David Lynch: „Zaczynałem jako malarz”

Twórca „Twin Peaks” otworzył w Toruniu wystawę swoich prac (fot. Łukasz Piecyk)

David Lynch przyjechał do Torunia, by w Centrum Sztuki Współczesnej otworzyć największą wystawę swoich prac plastycznych „Silence and Dynamism”. Towarzyszył mu amerykański fotograf Gregory Crewdson, którego surrealistyczne kompozycje budzą skojarzenia z twórczością słynnego reżysera.

Wystawa „Silence and Dynamism” prezentująca pozafilmowy dorobek Davida Lyncha, przyszła w idealnym momencie – tuż po sukcesie kontynuacji serialu „Twin Peaks”, który po latach przypomniał publiczności tego reżysera. „Silence and Dynamism” skupia się na osiągnięciach Lyncha w dziedzinie fotografii, sztuk plastycznych, muzyki i animacji. Ekspozycja zajmuje całe piętro i obejmuje ok. 400 litografii, rysunków, obrazów olejnych, zdjęć tworzonych przez niego od lat 50. aż po prace najnowsze. W skład retrospektywy wchodzą także mniej znane dzieła artysty: filmy krótkometrażowe, wideoklipy, reklamy oraz utwory muzyczne.

– Szukam różnych środków wyrazu dla swoich pomysłów. Zaczynałem jako malarz i chciałem być przede wszystkim malarzem. Film przyszedł później – mówił David Lynch na konferencji prasowej przed wernisażem „Silence and Dynamism”. – Wartością tej pięknej wystawy jest, że zebrano tu wszystko razem. Wielu z tych starszych prac nie pamiętałem. To dla autora może być inspiracja na przyszłość. Na pewno obejrzę to wszystko jeszcze raz.


Kuratorem wystawy jest Marek Żydowicz – twórca i dyrektor festiwalu sztuki operatorskiej Camerimage, od którego zaczęła się przygoda Lyncha z Polską. Amerykański reżyser zrealizował m.in. w Łodzi (i z polskimi aktorami) swój ostatni pełnometrażowy film „Inland Empire”, tam także chciał postawić studio filmowe.


– W 2000 r. Marek odwiedził mnie w domu i spytał, czy przyjechałbym do Polski na festiwal Camerimage. Powiedziałem: tak, ale mam dwa warunki. Pozwolicie mi fotografować stare fabryki i piękne kobiety nocą – wspominał pierwszą wizytę w Polsce David Lynch.


To wszystko reżyser znalazł w Łodzi, która przez wiele lat gościła festiwal Camerimage. Przypominała mu przemysłową Filadelfię, która była inspiracją jego młodości.


– To było naprawdę brudne miasto – mówił.


Zapytany, czy odbiorcy jego filmów powinni mieć jakieś teoretyczne przygotowanie, by dobrze zrozumieć jego twórczość, żartował: – Nic nie musisz rozumieć, by mieć z tego przyjemność.


Reżyser mówił sporo także o medytacji transcendentalnej, którą uprawia od ponad 40 lat:


– Medytuję dwa razy dziennie i nigdy nie przegapiłem żadnej medytacji. Dzięki niej zyskuje się dostęp do czystej świadomości. Ona jest jak klucz, który otwiera drzwi do głębszego, wewnętrznego wymiaru życia. Uwalnia kreatywność, radość, energię, miłość i pokój – mówił David Lynch. – Gdy zaczniesz medytować, opuszczą cię stres, niepokój, złość i traumatyczne wspomnienia. Medytacja transcendentalna nie jest religią, nie jest też skierowana przeciwko żadnej religii.


Dzień po wernisażu odbyło się drugie spotkanie Davida Lyncha z publicznością poświęcone właśnie medytacji transcendentalnej. By dostać się do Dworu Artusa, gdzie odbyło się spotkanie z twórcą „Twin Peaks”, fani czekali już od świtu.


Lynchowi towarzyszył nowojorski fotograf Gregory Crewdson, którego prace można znaleźć w najsłynniejszych galeriach świata. Crewdson realizuje swoje pomysły w domach i na ulicach małych amerykańskich miasteczek, starannie aranżując kompozycje z rozmachem reżysera filmowego.

Prezentowany w CSW cyklCathedral of the Pines” (2013–14) powstał podczas trzech sesji w okolicach miejscowości Becket w Massachusetts. „Głęboko w lasach Becket poczułem, że w końcu opuszcza mnie ciemność i doznałem ponownego zjednoczenia ze swą artystyczną naturą. To tam rozpoczął się dla mnie okres odnowy i intensywnej pracy twórczej” – deklaruje artysta. Fotografie Crewdsona nawiązują do XIX-wiecznego malarstwa, poruszając tematy samotności i odosobnienia.

– W fotografii szukam piękna i tajemnicy – mówił dziennikarzom Gregory Crewdson. Wśród inspiracji wymieniał m.in. malarstwo Edwarda Hoppera, ale także twórców filmowych takich jak Alfred Hitchcock.


– Gregory jest fotografem, ale pracuje jak reżyser filmowy – mówił dyrektor festiwalu Camerimage Marek Żydowicz. – Gdy pierwszy raz zobaczyłem jego zdjęcia, pomyślałem: „ten gość jest jak ze świata Davida Lyncha”.


Ekspozycja fotografii Gregory’ego Crewdsona „Cathedral of the Pines” będzie dostępna w Centrum Sztuki Współczesnej do 7 stycznia. Wystawę „Silence and Dynamism” Davida Lyncha można oglądać w CSW do 18 lutego. Obydwie wystawy zorganizowano w ramach Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Camerimage.