FC Toruń w mistrzowskiej grupie Futsal Ekstraklasy po zakończeniu rundy zasadniczej

Start rozgrywek nie zapowiadał optymistycznego sezonu dla zespołu z grodu Kopernika.

Za nami runda zasadnicza Futsal Ekstraklasy. Liga została podzielona na dwie grupy – mistrzowską i spadkową. W tej pierwszej miejsce wywalczyło FC Toruń, a trener pomarańczowo-czarnych otwarcie przyznaje: gramy o medal.  
 
Start rozgrywek nie zapowiadał optymistycznego sezonu dla zespołu z grodu Kopernika. Spośród pięciu spotkań tylko jedno zakończyło się triumfem torunian, zaś w pozostałych czterech drużyna musiała uznać wyższość przeciwników. 

– Miały na to wpływ zmiany, jakie zaszły w naszej kadrze przed sezonem – twierdzi Klaudiusz Hirsch, szkoleniowiec FC Toruń. – Doszło do nas kilku chłopaków, którzy po raz pierwszy mieli styczność z Futsal Ekstraklasą. Wiadomo było, że od razu nie będzie to wszystko funkcjonować jak należy. Zawodnicy potrzebowali czasu i my – jako drużyna, również go potrzebowaliśmy.  

Rzeczywiście, zespół ze spotkania na spotkanie wyglądał coraz lepiej, a przede wszystkim zaczął regularnie zdobywać punkty. Pomógł w tym na pewno Krzysztof Elsner, który w połowie listopada zdecydował się na powrót z boiska trawiastego na halę.  

– Ponowna obecność Krzysia była dla nas pozytywnym bodźcem – mówi trener. – Na pewno wpłynęło to na naszą grę, ale progres wszystkich zawodników był widoczny już wcześniej. Spotkania wygrywa drużyna. Nie ma na świecie zawodnika, który w pojedynkę potrafiłby zwyciężyć mecz. 

Ostatecznie FC Toruń po dwudziestu dwóch spotkaniach rundy zasadniczej zdobył trzydzieści dziewięć punktów, co dało mu czwarte miejsce w ligowej tabeli. Mogło być jeszcze lepiej, gdyż przed ostatnią kolejką pomarańczowo-czarni plasowali się na „pudle”, ale wyjazdowa porażka FC Toruń z Clearexem i zwycięstwo Piasta sprawiły, że to gliwiczanie wskoczyli na trzecią pozycję.  

– Szkoda, bo gdybyśmy utrzymali trzecie miejsce, mielibyśmy jeden domowy mecz więcej w rundzie finałowej – analizuje Klaudiusz Hirsch. W Chorzowie graliśmy bez „Koli” (Nicolae Neagu – przyp. red.), Ivana del Pino i w ostatniej chwili wypadł nam jeszcze Cleverson Pelc. Zdawałem sobie sprawę, że czeka nas trudne zadanie, tym bardziej że dla Clearexu był to mecz o być albo nie być w czołowej szóstce. Ja bardziej ubolewam nad straconymi punktami z AZS-em Uniwersytet Śląski Katowice, gdzie mieliśmy miażdżącą przewagę, a spotkanie zakończyło się podziałem punktów. Nie ma już jednak sensu tego rozpamiętywać.

Obowiązujący system Futsal Ekstraklasy nie tylko utworzył dwie grupy, ale również podzielił dotychczas zdobyte punkty. Sprawiło to, że FC Toruń, mimo zakończenia rundy zasadniczej z jednym oczkiem mniej niż Piast, miał tyle samo punktów co gliwiczanie (po dwadzieścia – przyp. red).  

– Nic to nie zmienia – twierdzi Klaudiusz Hirsch. – Aby zakończyć sezon przed Piastem, musimy i tak zdobyć więcej punktów, gdyż w przypadku tej samej liczby oczek o kolejności zadecyduje pozycja z rundy zasadniczej.  

Pomarańczowo-czarni rozpoczęli finałowe zmagania zwycięskim meczem z Pogonią Szczecin. Później kolejno udadzą się do Bielska-Białej, by zagrać z Rekordem, podejmą u siebie Gattę Active Zduńska Wola i na koniec czekają ich dwa trudne wyjazdy do Gliwic i Chorzowa.