Czy Marta stanie na nogi? Na kolejną operację potrzeba 30 tys. zł

Za nią 16 operacji. Przed jeszcze jedna. Do końca września Marta Szwonder musi uzbierać 30 tys. zł. (fot. Łukasz Piecyk)

Polscy lekarze nie dawali jej nadziei na lepsze życie. Tę znalazła w USA. Gdy po operacji i 11 miesiącach rehabilitacji wyszła ze szpitala o własnych nogach, jej wyczyn pokazała telewizja. Sama mówi o cudzie i wielkim zaangażowaniu zagranicznych lekarzy. Przed nią jednak kolejna operacja kolana. Czy Marcie uda się zdobyć 30 tys. zł, by mogła się jej poddać?

Była wcześniakiem. Urodzona w 6. miesiącu ciąży dostała 3 punkty w skali Apgar. Od tego czasu rozpoczęła się jej długa walka o życie. W trakcie rutynowego badania państwo Szwonderowie dowiedzieli się, że córka chora jest na mózgowe porażenie dziecięce. Jednak jej rozwój intelektualny w niczym nie odbiegał od rozwoju zdrowych dzieci. Dzięki licznym operacjom stanęła na własnych nogach.

– W 2009 r. poddałam się jednemu z ostatnich zabiegów – wspomina dziś 30-letnia Marta Szwonder. – W jego trakcie doszło do poważnych komplikacji. Przez błąd lekarski przy zakładaniu zespolenia i brak czynnego aparatu RTG zespolenie wbiło się w moją panewkę stawu biodrowego. W trakcie zabiegu moje kości połamały się na nowo. Ci, którym zaufałam, posadzili mnie na wózek.

Przez sześć kolejnych lat zdana była tylko na pomoc mamy. Nikt z lekarzy nie chciał podjąć się ponownego postawienia jej na nogi. Proponowali zamianę mieszkania na to zlokalizowane na parterze, by mogła się samodzielnie przemieszczać. Mimo swojego stanu nie poddała się i wciąż miała nadzieję na cud. Ten przyszedł nagle.

– Pięć lat temu obejrzałam reportaż o klinice dr Paleya, w której na własne nogi stanęła dziewczynka skazana przez lekarzy na amputację – opowiada Marta Szwonder. – Była to moja ostatnia szansa. Skompletowałam całą dokumentację leczenia i napisałam maila. Po miesiącu przyszła odpowiedź.

Przedstawiciele Paley Institute obiecali jej, że będzie chodzić. Warunkiem przeprowadzenia operacji było uzbieranie kwoty 700 tys. zł. Nie minęły dwa lata, a jeżdżąca na wózku Marta wyruszyła na Florydę. Tam przeszła trzy operacje rekonstrukcji nóg oraz stopy i operację kręgosłupa. Ze szpitala, po niespełna roku, wyszła na własnych nogach.

Styczeń 2018 r. przyniósł pierwsze problemy. Jak się okazało, jedna z zamontowanych w jej kości śrub uciska i powoduje stan zapalny oraz zmiany zwyrodnieniowe.

– Ratunek znaleźć mogę tylko u lekarza, który zrekonstruował mi te kości – mówi 30-latka. – Z uwagi na brak finansowania operacji przez polski NFZ, sama muszę uzbierać po raz kolejny kwotę 30 tys. zł, by można było usunąć zespolenie, wykonać artroskopowy zabieg leczenia kolana i uwolnienia rzepki od nacisku.

Jak podkreśla Marta, polscy lekarze zabiegu tego się nie podejmą. Pojawiła się jednak szansa, że lekarz z Florydy przyleci do Polski. Jeżeli nie, będzie musiała po raz kolejny pokonać Atlantyk, by walczyć o swoje zdrowie.

Dziś dziewczyna czuje przede wszystkim ból, a funkcjonuje tylko dzięki środkom znieczulającym. I ma niewiele czasu, by znów jej marzenia o zdrowych nogach mogły się ziścić. Kwotę 30 tys. zł. uzbierać musi do końca września. Czy to się uda? Po wieloletniej walce Marta jest tylko jeden krok od porzucenia wózka i ponownego przekroczenia drzwi kliniki na własnych nogach. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, będzie to prawdopodobnie jej ostatni zabieg.

Zbiórka na operację nóg 30-letniej Marty Szwonder prowadzona jest w internecie, na stronie www.siepomaga.pl/marta-szwonder. Pomóc jej także można, wpłacając darowizny na subkonto Fundacji Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym „Kawałek Nieba”.

Bank BZ WBK

31 1090 2835 0000 0001 2173 1374

Tytułem:

„173 pomoc w leczeniu Marty Szwonder”