsińska. – Jest tu naprawdę pięknie.