Czas na rewanż

Pierwsze spotkanie ligowe będzie powtórką zeszłorocznego finału. (fot. archiwum)

Srebrny medal mistrzostw Polski to ogromny sukces, jednak kiedy szansa na najwyższe miejsce na podium była spora, niedosyt pozostaje…  
 
Po skompletowaniu składów wszystkich zespołów PGE Ekstraligi na sezon 2016 toruński klub wyrósł na jednego z głównych faworytów do zdobycia tytułu. Kadra wzmocniona przez aktualnego wtedy wicemistrza świata Grega Hancocka, a także przez lidera tarnowskiej Unii Martina Vaculika dawała poważną nadzieję na piąty złoty medal w historii. 

Nie było jednak tak różowo. Już w przedsezonowych sparingach zespół występujący pod nową nazwą Get Well Toruń nie zachwycał. Dwa remisy i porażka – tak wyglądał bilans pierwszych trzech sprawdzianów w nowym składzie przed startem ligi. 

– Rezultaty staną się istotne wraz z rozpoczęciem sezonu – twierdził wtedy Jacek Gajewski. – Do tego czasu można jeszcze sporo zrobić i poprawić.  

Zespół rozpoczął rywalizację ligową od domowego pojedynku z Falubazem Zielona Góra. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Get Well 51:39, jednak wielu zwracało uwagę nie na rezultat, a na postawę Grega Hancocka, który zdobył wtedy tylko pięć punktów. O ile „Herbie” i Chris Holder prezentowali znakomitą formę podczas zmagań w Speedway Grand Prix, to w barwach „Aniołów” tak dobrze już nie było. Szczególnie było to widoczne podczas wyjazdowych spotkań, a wszystkim kibicom zapadł w pamięć mecz piątej kolejki w Gorzowie, w którym miejscowa Stal rozgromiła Get Well 62:28.  

– Przeprowadziliśmy rozmowy z żużlowcami – twierdziła po spotkaniu prezes Ilona Termińska. – Oni również nie są zadowoleni ze swojej postawy, ale zapewnili, że będą czynili odpowiednie kroki, aby ten stan rzeczy uległ poprawie.  

Rzeczywiście, w jeździe i wynikach zawodników była widoczna poprawa, jednak o ile królestwo Motoareny było nie do zdobycia, tak mecze wyjazdowe przyprawiały kibiców Get Well o ból głowy. Mimo wszystko udało się spełnić podstawowy cel, jakim był awans do play-off. Późniejsze niezwykle emocjonujące dwumecze półfinałowe z Falubazem i finałowe ze Stalą będą jeszcze przez długi czas wspominane w grodzie Kopernika. Pierwszy – z niezwykłą radością, lecz drugi – z pewnym niedosytem… 

– Choć upłynęło ponad pół roku, część emocji finałowych jeszcze we mnie jest – mówi prezes Ilona Termińska. Tym bardziej że pierwsza kolejka sezonu to powtórka spotkania finałowego. Liczymy na zwycięstwo w warunkach fair-play i przy świetnym dopingu naszych kibiców.