Co Toruń przygotuje na urządzenia mobilne po miejskiej aplikacji?

Oficjalna aplikacja Torunia zbiera pozytywne oceny od użytkowników. Paweł Piotrowicz zapowiada jednak kolejne (fot. Łukasz Piecyk)

Ok. 5 tysięcy osób pobrało do tej pory oficjalną aplikację Torunia. Urzędnicy mają jednak kolejne pomysły, które mają pomagać mieszkańcom grodu Kopernika i turystom. Nasze urządzenia w przyszłości pokierują nas do dowolnego nagrobka lub znajdą wolne miejsce parkingowe w centrum.

Aplikacja Torunia zadebiutowała na systemie Android w połowie czerwca. Magistrat wydał na nią 65 tys. złotych, a wykonaniem zajęła się firma Amistad, która ma na swoim koncie podobne projekty. Program pozwala nam zapoznać się z historią miasta, zaplanować najbliższe dni w oparciu o wydarzenia odbywające się w Toruniu, sprawdzić rozkład jazdy komunikacji miejskiej lub aktualności. Te ostatnie opcje cieszą się największą popularnością.

– Po kilkunastu tygodniach mamy mnóstwo pozytywnych sygnałów o naszej aplikacji – mówi Paweł Piotrowicz, dyrektor Wydziału Komunikacji Społecznej i Informacji w toruńskim magistracie. – Użytkownicy bardzo wysoko ocenili nasz program: 4,7 na 5 możliwych punktów.

Z danych dostarczonych nam przez Urząd Miasta wynika, że najwięcej użytkowników według województw pochodzi kujawsko-pomorskiego. Jeśli popatrzymy na pobrania pod kątem miast, to okazuje się, że najczęściej program pobrali mieszkańcy Warszawy (Toruń na drugim miejscu).

Pochlebnie o przedsięwzięciu wyraził się także branżowy portal antyapps.pl, który zajmuje się m. in. recenzjami aplikacji mobilnych.

– Zdecydowanie otrzymaliśmy bardzo dobry produkt – twierdzi Tomasz Popielarczyk, autor recenzji. – Aplikacja także wykorzystuje potencjał turystyczny miasta, gdyż można ją traktować jak asystenta czy przewodnika.

Do tej pory jednym z największych zarzutów wobec toruńskiego programu jest brak wsparcia dla innych systemów. Dobra wiadomość jest taka, że do końca sierpnia wersje na systemy iOS i Windows Phone mają być już dostępne.

– Spływają do nas także propozycje usprawnienia programu, ale warto pamiętać, że im bardziej rozbudujemy aplikację, tym wolniej może pracować w mniej zaawansowanych telefonach – dodaje Paweł Piotrowicz. – Każdy nowy element musimy więc dokładnie przemyśleć.

Takim usprawnieniem miałoby być między innymi tworzenie trasy naszej wycieczki w oparciu o plan miejsc i wydarzeń. Do tej pory aplikacja miała jednak jedną aktualizację.

Na tym nie koniec. Już od dawna mieszkańcy Torunia mogą kupować bilety komunikacji miejskiej oraz płacić za parking w strefach parkowania dzięki programowi moBILET (zewnętrzny podmiot obsługujący całą Polskę). Pod koniec września natomiast mamy poznać zwycięską ekipę studentów, której zadaniem jest przygotowanie aplikacji znajdującej nagrobki na toruńskich nekropoliach.

– Cmentarz komunalny jest na tyle duży, że można się pogubić – przyznaje Paweł Piotrowicz. – Zbadaliśmy doświadczenia innych miast mających już takie aplikacje i wiemy, że warto wprowadzić podobne rozwiązanie u nas. Program na pewno przyda się też osobom, które nie mieszkają w Toruniu.

Magistrat w zadaniu konkursowym dla żaków określił minimalne kryteria. Program ma bowiem wyszukiwać nagrobki według imienia, nazwiska, dat urodzenia i śmierci czy inskrypcji. Do tego telefon lub tablet musi nam wskazać lokalizację grobu. Autorzy, którzy zajmą pierwsze miejsce, otrzymają 5 tys. złotych nagrody. Dopiero po stworzeniu właściwych mechanizmów urząd przystąpi do katalogowania grobów, a każdy z nich będzie miał w bazie programu zdjęcie. Docelowo aplikacja ma obsługiwać wszystkie cmentarze w Toruniu.

Optymizmu w tym przypadku nie podziela już Tomasz Popielarczyk. Wskazuje, że użycie aplikacji będzie marginalne.

– W większości wiemy, gdzie znajdują się groby naszych bliskich – twierdzi bloger. – Nawet osoby z daleka często mają rodziny w pobliżu i w ich towarzystwie pojawiają się na cmentarzach. To może być niepotrzebna inwestycja.

O wiele cieplejsze przyjęcie ma pomysł stworzenia systemu informowania o wolnych miejscach parkingowych na terenie Starego Miasta.

– Nie spotkałem się jeszcze w Polsce z podobnym pomysłem – dodaje Tomasz Popielarczyk. – Taka aplikacja mogłaby być pionierska w naszym kraju, a tym samym wyróżnić Toruń na mapie Polski.

Aplikacja i cały system parkingowy to na razie jednak koncepcja, której szczegółów magistrat nie zdradza. Wiemy jednak, że wymaga ona o wiele większych nakładów finansowych niż dotychczasowe przedsięwzięcia i ingerencji w infrastrukturę miasta przez instalację różnorakich czujników.