Czy w Toruniu powstanie całodobowy gabinet ginekologiczny?

Autorkom protestu nie chodzi tylko o dostęp do tabletek „po”. (fot. Łukasz Piecyk)

Z początkiem czerwca do magistratu wpłynie petycja o utworzenie całodobowego gabinetu ginekologicznego. Pod petycją podpisały się działaczki Fundacji Nie Tylko Matka Polka i Kolektywu Manifa Toruńska.

Pod petycją podpisało się już kilkaset osób z Torunia i okolic. Podpisy zbierane będą do końca maja, a następnie petycja zostanie przekazana prezydentowi Torunia Michałowi Zaleskiemu. Najbliższy całodobowy gabinet ginekologiczny jest dopiero w Gdańsku.  – Zainteresowanie pomysłem jest ogromne. Ostatnio w tej sprawie zaczepiła mnie sąsiadka, która jest lekarzem pediatrą i prosiła o informację na temat postępów w tej sprawie – mówi Anna Lamers, działaczka Manify Toruńskiej.

– Skłoniła nas do tego potrzeba. W petycji nie chodzi tylko o dostęp do tabletek antykoncepcyjnych lub tabletek „po”, jak wielu osobom się wydaje. Zdarza się, że kobiety mają bardzo silne krwotoki, bóle lub inne dolegliwości – mówi Anna Lamers.

Problemem jest dostęp do gabinetów ginekologicznych nie tylko w sytuacjach kryzysowych.

– Na wizytę w prywatnym gabinecie czekamy około tygodnia. Na Narodowy Fundusz Zdrowia ten okres wydłuża się do miesiąca – twierdzi Anna Lamers.

Koszt takiej wizyty w prywatnym gabinecie lekarskim zaczyna się od ok. 100 zł. Nie wszystkie kobiety mogą sobie pozwolić na taki wydatek. Nie zawsze możemy też liczyć na udzielenie pomocy wystarczająco szybko.

W Toruniu funkcjonują już całodobowe gabinety pediatryczny i chirurgiczny. Brakuje jednak podobnego gabinetu ginekologicznego. Na oddziale ratunkowym w Szpitalu Miejskim kolejki są ogromne. Często możemy spotkać się z sytuacją, w której pacjent nie zostanie przyjęty, jeżeli jego przypadek nie jest wystarczająco poważny lub musi czekać wiele godzin, bo poważnych przypadków jest wiele.

Potrzebujące kobiety spotykają się również z odmową pomocy w sytuacjach, gdy potrzebują recepty na tabletki antykoncepcyjne lub na tzw. antykoncepcję awaryjną. Pracujący w publicznych placówkach lekarze ginekolodzy często zasłaniają się niezgodną z wymogami ustawy „klauzulą sumienia” i nie wykonują swoich obowiązków. W przypadku antykoncepcji awaryjnej istotny jest czas reakcji, który wydłuża się ze względu na brak natychmiastowego dostępu do lekarza.

W petycji przeczytać możemy, że miasto stać na otworzenie całodobowego gabinetu ginekologicznego otwartego siedem dni w tygodniu i część pieniędzy z miejskiego budżetu powinna wpłynąć właśnie na ten cel.

– To byłoby wyręczanie państwa przez miasto – uważa Krystyna Zaleska, dyrektorka Szpitala Miejskiego w Toruniu. – Zawsze popieram wszystkie inicjatywy kobiet, ale w tym wypadku nie widzę możliwości, żeby taki gabinet powstał. Nie chodzi jedynie o brak środków, ale przede wszystkim o braki kadrowe. Niewielu lekarzy chce pracować dla Narodowego Funduszu Zdrowia, bo nie opłaca się to finansowo.

W Toruniu istnieje położniczo-ginekologiczna Izba Przyjęć w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym, która pełni dyżur nocny i świąteczny. Z dostępności do ginekologa zadowolone są także niektóre torunianki.

– Gdy byłam w mojej pierwszej ciąży, zdarzyło się, że potrzebowałam natychmiastowej pomocy – opowiada pani Paulina. – Niespodziewanie dostałam silnych skurczów i pojechałam na izbę położniczą w szpitalu na Bielanach. Tam bez problemu, bardzo szybko się mną zajęli, zrobili wszystkie niezbędne badania i zostawili na obserwacji.

Magistrat póki co w tej sprawie nie podaje konkretów.

– Wiem, że taka petycja jest, ale nie mogę nic powiedzieć, dopóki nie trafi ona oficjalnie do prezydenta – wyjaśnia Maria Marcinkowska, zastępca rzecznika prasowego prezydenta miasta.