Get Well Toruń zwycięża na Motoarenie

„Chrispy” wrócił w wielkim stylu! Australijczyk w meczu z wrocławianami zdobył 12 punktów. (fot. Łukasz Piecyk)

Po przegranej inauguracji sezonu w Gorzowie kibice z grodu Kopernika mogli mieć obawy przed domowym spotkaniem z aktualnym wicemistrzem Polski. Na szczęście okazały się one zbędne. „Anioły” zwyciężyły 47:43, a oprócz triumfu najważniejszym wydarzeniem był udany występ Chrisa Holdera. 
 
Czarny sport w wersji ligowej zawitał w końcu do Torunia. Zniecierpliwieni kibice w meczu drugiej kolejki pomiędzy Get Well a Betardem Spartą Wrocław oczekiwali nie tylko wielkich emocji, ale przede wszystkim zwycięstwa swoich ulubieńców. Dla obu zespołów spotkanie było szansą na otworzenie zwycięskiego konta w tym sezonie, gdyż nie udało się to im w inauguracyjnej kolejce – torunianie ulegli Stali Gorzów 54:35, zaś Betard zremisował 45:45 domowy mecz z Unią Leszno. 

Zanim przejdziemy do samego meczu, warto wspomnieć o tym
, co działo się w klubie z grodu Kopernika kilka dni przed spotkaniem. Do Torunia zawitał w końcu długo wyczekiwany Chris HolderByły kapitan „Aniołów” uporał się z formalnościami oraz innymi problemami osobistymi i zgłosił swój akces do walki o miejsce w składzie. Taki obrót spraw oznaczał problemy dla Grzegorza Walaska, który w ostatnim czasie odgrywał rolę strażaka w razie kłopotów w toruńskiej drużynie. 

– Z Grzesiem mieliśmy dżentelmeńską umowę – mówi Jacek Frątczak, menadżer Get 
Well Toruń. – Obiecaliśmy mu wolną rękę w wyborze klubu, jeżeli nie będzie dla niego miejsca w składzie. Chris przyjechał do nas w bardzo dobrej formie. Wobec kontuzji Martina Vaculika wybór padł na Stal Gorzów. Wzmocnienie ligowego rywala? Trzeba być przede wszystkim człowiekiem i nie można zmieniać zasad w czasie gry. Taka była nasza umowa, a ja mogę być tylko wdzięczny, że Grzegorz pomógł nam w pierwszej kolejce i przede wszystkim znacznie przyczynił się do naszego utrzymania w zeszłym sezonie.  

Słowa menadżera o postawie Chrisa 
Holdera nie były czcze. Australijczyk zwyciężył już w pierwszej swojej gonitwie w sobotnie popołudnie, zostawiając w pokonanym polu reprezentanta Polski Macieja Janowskiego i Andrzeja Lebiedewa. W kolejnych biegach 31-latek również pokazywał się z dobrej strony i ostatecznie zebrał na swoim koncie 12 punktów – najwięcej spośród zawodników Get Well. Indywidualne osiągnięcie znacznie przyczyniło się do drużynowego zwycięstwa torunian 47:43. Wicemistrz Polski poległ w Toruniu! 

– Jesteśmy zadowoleni, ale zostawiamy to już za sobą i patrzymy na to, co jest dalej – twierdzi Jacek Frątczak. – Przed nami trudne spotkanie w Tarnowie z tamtejszą Unią. Kluczem do zwycięstwa będzie dobra i równa jazda całej piątki seniorów. Nie wycofuję się z przedsezonowych słów i podtrzymuję zdanie, że sukcesem będzie zdobycie przynajmniej 46 punktów. Taki jest nasz cel. 

Mecz w województwie małopolskim odbył się w niedzielę 22 kwietnia.