Dominik Pańka wygrał na Bahamach fortunę. Talent matematyczny postanowił realizować przy stole pokerowym

Dominik Pańka jest pierwszym Polakiem, który został mistrzem PokerStars Caribbean Adventure

Nowy milioner uczył się w Gimnazjum i Liceum Akademickim w Toruniu. Szkoła ma dobrą renomę. Zazwyczaj jest jednak kojarzona z „kujonami”. Poker nie jest jednak rozrywką dla grzecznych chłopców nie widzących nic poza książkami. W kilka dni możesz wygrać, albo stracić majątek.

Studiowanie ekonomii w Szkole Głównej Handlowej znudziło się pochodzącemu z Brześcia Kujawskiego chłopakowi. Licencjat zrobił. „Magisterki” raczej nie napisze. Od dwóch lat rzadko pojawiał się na uczelni. Wolał grać w pokera. I wygrał.

– Nigdy nie interesowała mnie standardowa praca na etacie – opowiada Dominik Pańka w rozmowie z pokerstrategy.com. – Teraz szanse na to, że złożę pracę magisterską są jeszcze mniejsze. Siostra mogłaby zrobić to za mnie, ale nie chcę być oszustem. Wolę realizować swoją pasję.

Zdolności matematyczne ma całe rodzeństwo mistrza pokera. Dominik jest najmłodszym z czwórki dzieci Grażyny i Andrzeja Pańka. Edukację zaczął bardzo szybko, bo w wieku sześciu lat. Dyrektorka podstawówki w Brześciu Kujawskim, Danuta Kuczyńska, doskonale pamięta chłopaka.

– Podziwialiśmy jego logiczny tok myślenia – mówi dyrektor placówki. – Z matematyki był najlepszy w szkole. Jego nieprzeciętne zdolności dały o sobie znać bardzo szybko. Znacznie wyrastał ponad poziom innych uczniów.

Od zakończenia studiów licencjackich Dominik Pańka grał coraz regularniej w różnego rodzaju turniejach. Swoją przygodę z pokerem rozpoczął już w liceum. Pamiętają go koledzy ze szkolnej ławki.

– Był duszą towarzystwa – mówi Justyna, młodsza koleżanka Dominika z liceum. – Nie wygrywał nie wiadomo jakich sum od samego początku. Niewielu spodziewało się, że jego pasja do tej gry rozwinie się tak mocno. Na pewno nie był stereotypowym kujonem.
Nowi mistrz PCA pozostaje skromny. Ma świadomość tego, ile jeszcze może się nauczyć.

– Moje wyniki są całkiem przyzwoite – mówi Dominik Pańka. – Jest jednak w Polsce sporo zawodników, których poziom umiejętności uważam za wyższy.

Rodzice nie są do końca zadowoleni z „kariery” syna. Oboje dość konserwatywnie podchodzą do życia. Wszystko, co w życiu zarobili przyniosła im ciężka praca na roli. Woleliby, żeby syn skończył studia i znalazł normalną pracę.

Na Bahamy były uczeń GiLA jechał bez specjalnych oczekiwań. Nie ma wielkiego doświadczenia w grze „na żywo”.

– Nigdy nie robię sobie szczególnych planów – opowiada Dominik Pańka. – W każdej rozgrywce staram się grać tak, jak danego dnia potrafię najlepiej. Traktowałem ten wyjazd jako fajne wakacje i trochę pokera.

Wynik przerósł jednak najśmielsze oczekiwania wszystkich. Zawodnik, żeby wziąć udział w turnieju musiał wpłacić 700 dolarów. Odchodził od stołu bogatszy o prawie półtora miliona dolarów. Żadnemu innemu Polakowi nie udało się w żadnej oficjalnej grze wygrać w pokera więcej. Do tej pory najwyższą pulą, którą zgarnął z zielonego stolika, mógł poszczycić się Marcin Horecki (1,25 miliona dolarów). Pańka pokonał na Paradise Island ponad tysiąc zawodników z całego świata. Normalne wpisowe wynosiło 10 tysięcy dolarów. Niektórzy zawodnicy, w tym mieszkaniec naszego regionu, dzięki wcześniejszym osiągnięciom w mniejszych turniejach, nie musieli inwestować na starcie aż tyle.

– Taki sukces jest dowodem na to, że warto się uczyć – mówi Adam Makowski, wicedyrektor GiLA i nauczyciel matematyki w szkole. – Poker łączy w sobie sztukę logicznego myślenia i opanowywania emocji. Zawsze łatwiej przychodzi to temu, kto ma odpowiednią bazę w postaci wiedzy.

Sam zwycięzca ma znacznie mniej poważny stosunek do edukacji.

– Nie uważam czasu na studiach za stracony – mówi mistrz PCA. – I tak już dawno pojawiałem się tylko na zaliczeniach. Nie potrzebuję sobie udowadniać, że jestem inteligentny, bo mam dyplom.

Czym nowy milioner się interesuje poza grami hazardowymi? Na co wyda wygraną sumę?

– Nie mam gigantycznych potrzeb – mówi Dominik Pańka. – Kupię sobie mieszkanie i niezawodny samochód. Nie potrzebuje „kosmicznych” gadżetów. Jeszcze mi nie odbiło. Większość kwoty zainwestuję na lokatach czy w obligacje.

Polscy amatorzy gry w pokera nie mają łatwego życia. „Ustawa hazardowa” zakazuje od sześciu lat organizowania turniejów pokerowych nad Wisłą. W grze „na żywo” niezwykle istotną rolę odgrywa kamienna twarz. Do tej pory nikt nie znał oblicza „zwykłego chłopaka z Brześcia”. Teraz chętnych do ogrzania się w blasku mistrza będzie wielu. Może być to dla niego znacznie trudniejsza gra od tej, którą stoczył na Bahamach.

– Mam nadzieję, że jak stałbym się „palantem”, to moja kochana dziewczyna powie mi o tym, albo mnie zostawi, żebym miał nauczkę – puentuje Dominik.