Hokejowe chluby

Drużyna Pomorzanina Toruń chwilę po zdobyciu mistrzostwa. (fot. nadesłane)

Pomorzanin Toruń został Halowym Mistrzem Polski w hokeju! Sukces został odniesiony w doskonałym czasie dla toruńskiego hokeja na hali, gdyż zaledwie kilka dni wcześniej reprezentanci naszego miasta przyczynili się do zdobycia mistrzostwa Europy.  
 
Pierwsze bardzo dobre wiadomości dotarły do nas z Portugalii. Reprezentacja Polski do lat 21 od 13 stycznia brała tam udział w finałach mistrzostw Europy. Wśród kadrowiczów znalazł się pochodzący z Torunia, a grający obecnie w niemieckiej lidze Sebastian Sellner. Swój akcent mieliśmy także w sztabie szkoleniowym, gdyż jednym z trójki trenerów był związany z Pomorzaninem Zbigniew Kulpa. 

– Mieliśmy bardzo okrojone przygotowania do turnieju – mówi Sebastian Sellner. Większość z nas, kadrowiczów, wcześniej brała udział w zgrupowaniu dla seniorów, które trwało do końca grudnia. Czasu na zgrywanie się było mało, a mimo to postawiliśmy sobie cel najwyższy z możliwych – walkę o złoty medal.  
Biało-czerwoni rozpoczęli turniej od zdecydowanego zwycięstwa nad reprezentacją gospodarzy. Później pokonywali kolejno Rosjan, Czechów i Białorusinów, co dało im przepustkę do wielkiego finału. Tam zmierzyli się z reprezentacją Austrii.  

To było zdecydowanie najtrudniejsze spotkanie całego turnieju – opowiada Sebastian Sellner. – Długo utrzymywał się remis bezbramkowy, jednak to my jako pierwsi objęliśmy prowadzenie, a później nawet je podwyższyliśmy. Austriaków nie złamało to, a wręcz przeciwnie – doprowadzili do remisu, a potem wyszli na prowadzenie 3:2. My również byliśmy silni mentalnie. Odrobiliśmy stratę, a potem dołożyliśmy kolejne dwie bramki. Rywale byli w stanie strzelić tylko bramkę kontaktową, a chwilę później zabrzmiała końcowa syrena. Na parkiecie radość była ogromna. Zdobycie tytułu mistrza Europy to spełnienie marzeń każdego z nas.  

Kiedy w Portugalii nasi młodzi hokeiści walczyli o europejski prymat, do finałowego turnieju o mistrzostwo Polski przygotowywali się zawodnicy Pomorzanina Toruń.  

Walka o medale odbywała się 28 i 29 stycznia w Bydgoszczy – opowiada Piotr Żółtowski, trener hokeistów Pomorzanina. Do wydarzenia byliśmy przygotowani dobrze, ale nie skupialiśmy się na opinii osób, które uważały nas za „pewniaka” do finału. Wszystko musiało zostać udowodnione na boisku.  

Pomorek” rozpoczął turniej od zwycięstwa 4:0 z LKS-em Gąsawa. Zdecydowanie większe kłopoty torunianie mieli w drugim spotkaniu.  

– Mecz z AZS-em Politechnika Poznańska był bardzo wyrównany – opowiada szkoleniowiec. – O rezultacie zadecydowała chwila nieuwagi. Przy wyniku 3:3 trener rywali chciał zdjąć z boiska bramkarza, wprowadzając do pola dodatkowego zawodnika, jednak zmiana była przeprowadzona w złym momencie, gdyż przejęliśmy piłkę i umieściliśmy ją w pustej bramce. 

Triumf dał Pomorzaninowi promocję do finału. Tam na podopiecznych trenera Żółtowskiego czekał Grunwald Poznań, który siedem razy z rzędu zdobywał mistrzowski tytuł.  

– Pracowaliśmy przed turniejem także pod względem mentalnym – opowiada Piotr Żółtowski. – Naprzeciwko nas stanęli ludzie, którzy również mają słabości. Naszym zadaniem było wykorzystać je. 

Początek meczu nie należał do torunian, którzy przegrywali 0:2. Pomorek” nie poddał się i potrafił doprowadzić do wyrównania, a nawet wyjść na prowadzenie. Ostatecznie jednak po 60 minutach tablica wyników pokazywała 4:4. O wszystkim zadecydowały karne zagrywki. Emocje sięgające zenitu lepiej wytrzymali torunianie, którzy wygrali 2:1 i po dwudziestu sześciu latach przerwy dali Pomorzaninowi piąty halowy tytuł mistrzów Polski.