Co z Zamkiem Dybowskim zrobi jego nowy dzierżawca?

Aleksander Zmuda Trzebiatowski jest pasjonatem historii. Zamek Dybów jest mu szczególnie bliski (fot. Łukasz Piecyk)

Zamek Dybów wzywa cię! – pod takim hasłem rusza do akcji nowy dzierżawca zamku Władysława Jagiełły. Fundacja, która przejęła obiekt na 25 lat, związana jest ze środowiskiem pasjonatów historii. To producenci m. in. odzieży i wyposażenia rycerskiego znani na całym świecie.

Może teraz się uda? Zamek Dybowski ma tak bogatą historię, że uwaga mieszkańców Torunia i turystów zwyczajnie mu się należy. Nowy gospodarz – fundacja „Zamek Dybów i Gród Nieszawa” chce malownicze ruiny na lewym brzegu Wisły wreszcie ożywić i sprawić, by wróciła tradycja spacerów przez most w tę malowniczą okolicę. Zaprasza wszystkich plakatem z rycerzem, który… patrzy prosto w oczy.

Prezes fundacji, Aleksander Zmuda Trzebiatowski, podobnie jak jego dwaj bracia, do historii podchodzi praktycznie. Trzy rodzinne firmy, tworzące Spes Group, znane są na całym świecie, specjalizują się bowiem w konkretnej, raczej wąskiej, ale maksymalnie wyspecjalizowanej działce, którą zainteresowani są pasjonaci od Europy, przez Amerykę, po Azję.

– Produkujemy i sprzedajemy stroje, wyposażenie i akcesoria z okresu średniowiecza – tłumaczy Aleksander Zmuda Trzebiatowski. – Specjalizujemy się głównie w odzieży cywilnej i bojowej z epoki, a niektóre akcesoria metalowe, gliniane i szklane pozyskujemy od podwykonawców. Nie da się ukryć, że większość naszych odbiorców mieszka poza granicami Polski. Moda na rekonstrukcje, turnieje rycerskie narasta i w Polsce i na świecie. Dziś na turnieje klasycznej walki europejskiej, czyli ciężkimi mieczami, przyjeżdżają np. Japończycy.

To faktycznie ciekawe, mają oni przecież swe bogate tradycje w tej dziedzinie, a dziś wielu zamienia zwinne katany na solidne miecze europejskie.

Pozostałe firmy grupy zajmują się produkcją dawnych namiotów oraz sprzętu do sportu, który w naszym kraju zaczyna być coraz bardziej popularny, chodzi o szermierkę historyczną odwołującą się do dawnych traktatów dotyczących tej sztuki. W siedzibie firm można dostać oczopląsu. Różnorodność szytych tu strojów, pikowańców pod zbroje, kolczug, nawet mebli z epoki – powala.

– Dlatego Dybów jest nam tak bliski. Czujemy epokę i doceniamy historię tego miejsca – podkreśla Aleksander Zmuda Trzebiatowski. – Przecież to polski zamek, Jagiełły, świadek utarczek z Krzyżakami, obok wyrosła Nieszawa, którą po latach przeniesiono na obecne miejsce. Z racji naszej profesji i zainteresowań będziemy tu do tej tradycji wracać. Planujemy organizować m.in. duże turnieje rycerskie, w planach na ten rok mamy eliminacje do rycerskiej kadry Polski, które są niezwykle widowiskowe i powinny przyciągnąć wielu widzów.

Dzierżawcom wiele zadań narzuciło miasto, mają między innymi wybudować drogę, wodociąg, kanalizację, uzupełnić oświetlenie, jednak prace rozpoczną się od uporządkowania dziedzińca, wstawienia bramy i zabezpieczenia otworów okiennych, wreszcie wykonania zadaszenia nad wieżą bramną.

– Wszystko po kolei – podkreśla prezes fundacji. – Pomysłów na imprezy w tym miejscu mamy wiele. Nie tylko związanych z tradycjami średniowiecznymi. Planujemy tu różne warsztaty, w tym kulinarne, plenery fotograficzne, malarskie, zajęcia dla dzieci, pikniki aktywności fizycznej, do której okoliczne tereny zielone zachęcają. To ciekawa alternatywa, dla gęstej zabudowy historycznego centrum Torunia znajdującego się kilkaset metrów stąd, po drugiej stronie rzeki.

Co ciekawe, dzierżawcy nie zdają się tylko na swoje pomysły. Zachęcają mieszkańców naszego miasta do zgłaszania swoich pomysłów. Hasło „Zamek Dybów wzywa cię!” kierowane jest wszak do każdego.

– Zrobimy wszystko, by to miejsce ożywić i o nie dbać – zapewnia prezes. – Liczymy na masowy udział w naszych eventach, na które zaczniemy za jakiś czas zapraszać mieszkańców i gości naszego miasta.