Do Waszych rąk trafia 100. wydanie dwutygodnika „Tylko Toruń”

Gdzie diabeł nie może, tam dziennikarza pośle – moglibyśmy tak powiedzieć, biorąc pod uwagę miejsca, w których byliśmy. Na zdjęciu Radosław Rzeszotek, redaktor naczelny dwutygodnika "Tylko Toruń" (fot. Łukasz Piecyk)

„Teraz Tylko Toruń” – tak cztery lata temu zatytułowaliśmy pierwszy numer naszego miejskiego dwutygodnika. Od tamtej pory przygotowaliśmy dla Was łącznie 2048 stron informacji, reportaży, wywiadów i… reklam, dzięki którym się utrzymujemy.

Po ciepłym przyjęciu „Poza Toruń”, dwutygodnika dla powiatu toruńskiego, stwierdziliśmy, że trzeba zawojować także miasto. I słowa gazetą się stały. Pierwszy numer pojawił się w grodzie Kopernika 20 września 2013 roku. Do tej pory zastanawiamy się, co było ważniejsze – nasz debiut czy trwający wtedy Bella Skyway Festival.

Skoro już jesteśmy przy największej toruńskiej imprezie, to musimy przyznać, że trochę się działo przez tych 100 numerów. Zlot Citroenów 2CV, Forum Gospodarcze „Welconomy Toruń”, Starforce, Dni Grzegorza Ciechowskiego, Tofifest, TEDx Toruń czy niezliczone koncerty oraz festiwale teatralne – było o czym pisać. Przyglądaliśmy się zmianom w Centrum Sztuki Współczesnej i Teatrze im. Wilama Horzycy, odkrywaliśmy Katarzynki i bywaliśmy na obchodach urodzin Radia Maryja. Jedynie na koncercie Stinga w Centrum Kulturalno-Kongresowym Jordanki był tylko nasz naczelny.

Sting nie był jednak jedyną „grubą rybą” w Toruniu w trakcie naszego istnienia. Wizyty Bryana Adamsa czy Davida Lyncha rozpaliły łamy do czerwoności. Na tym nie koniec. Anna Lewandowska i Ewa Chodakowska tłumaczyły Wam i nam, czemu warto zdrowo żyć. Krystyna Janda, Agata Kulesza, Batłomiej Topa oraz Antoni Krauze uchylili rąbka tajemnicy o świecie kina. Sporo o muzyce powiedzieli nam też Tomasz Organek, Natalia Przybysz oraz Kortez (prawdopodobnie pierwszy taki obszerny wywiad z tym wokalistą w Polsce!). I na koniec nasi ulubieńcy, czyli politycy z prawa i lewa. Skoro milczenie jest złotem, to akurat to przemilczymy.

Duże nazwiska polskiego sportu także nie są nam obce. Paweł Fajdek, Adam Kszczot czy Anita Włodarczyk to tylko niektóre z nich. W Toruniu są zawsze mili widziani, szczególnie w trakcie Copernicus Cup w hali Arena Toruń. Przez 100 numerów relacjonowaliśmy wzloty i upadki toruńskich drużyn. Chyba nie skłamiemy, jeśli powiemy, że najwięcej emocji zapewniły nam Twarde Pierniki oraz żużlowe Anioły.

Emocji nie brakowało także w trakcie wielu mniej przyjemnych wydarzeń. Zagadkowa śmierć na poligonie, samobójstwo na komendzie miejskiej policji oraz nożownik z Gagarina – to informacje, które zmroziły mieszkańców Torunia. Do tej pory nie odnaleziono także zaginionych Remigiusza Baczyńskiego oraz Marcina Tchorzewskiego. Bywało też, że musieliśmy wziąć w obronę naszych czytelników. Tak było w przypadku niszczenia muru pruskiego, protestów mieszkańców starej części Winnicy, obrony Domu Harcerza i Zespołu Szkół nr 22.

Gdzie diabeł nie może, tam dziennikarza pośle – moglibyśmy tak powiedzieć, biorąc pod uwagę miejsca, w których byliśmy. Na naszych łamach pokazaliśmy od kuchni sortownię śmieci, biuro rzeczy znalezionych w toruńskim magistracie, opuszczone forty czy (jedyny taki w Polsce) ośrodek readaptacyjny Mateusz. Najdłużej w pamięci pozostanie nam jednak wizyta u mitycznej zielarki na Wrzosach sprzed trzech lat. Telefony w tej sprawie odbieramy do dzisiaj…

Z nie mniejszym odzewem spotykały się nasze apele o pomoc dzieciom, które praktycznie od narodzin miały pod górę. W imieniu Niny Meszko, Olka Magiery, Jasia Łuczyńskiego i wielu, wielu innych chcielibyśmy podziękować za każdy gest, dzięki któremu turnusy rehabilitacyjne, operacje czy zakup specjalistycznego sprzętu okazały się możliwe.

Cztery lata to kawał czasu. Gdyby ktoś wyjechał z Torunia wraz z wydaniem naszego pierwszego numeru i wrócił na jubileusz, to prawdopodobnie bardzo by się zdziwił, spacerując uliczkami grodu Kopernika. Okazuje się bowiem, że nasz dwutygodnik był świadkiem otwarcia mostu drogowego im. gen. Elżbiety Zawackiej, Trasy Średnicowej Północnej, wspominanego Centrum Kulturalno-Kongresowego Jordanki czy hali Arena Toruń. W tym czasie również rodzina Łopacińskich wróciła z podróży dookoła świata, Zamek Dybów ponownie tętni życiem, a na rogu Sukienniczej i Jęczmiennej pojawił się wieszak do wymiany ciepła.

Na nic jednak te wszystkie inwestycje i imprezy, gdyby nie ludzie. Ludzie, którzy je tworzą i z nich korzystają. Za naszym pośrednictwem dokładniej poznaliście Iwonę Szałucką, toruńską syrenkę, Andrzeja Langera, którego każdy obecny na starówce pozna po donośnym głosie, czy Jerzego Galka, bywalca wszelkich wydarzeń kulturalnych. Niestety, nie wszyscy dotrwali do tego jubileuszu. O Henryku Janickim, Marcinie Gładychu, Jerzym Jabłońskim i Zbigniewie „Majstrze” Betlejewskim pamiętamy szczególnie.

Trudno na jednej stronie zmieścić czteroletnią historię miasta i naszego dwutygodnika. Jeśli kogoś lub czegoś powyżej zabrakło, to na pewno nie było to celowe. To jednak świadczy tylko i wyłącznie o tym, że pomysłów i inspiracji w kolejnych numerach nam nie zabraknie. Miłej lektury!