Jacek Gessek – Płonący wiecznie w piersiach ogień

Fot. Łukasz Piecyk

Jest lekarzem, który ukochał muzykę. Jest muzykiem, który umiłował medycynę. Jest człowiekiem, który muzyką wspomaga terapię. Z kardiologiem i gitarzystą, doktorem Jackiem Gesskiem rozmawia Robert Kamiński

W filmie „Świat się śmieje” z 1934 r. bohater śpiewa słynną piosenkę „Serce”, którą później, przetłumaczoną na język polski, wykonywała Irena Santor. Właściwie wszystkie pytania, jakie chciałbym panu zadać, są zawarte w jej refrenie. Weźmy pierwsze: Serce – co to takiego?
To takie miejsce bardzo ważne dla życia. Bez serca nie ma życia. Zarówno fizycznego, jak i uczuciowego. To część emocjonalna, psychiczna, duchowa. Wszystko, co najlepsze, mieści się w sercu.

Jest pan z jednej strony lekarzem, czyli kimś głęboko zanurzonym w empirii, a z drugiej muzykiem, więc osobą w sensie metaforycznym dość od konkretu świata odległą. Wie pan doskonale, że emocje wcale nie są zawarte w sercu, ale w układzie limbicznym, w mózgu. Jak pan to łączy?
Człowiek potrzebuje symboliki. Nie da się żyć wyłącznie empirią, doświadczeniem, eksperymentem. Jest w nas potężna tęsknota za nazywaniem rzeczy w sposób metaforyczny. To nam ułatwia egzystencję. Po prostu łatwiej sobie wyobrazić emocje w sercu niż w mózgu, o którym, nawiasem mówiąc, wiemy znacznie mniej niż o sercu. Dla mnie to kwestia działania. W szpitalu traktuję serce jak narząd. Kiedy gram na gitarze, jest ono metaforą.

Czy o sercu z medycznego punktu widzenia wiemy już wszystko?
Kardiologia rozwija się niewiarygodnie dynamicznie. Myślę, że w ostatnich latach dogoniliśmy Zachód, co było jeszcze parę lat temu nie do pomyślenia. Dziś leczenie serca w Toruniu wygląda dokładnie tak samo jak w Nowym Jorku czy Zurychu. I nie ma w tym żadnej przesady.

Skoro dogoniliśmy Zachód, jeśli chodzi o kardiologię, to czy dogoniliśmy Zachód, jeśli chodzi o jazz?
Na pewno wielu polskich muzyków spędza życie na Zachodzie. Zwłaszcza ci z czołówek list, których są liderami. Wielu należy do jazzowej ekstraklasy. Ale, o ile wiem, nie mieliśmy drugiego Stana Getza czy Joe’a Passa.

Był pan w Nowym Orleanie?
Byłem.

Jak każdy szanujący się jazzman.
Prawdę mówiąc, nie nazwałbym się muzykiem. Raczej muzykującym amatorem. Jest to tylko moje hobby. Nie kończyłem studiów muzycznych – aby tę pasję rozwinąć naprawdę. Po prostu muzykuję.

Osoba, która działa z sukcesami w dwóch sferach, może czasem usłyszeć od nieco zawistnych kolegów jakieś cierpkie zdanie. Na przykład: to najlepszy kardiolog wśród gitarzystów i najlepszy gitarzysta wśród kardiologów. Spotkało to pana?
Na szczęście jeszcze nie (śmiech). Przeciwnie: otrzymuję bardzo wiele ciepłych słów. Mam raczej do czynienia z wyrazami solidarności niż niechęci. Myślę, że ludzie po prostu doceniają to, że lekarz poza masą obowiązków robi coś dodatkowo.

Do serca lepiej trafia piosenka w dur czy w moll?
Jeśli chodzi o moje piosenki, to mam połowę takich i połowę takich. Myślę, że to zależy od nastroju. Jak jesteśmy bardziej nostalgiczni – to moll. A jak chcemy wstać właściwą nogą, to nastawmy sobie marsza w dur.

No to wróćmy do piosenki „Serce”. To najpiękniejsze słowo świata?
Jedno z najpiękniejszych. Obok niego postawiłbym te wszystkie, które serce zamieszkują: miłość, przyjaźń, bycie z drugim człowiekiem.

Na kolejne pytanie proszę, żeby odpowiedział pan i jako kardiolog, i jako muzyk: co to znaczy kochać?
Jako lekarz powiem, że to znaczy dbać o siebie, o swoje zdrowie. I dokładnie tak samo traktować innych. Słowem: kochać znaczy dbać. Jako muzyk sądzę, że kochać to otwierać siebie i innych na to, co najważniejsze.

A co jest najważniejsze?
Być tu i teraz. Cieszyć się tym, co jest. Dawać.

„Serce – płonący w piersiach ogień…”. Miłość jest emocją czy wyborem?
Prawdziwa miłość jest świadomą decyzją. By troszczyć się o kogoś. Emocje temu towarzyszą, owszem. Ale miłość to przede wszystkim wybór.

Pańskie życie ma sens?
Myślę, że ma. Przez wybór medycyny stało się mocno nakierowane na drugiego człowieka. Muzyka ten sens dopełniła. Medycyna to bycie dla innych. Muzyka to pobyć trochę sam na sam ze sobą.

Dr n. med. Jacek Gessek, kierownik Oddziału Kardiologii i Intensywnej Opieki Kardiologicznej w Specjalistycznym Szpitalu Miejskim im. M. Kopernika w Toruniu. Muzyk, gitarzysta. W 2014 r. nagrał płytę „Serce w usterce”, w grudniu 2016 r. płytę „STOP”. Obie dedykował swoim pacjentom.