Dęby z zaczarowanego świata

W tej niezwykłej akcji proekologicznej udział wzięło blisko 400 dzieci. (fot. Jacek Kiełpiński)

Toruński Teatr Lalek „Zaczarowany Świat” to prawdziwy fenomen. Od 66 lat bawi i uczy dzieci przedszkolne z całej Polski. Pomysł Janiny Awgulowej, zasłużonej toruńskiej pedagog pochodzącej z Kresów, by repertuar teatralny skierować do przedszkolaków – sprawdzał się przed laty i sprawdza do dziś. Trwałe efekty pracy z dziećmi można obejrzeć na Wrzosach. Na polu pod laskiem za ul. Storczykową powstaje aleja dębowa sadzona przez dzieci.

Scenariusz spektaklu „Ostatnie drzewo” Emilia Betlejewska, dyrektorka teatru „Zaczarowany świat” i spadkobierczyni Janiny Awgulowej, napisała 24 lata temu. Okazało się, że do dziś nie stracił na aktualności i doskonale pasuje do ekologicznej akcji ogłoszonej przez Żywiec Zdrój. Wśród zgłoszonych z całej Polski 259 projektów zakwalifikowano go do pierwszej trójki. Komisja przyznała, że pierwszy raz zobaczyła, jak ekologię można z powodzeniem propagować wśród przedszkolaków poprzez sztukę teatralną.

Przez 7 dni blisko 400 dzieci z 17 przedszkoli obejrzało spektakl, który wcześniej podziwiały setki ich poprzedników, może także ich rodziców. Lalki zostały odnowione, ale scenografii autorstwa Jacka Mroczka praktycznie nie zmieniano. Po co, skoro jest genialna w swej prostocie? Sama historia malowniczej wioski, do której trafił cwany biznesmen robiący fortunę na drewnie, była aktualna kiedyś i jest, jak się okazuje, aktualna do dziś. Mieszkańców bajkowej wsi skusiła wizja jednej złotej monety za każde wycięte z pobliskich lasów drzewo. Najpierw wycinali je solidarnie, potem każdy na własną rękę, bo każdy zarobić chciał więcej. Stąd niesnaski, o których wcześniej we wsi nie słyszano. Jedynie mała dziewczynka, główna bohaterka tej historii, pomyślała o przyszłości. Z nasionka wydobytego z szyszki wyhodowała małe drzewko. Jak się łatwo domyślić – było to właśnie owo tytułowe ostatnie drzewo. A biznesmen oszukał mieszkańców – za wycięte drzewa nie zapłacił i zniknął. Z ogołoconej z drzew okolicy zniknęły też ptaki, a ziemia uległa wyjałowieniu. Cała nadzieja w dziewczynce i jej drzewku…

Oglądały to z dużym zainteresowaniem dzieciaki, które już się rwały do sadzenia prawdziwych drzew. Na końcu, jeszcze ze sceny, wytłumaczono im, co to są sadzonki, jak się z nimi obchodzić, na co uważać. Jeszcze tylko krótkie szkolenie, jak drzewa sadzić należy, jak ugniatać ziemię wokół nich i można ruszać w teren.

To przejmujący widok, gdy podekscytowane jeszcze przedstawieniem dzieci, bo reakcje na widowni były gorące, biorą się za pierwsze w życiu sadzenie drzewa.

– Mieliśmy tu 20 grup z 17 przedszkoli. Zagraliśmy łącznie 10 spektakli, posadziliśmy 80 drzew, a aleja ma dziś blisko 200 metrów długości – wymienia Emilia Betlejewska, która osobiście dogląda sadzenia dębów. – Mieliśmy tu wizytę filmowców, którzy dla Żywca robili materiał o tej akcji. Nie zamierzamy jednak tylko tym się zajmować w przyszłości, gdyż pomysłów artystycznych mamy tysiące. Mamy jednak nadzieję, że za przykładem tych 17 przedszkoli pójdą kolejne. Pod większością drzewek są tabliczki z informacją, które przedszkole je posadziło. Czekamy na kolejne przedszkola, bo przecież szkoda, że ich tu jeszcze nie ma… Dębowa aleja przedszkolaków to nie tylko jednorazowa akcja. Myśmy tylko zainicjowali jej powstanie. Mamy nadzieję, że aleja się wydłuży i stanie się kolejną toruńską atrakcją. A dzieci, które dziś ją sadziły, za ileś lat, może już jako dorośli, przyjdą nią pospacerować. I przypomną sobie nasz spektakl i siebie na widowni.