Jacek Winnicki: Skupić się na kolejnym spotkaniu

Pod wodzą Jacka Winnickiego koszykarze "Twardych" odnoszą bardzo dobre wyniki. (fot. Łukasz Piecyk)

O kulisach przyjęcia pracy, celach na sezon, aktualnej grze, sytuacji w tabeli oraz przyszłości Polskiego Cukru Toruń – z trenerem Jackiem Winnickim rozmawiał Karol Żebrowski.

– Dlaczego zdecydował się Pan przyjąć ofertę Polskiego Cukru Toruń?

– Brałem wiele możliwości pod uwagę ale oferta z Torunia była najbardziej konkretna. Klub jest bardzo dobrze zorganizowany, mamy pomoc od sponsorów i miasta, a oczekiwania są odpowiednio dostosowane do obecnego potencjału drużyny.

– Pracował Pan wcześniej w żeńskiej drużynie Fenerbache. Nie było chęci pozostania za granicą?

– Do tego trzeba mieć dobre oferty, o których wspomniałem. Po sezonie w Turcji podjąłem decyzję, że chcę ponownie podjąć pracę w Polsce, a przede wszystkim w męskiej koszykówce.

– Kiedy ogłoszono, że zostanie Pan szkoleniowcem Twardych Pierników, przygotowywał się Pan do mistrzostw Europy z kobiecą reprezentacją Polski. Turniej niestety nie poszedł Wam najlepiej…

– Przyjęcie pracy klubowej nie kolidowało z planami reprezentacji. Sezon w Tauron Basket Lidze był zakończony, a z mistrzostw Europy wróciliśmy jeszcze przed okresem przygotowawczym do nowego sezonu ligowego.

– Gdyby osiągnął Pan lepszy wynik na mistrzostwach, to pozostałby Pan szkoleniowcem reprezentacji?

– Nie. Sprawa była już dogadana. Wiedziałem, że mistrzostwa Europy są moim ostatnim akcentem w tej kadrze.

– Wróćmy do teraźniejszości. Bardzo dobrze rozpoczęliście sezon, aktualnie jesteście vice-leaderem. Jakie są Wasze cele na te rozgrywki?

– Myślę, że teraz jest zdecydowanie za wcześnie, aby mówić o końcowych celach. Naszym podstawowym zadaniem jest odpowiednie przygotowanie do każdego kolejnego spotkania. Liga jest bardzo wyrównana. Poza Stelmetem Zielona Góra, który ma zdecydowanie większy budżet od pozostałych klubów, co przekłada się na silną i wyrównaną kadrę, to każda drużyna ma szansę wygrać z inną. Dlatego nikogo nie będziemy lekceważyć i liczę na to, że uda się zebrać satysfakcjonującą liczbę punktów.

– Miło się jednak patrzy na aktualną tabelę. Apetyt nie rośnie w miarę jedzenia?

– Patrząc jednak na tę tabelę, można także dostrzec, że dziewiąta drużyna ma niewiele punktów mniej od nas. Jeżeli zdarzy nam się kilka spotkań przestoju, to bardzo szybko może się okazać, że nie będziemy nie tylko w czołówce, ale również poza miejscem gwarantującym fazę play-off. Musimy zachować maksymalne skupienie i nie pozwolić na powtórki sytuacji ze spotkań z Asseco i Szczecinem.

– No właśnie. Co poszło w tych meczach nie tak?

– Ze Szczecinem zagraliśmy przede wszystkim bardzo słabo w obronie. Mimo tego, że rzuciliśmy 89 punktów to nie potrafiliśmy przez cały mecz zatrzymać zawodników drużyny przeciwnej. W spotkaniu z Asseco zawiodła mnie nasza agresywność. Był to dla nas jednak trzeci mecz w tygodniu, a trzeba otwarcie powiedzieć, że nasz zespół jest tak skonstruowany, iż przy dużym natężeniu spotkań będziemy mieli problem.

– Historia Twardych Pierników jest bardzo krótka. Dla zespołu jest to dopiero drugi sezon w Tauron Basket Lidze. Czy jest Pan w stanie określić, czy i kiedy zespół z Torunia będzie się bił o najwyższe laury na polskich, a może też europejskich parkietach?

– Sądzę, że ani ja, ani żaden inny trener nie jest w stanie tego określić. Zespół jest moim zdaniem perspektywiczny i wierzę, że to, co dotychczas zawodnicy pokazywali, nie jest ich szczytem możliwości. Zarządzanie klubem stoi na bardzo wysokim poziomie, jednak droga do sukcesów nie jest łatwa i przyjemna. Na tę chwilę powinniśmy się skupić na małych kroczkach, czyli na każdym kolejnym spotkaniu.