Inauguracja żużlowej Ekstraligi. KS Toruń remisuje z Betardem Spartą Wrocław [szczegółowa relacja]

Żużlowcy KS Toruń rozpoczęli nowy sezon od remisu (fot. Adam Zakrzewski)

Choć już od dłuższego czasu otoczka wokół KS Toruń była nakręcana do granic czerwoności, to jednak dopiero dzisiaj miała swoją kulminację. Właśnie 12 kwietnia zespół zainaugurował na Motoarenie nowy sezon żużlowy. Zawodnicy nie wykorzystali jednak atutu własnego stadionu do końca, ponieważ zremisowali z Betardem Spartą Wrocław 45:45.

Przypomnijmy, że pierwsza kolejka została przeniesiona na inny termin z powodu niekorzystnych warunków pogodowych. Termin rozegrania tych spotkań zostanie ogłoszony wkrótce. W związku z tym faktem, to 2. kolejka rozpoczynała sezon.

– Mimo że Wrocław jest na papierze słabszą drużyną, to nie wolno nikogo lekceważyć – mówił nam przed spotkaniem trener Jacek Krzyżaniak. – Duży wpływ na dzisiejszą jazdę może mieć stres. Myślę, że to nawet moi zawodnicy są bardziej na niego narażeni, ponieważ zawsze na początku sezonu nowi żużlowcy chcą dobrze wypaść przed publicznością, a często to działa w zupełnie inną stronę.

Potwierdzenie słów trenera Krzyżaniaka miało miejsce już w pierwszym biegu. Kreowany na nowego lidera Grigorij Łaguta nie wytrzymał presji tuż przed samym startem i odjechał sprzed taśmy, kiedy zegar był wyłączony. To skutkowało wykluczeniem go z pierwszego biegu, który Wrocławianie wygrali 1:5.

Betard utrzymywał swoją przewagę do 4. wyścigu, w którym podwójne zwycięstwo odnieśli Paweł Przedpełski i Jason Doyle, doprowadzając do remisu 12:12. Po krótkiej przerwie na wyrównanie toru ponownie na 4-punktowe prowadzenie wyszli goście z Wrocławia.

Szóste starcie również padło łupem wrocławian, jednak tylko w stosunku 2:4. Goście zaczęli niebezpiecznie powiększać przewagę, na co zareagował trener Krzyżaniak przeprowadzając zmianę taktyczną i wprowadzając Pawła Przedpełskiego za Dawida Krzyżanowskiego. Ruch okazał się znakomity, ponieważ Paweł wraz z Łagutą wygrali podwójnie, co sprawiło, że przed kolejną przerwą przewaga Betardu wynosiła tylko dwa punkty.

Ósmy wyścig przyniósł pierwszy wypadek na torze. Wzięty w kleszcze Jason Doyle musiał bronić się przed upadkiem, niestety zjechał na tor jazdy Przedpełskiego, który wpadł na niego z pełnym impetem i doprowadził do zderzenia obu żużlowców KS Toruń. Służby medyczne zareagowały natychmiast. Mimo tego zawodnicy nie podnosili się przez dłuższy moment, co wzbudziło zaniepokojenie na trybunach. Okazało się jednak, że nic poważnego im się nie stało i chociaż spiker przekazał informację, że oboje są zdolni do dalszej jazdy, to Pawła Przedpełskiego na Motoarenie już nie zobaczyliśmy. Sędzia zadecydował trzyosobową powtórkę, którą wygrał poobijany Doyle.

Bieg dziewiąty to zwycięstwo gości 2:4. Przewaga po raz kolejny zaczęła niepokojąco rosnąć. Do gry jednak wszedł były mistrz świata Chris Holder, który wygrał dziesiąte starcie. Za jego plecami przyjechał Kacper Gomólski, co sprawiło, że mieliśmy wynik 30:30.

Kolejne trzy wyścigi po raz kolejny padły łupem wrocławian w stosunku 2:4, co stawiało KS w bardzo nieciekawej pozycji przed biegami nominowanymi. Przegrywali bowiem już 36:42.

W pierwszym z nich na rezerwę taktyczną zdecydował się jeszcze raz trener Krzyżaniak, wprowadzając Doyla za Gomólskiego. Zdecydowanie szkoleniowiec KS miał dzisiaj nosa, gdyż bieg 14. zakończył się podwójnym zwycięstwem torunian. 41:43 i wszystko miało rozstrzygnąć się na ostatnich czterech kółkach.

Tego, co się stanie w wyścigu piętnastym, nie wymyśliłby nawet Alfred Hitchcock. W barwach KS Toruń pojechali Jason Doyle oraz Chris Holder, zaś w drużynie Betardu Tai Woffinden oraz Michael Jepsen Jensen. Tuż po starcie na prowadzenie wyszedł Doyle z Holderem co oznaczało, że jeśli tak zakończy się bieg, to torunianie obejmą pierwsze prowadzenie w spotkaniu i jednocześnie wygrają je. Po drugim okrążeniu jedyną zmianą było prowadzenie Holdera przed Doylem. Wszyscy kibice, którzy ostatni bieg oglądali na stojąco, zamarli jednak, gdy żużlowcy przemierzali trzecią pętlę. Woffinden wyprzedził Doyla. Waleczny australijczyk nie dał jednak za wygraną i na pierwszym wirażu ostatniego okrążenia przymierzał się do walki o drugie miejsce, kiedy motocykl Woffindena podskoczył na nierówności i znalazł się na trybunach, a Tai wpadł w bandy. Sędzia Remigiusz Substyk zdecydował się na przerwanie wyścigu, chociaż zgodnie z regulaminem żużlowym zawodnicy mogli kontynuować bieg, ponieważ wypadek Woffindena nie przeszkodził nikomu, a wszystko działo się na ostatnim okrążeniu. Kontrowersyjna decyzja.

Powtórka w trzyosobowym składzie nie była mniej emocjonująca. Samotny Jepsen Jensen wyszedł ze startu jak strzała i znalazł się na prowadzeniu zostawiając w tyle zawodników gospodarzy. Klasę jednak pokazał Chris Holder, który wyprzedził Jensena na wirażu drugiego okrążenia i dowiózł zwycięstwo do końca. Taki wynik sprawił, że oba zespoły podzieliły się dzisiaj punktami. Remis może być trochę rozczarowujący, lecz kto dzisiaj pojawił się na Motoarenie, na pewno nie żałował, ponieważ całe spotkanie było bardzo emocjonujące.

Za dwa tygodnie, 26 kwietnia KS Toruń uda się na spotkanie do Zielonej Góry, gdzie będzie podejmować tamtejszy Falubaz.