Ernest Perepeczo – jeden z najlepszych sushimasterów w Polsce tworzy smaki w Toruniu

Ernest Perepeczo z Domu Sushi w Toruniu jest jednym z dwudziestu najlepszych sushimasterów w Polsce (fot. Łukasz Piecyk)

Sushi jest inspiracją i motorem do wielkich zmian w życiu. Choć większość z nas utożsamia tę potrawę z surową rybą, to nie ona króluje w tym daniu. Tajemnicą tego japońskiego dania jest idealnie przygotowany kwaszony ryż i pasja, w którą Ernest Perepeczo wkłada całe serce.

Miłość do sushi toruńskiego kucharza rozpoczęła się kilka lat temu, gdy pracował jako… informatyk.

– Gotowanie zawsze było dla mnie oderwaniem od codzienności – mówi Ernest Perepeczo, sushimaster w Domu Sushi w Toruniu. – Do samego przyrządzenia sushi namówiła mnie jednak ówczesna partnerka, która uwielbiała to japońskie danie. Podobno jej smakowało. Mnie nie. Idąc za japońskim określeniem „gambate”, postanowiłem, że też będę dążył do perfekcji.

Kuchnia stała się więc miejscem, w którym narodził się mistrz. W domu Ernesta sushi stało się potrawą główną, o którą wciąż wypytywali przyjaciele.

– Swoim sushi zdobyłem podniebienia wszystkich gości – śmieje się mężczyzna. – Przyszedł taki moment, że zwolniłem się z pracy. Nie mając nic do stracenia, postanowiłem zgłosić się do pracy jako sushimaster w Domu Sushi w Gdańsku.

Kilka zdjęć potraw i dwa dni próbne wystarczyły, aby Trójmiasto mogło na co dzień kosztować dania stworzone przez Ernesta.

Dla niego kolejnym przystankiem na kuchennej mapie Polski jest Toruń. Ostatnio jego dania zachwyciły nie tylko torunian, ale doceniono je także w ogólnopolskim konkursie.

– Na początku września otrzymałem informację, że zakwalifikowałem się do Global Sushi Challenge 2015 – dodaje Ernest Perepeczo. – Spośród wszystkich nadesłanych zgłoszeń w postaci autorskich fotografii dania z sushi wybrano dwudziestu laureatów z całej Polski. Moja propozycja spodobała się na tyle, że udało mi się zakwalifikować. Będąc wyróżnionym, miałem okazję wziąć udział w warsztatach, dzięki którym otrzymałem certyfikat All Japan Sushi Association, potwierdzający moje umiejętności w tworzeniu japońskich smaków.

Podczas zawodów każdy z uczestników miał do zrobienia w ciągu 10 minut dwa zestawy edomae, klasyczne japońskie zestawy sushi – 7 kawałków nigiri i hosomak z ogórkiem, i w godzinę dwa talerze według własnego pomysłu.

– Na zawodach sprawdzany był również sposób, w jaki pracujemy – opisuje rywalizację kucharz. – Oceniano między innymi odpowiednie odłożenie noży, ich ostrość, ruchy, jakie wykonujemy podczas przygotowywania dań.

Global Sushi Challenge 2015 był pierwszym konkursem, w którym importowany torunianin wziął udział. Jak sam mówi, wiedzę na temat sushi zdobywa się przez kilkanaście lat. Dopiero później można nazwać się znawcą. W Japonii pełen cykl trwa nawet 29 lat, dopiero wtedy można powiedzieć, że jest się mistrzem sushi.

– Cała sztuka polega na perfekcji – opowiada sushimaster. – Zaczynając dzień w restauracji, najpierw trzeba ugotować ryż, z tą samą dokładnością lub lepszą, aby był idealny. Z jedzenia tworzymy sztukę, a do tego należy podchodzić indywidualnie. Sushi powinno być inspiracją.

Pasja Ernesta zaowocowała także miłością do Japonii. Jak zaznacza sam sushimaster, dni wolne od pracy poświęca na szukanie kolejnych inspiracji, czytanie książek, oglądanie filmów związanych z Japonią i… zgłębia tajemnice języka japońskiego, by wkrótce wybrać się na wymarzoną wycieczkę do ojczyzny sushi.

– Fajnie jest szukać swojego miejsca w życiu – podsumowuje toruński szef kuchni. – Aby stworzyć coś niesamowitego, nie można bać się zmian. Przejście ze stanowiska informatyka do pracy jako sushimaster było zmianą diametralną. Ale ja tego nie żałuję. Przeżycie takie daje, mówiąc wprost, fajnego kopa. Dopiero wtedy zobaczyć można, co tak naprawdę jest ważne. Jest takie powiedzenie: jeżeli robisz to, co kochasz – nie przepracujesz ani jednego dnia w swoim życiu. Jestem więc zapracowanym bezrobotnym.