Czas toruńskich wioseł

(fot. Łukasz Piecyk)

Przystań Toruń – takim napisem wita wszystkich nadciągających od strony Wisły. Wielki obiekt o powierzchni użytkowej 3100 metrów kwadratowych służyć ma wszystkim korzystającym z pobliskiej rzeki. Jednak najbardziej uprzywilejowani są tu wioślarze. To wszak na gruzach ich dawnej siedziby zbudowano Przystań Sportów Wodnych w Toruniu.

Jej powstanie uznać należy za przykład daleko posuniętej współpracy Urzędu Miasta Torunia i Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Podkreślano to podczas uroczystości otwarcia obiektu pod koniec ubiegłego roku. Krótko mówiąc, UMK zdecydował się przekazać miastu teren dawnej bazy sekcji wioślarskiej AZS-u, a w zamian miasto obiecało wybudować w tym miejscu obiekt spełniający po pierwsze wymagania wioślarzy i będący ich nową siedzibą. Pora spytać, jak to się udało.

– Mogę przyznać z całą stanowczością, wszystkie nasze uwagi zostały uwzględnione przez projektantów i wykonawców – mówi Sławomir Kruszkowski, trzykrotny olimpijczyk i trener-koordynator sekcji wioślarskiej AZS-u. – Myśmy od razu mówili, że nie chcemy złotych klamek, ale jak coś musi być na najwyższym poziomie, to musi. I tak tu wszystko jest rozwiązane. Mamy dla siebie znakomitą bazę treningową. Siłownia, sala z ergometrami, basen wioślarski, w którym właśnie montujemy sprzęt najwyższej jakości, są zrobione pod nas. Hala na łódki dysponuje stojakami godnymi wiszącego na nich sprzętu za setki tysięcy złotych. Cały obiekt jest niezwykle praktyczny i funkcjonalny. Znam przystanie wioślarskie i obiekty tego typu w całym kraju. Śmiem twierdzić, że nowocześniejszego i bardziej praktycznego z punktu widzenia naszej dyscypliny nie ma w kraju. Taki prezent dostaliśmy na 70. urodziny klubu. Naprawdę jesteśmy zachwyceni.

Zarówno prezydent Michał Zaleski, jak i wioślarze chwalą zgodnie wykonawcę, firmę Prefabet z Białych Błot, za staranne i szybkie wykonanie prac. Co ciekawe, inwestycję udało się zrealizować taniej niż przewidywano. Miała kosztować 12 mln zł, a wyszło nieco ponad 10 mln zł. Z tego połowę przekazało Ministerstwo Sportu i Turystyki. Można więc śmiało powiedzieć, że Toruń tanim kosztem dorobił się obiektu na najwyższym poziomie, którego będą nam zazdrościć wioślarze z całej Polski.

Ale trzeba pamiętać, że sekcja wioślarska AZS-u nie będzie jedynym użytkownikiem obiektu. Planuje się w nim uruchomić przychodnię sportową, swą siedzibę znalazł już Toruński Okręgowy Związek Żeglarski i Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe.

Najważniejsze jednak, że koncentrując się na spełnieniu wymagań wyczynowców, nie zapomniano o rekreacyjnych użytkownikach Wisły.

– Każdy wiślany żeglarz, kajakarz, posiadacz łódki pychówki, czy nawet zwolennik pływania tratwą jest w Przystani Toruń witany z otwartymi ramionami – zapewnia prezydent Torunia Michał Zaleski.

A praktycznie, każdy wodniak może tu skorzystać z toalety, prysznica, pralki, kuchni, lodówki. Obok budynku może zaś postawić namiot i ruszać na zwiedzanie Torunia.

– Wystarczy, że zacumuje w naszej przystani na końcu Bulwaru Filadelfijskiego – tłumaczy Sławomir Kruszkowski. – Miejsce to nazywane jest Przystanią AZS, ale nie oznacza to, że jest tylko dla nas. Wręcz przeciwnie, są tam miejsca postojowe dla żaglówek i kajaków. Nam, wioślarzom, zależy, by na Wiśle był ruch. Szczególnie teraz, gdy mamy Rok Rzeki Wisły. Niech na naszej Wisełce coś się dzieje!