Co wydarzyło się na strychu domu przy ulicy Czarlińskiego?

Ten dom przy ul. Czarlińskiego w Toruniu sąsiedzi omijali z daleka, najchętniej w ogóle by obok niego nie przechodzili. Wciąż zza jego drzwi słychać było krzyki, wrzaski, wyzwiska, bluzgi, całe litanie przekleństw. Teraz już jest w nim cicho. Ale wciąż czuć wokół niego strach i śmierć (fot. Łukasz Piecyk)

Ten dom przy ul. Czarlińskiego w Toruniu sąsiedzi omijali z daleka, najchętniej w ogóle by obok niego nie przechodzili. Wciąż zza jego drzwi słychać było krzyki, wrzaski, wyzwiska, bluzgi, całe litanie przekleństw. Teraz już jest w nim cicho. Ale wciąż czuć wokół niego strach i śmierć.

W minioną sobotę do drzwi Tatiany zapukali dwaj znajomi. Każdy znał życie, wszystkie jego najciemniejsze strony. Obaj znali też prawo, łamali je już nie raz – kradzieże, włamania, fałszerstwa, wyłudzenia. Te przestępstwa im udowodniono. Co jeszcze zrobili, za co nie odpowiedzieli? Nie wiadomo. Pewne jest, że odpowiedzą za zabójstwo Tatiany. Prokuratura przedstawiła im zarzuty.

Około 7 rano dyżurny toruńskiej policji został powiadomiony o pobiciu, do jakiego miało dość w jednym z domów przy ul. Czarlińskiego. Policjanci znali to miejsce doskonale. Położony tuż przy skrzyżowaniu z ul. Podgórną dom wyróżnia się spośród sąsiednich nieruchomości. Wokół walają się domowe sprzęty, stare zabawki, śmieci, stare ubrania. W oknach brudne firanki. Z komina dym się nie unosi.

– Na strychu, we wskazanym domu, policjanci odnaleźli nieżyjącą 39-latkę – informuje Wioletta Dąbrowska, rzecznik prasowy toruńskiej policji. – Po czterech godzinach śledczy wytypowali i zatrzymali dwóch mężczyzn w wieku 31 lat oraz 41-letnią kobietę, wszystkich bez stałego adresu zamieszkania.

W trakcie przeszukania domu 41-letniej kobiety policjanci znaleźli amfetaminę.

– Ktoś oskarżył moją siostrę o to, że coś powiedziała i ten ktoś miał przez to kłopoty… – mówi Milena, siostra zamordowanej Tatiany. – A ona miała wspaniałe i wielkie serce. To przez to, że była takim dobrym człowiekiem… dlatego ją zamordowali. Niestety więcej powiedzieć nie mogę, zakazał mi tego prokurator. Dla dobra śledztwa.

Dobrej opinii o zamordowanej nie podzielają jej sąsiedzi. Zgodnie twierdzą, że przed jej drzwiami radiowóz parkował prawie codziennie.

– Mam nastoletnią córkę, więc naprawdę nie chcę nic mówić na temat tego miejsca i ludzi, którzy tam bywali – mówi jedna z sąsiadek, która kategorycznie zabrania podania swojego nazwiska. – Nie wiem, czy to była jakaś melina, czy coś innego. Na pewno nie normalny dom. Tam co chwilę ktoś przyjeżdżał. Nie jakieś menele, żadni bezdomni. Ale po twarzach było widać, że uczciwą pracą to oni sobie rąk nie brudzili.
Inni sąsiedzi twierdzą, że goście Tatiany nie nadużywali alkoholu. Wyglądali jednak, jakby gustowali w używkach innego rodzaju, znacznie mocniejszych. Nikogo więc nie zdziwiło, że przy jednej z podejrzanych osób znaleziono amfetaminę. To najprawdopodobniej po jej zażyciu dwaj mężczyźni postanowili zabić Tatianę. Według nieoficjalnych informacji najpierw ją zgwałcili, następnie obcięli trzy palce, aż wreszcie poderżnęli gardło.

W ubiegłym roku mąż Tatiany trafił do aresztu. Siedzi w nim do dziś. Ponoć czeka na oprawców swojej żony.

*Radosław Rzeszotek