I że cię nie opuszczę aż do śmierci

Badanie na obecność wirusa HIV trwa kilkanaście minut. Poprzedzone jest rozmową z psychologiem. (fot. Łukasz Piecyk)

Miała 21 lat, gdy została wykorzystana przez znajomego. Wystraszona, sparaliżowana, bezwolna. To był jej pierwszy raz, pojawiła się krew… Po kilku miesiącach dowiedziała się, że jest zakażona. Sprawca nie był zdziwiony, gdy wykrzyczała mu wynik testu…

Ania miała za sobą pobyt w domu dziecka, depresję. O zakażeniu dowiedziała się przypadkiem. Kilka miesięcy po „akcie” dostała uczulenia i szukała przyczyn w internecie. Zaniepokoiła się, gdy trafiła na hasło „HIV”. Postanowiła zrobić test. Na badanie poszła razem z ówczesnym chłopakiem. Wynik Ani był pozytywny, Pawła nie, jednak on jej nie zostawił. Gdy o chorobie Ani dowiedzieli się jego rodzice, pojawiły się problemy. Grozili jej śmiercią, wmawiali, że zabija im syna. W końcu Ania i Paweł się wyprowadzili. Niestety stan psychiczny 21-latki zaczął się pogarszać. Podobnie było z Pawłem, który nie wytrzymywał nacisków rodziców. Po ponad dwóch latach związek się rozpadł.

– Depresja i samotność wpędziły mnie w uzależnienie od alkoholu i próbę samobójczą – zwierza się Ania. – Ale miałam pracę, nigdy nie pozwoliłam sobie na jej zaniedbanie. Niestety trafiłam do szpitala. Nie miałam kasy na wynajęcie pokoju, wyrzucili mnie z pracy.

Przez miesiąc mieszkała w ośrodku dla bezdomnych, ale zdołała się odbić. Szukała pomocy w wielu stowarzyszeniach. Znalazła w Warszawie. Od trzech lat chodzi do terapeuty, leczy stany lękowe spowodowane nienawiścią ludzi. Nadal ma problemy z samooceną i wątpliwości co do swojej kobiecości, ale kontakt z innymi zakażonymi i terapeutą pomaga.

– Powiedziałam o chorobie rodzicom – zwierza się. – Miałam nadzieję, że się ogarną, że będą mi współczuć, niestety się nie przejęli… Ale ja jestem silna.

Choroba jej nie przytłacza. Mimo zaznanych krzywd, bije od niej energia. Znalazła pracę, wynajmuje pokój, nie pije. Nie wszystkim mówi, że jest zakażona. Zdradza to tylko bliskim w SMS-ie albo mailu. To jak test przyjaźni. Wtedy wie, na kogo może liczyć.

– Każdy człowiek zakażony HIV ma takie samo prawo do opieki, wsparcia i szacunku. Niezależnie od tego, czy jest gejem, narkomanem, osobą rozwiązłą – uważa. – Żadne z nich nie prosiło o zakażenie. Trzeba szerzej spojrzeć na człowieka: na to, kim jest, jakie ma wartości, zalety, a zwłaszcza na jego przeszłość. Może zamiast pogardy i strachu obudzi się w ludziach współczucie lub podziw dla walki. Ja poznałam niesamowite osoby, które były narkomanami i gejami i nie wyobrażam sobie, by mogło ich zabraknąć. Proszę was tylko o chwilę uwagi, byście najpierw poznali historię człowieka, a potem go oceniali.

Nie myśli o chorobie. Jedynie codzienna dawka leku jej o niej przypomina. Ania chciałaby dzielić się swoimi doświadczeniami z innymi. Opowiadać nie o HIV, ale o pobycie w domu dziecka czy syndromie Dorosłych Dzieci Alkoholików. Chce jednak, by jej choroba miała jakąś wartość. Jeśli już ją ma, to po coś…

– To, kim jestem i jakie mam wartości, zawdzięczam niesamowitym osobom, które dawały mi miłość, wsparcie i zrozumienie – mówi Ania. – Pokazały, że to, że jestem ofiarą przemocy i patologii, nie oznacza, że jestem gorsza i skazana na porażkę, życie na marginesie. Ich wiara i ciepło uratowały mi życie. Obcy, a jednak bliżsi niż rodzina.

Jak informuje prezes toruńskiego Stowarzyszenia Wolontariuszy „Razem” Andrzej Olczyk, w punktach diagnostyczno-konsultacyjnych w Toruniu i Bydgoszczy rocznie bada się ok. 900 osób. W ubiegłym roku 12 przebadanych dowiedziało się, że są zakażeni, w tym roku kilkoro…

 

*Na życzenie bohaterki nie podajemy jej miejsca zamieszkania.