Jak w sezonie żużlowym wypadną juniorzy?

Czy toruńscy juniorzy będą w tym sezonie mocnym punktem drużyny? (fot. Łukasz Piecyk)

Punktująca formacja młodzieżowa jest bez wątpienia jedną z najważniejszych składowych do osiągnięcia sukcesu w PGE Ekstralidze. W grodzie Kopernika dołożono wszelkich starań, aby młodym żużlowcom niczego nie zabrakło. Czas na efekty. 
 
Historie o najzdolniejszej w Polsce młodzieży żużlowej wywodzącej się z Torunia można w tym momencie odłożyć do lamusa. Nie licząc wyjątku w postaci Pawła Przedpełskiego, w ostatnich latach o utalentowanych wychowankach toruńskiego klubu słychać bardzo mało lub nic. Część z nich próbuje swoich sił z lepszym lub gorszym skutkiem w klubach z niższych lig, ale wielu po prostu zakończyło swoją przygodę z czarnym sportem. Klub podejmował różne inicjatywy, trenowaniem młodzieży zajmowali się Jacek Krzyżaniak czy Robert Kościecha, ale wyniki naszych juniorów nie spełniały oczekiwań właścicieli klubu. Postawiono na kolejny wariant, a jego wykonawcą ma być Karol Ząbik, któremu będzie pomagać jeden z najlepszych trenerów żużlowej młodzieży, a prywatnie ojciec nowego opiekuna toruńskich juniorów, Jan Ząbik 

Nowy trener w przeszłości sam był uważany za jednego z najbardziej perspektywicznych żużlowców. W 2006 r
. we włoskim Terenzano został Indywidualnym Mistrzem Świata Juniorów, jednak jego późniejsze losy na torze były przeplatane upadkami i kontuzjami, które ostatecznie doprowadziły do zakończenia karieryOd tego czasu pomagał swojemu tacie w prowadzeniu szkółki żużlowej Stali Toruń. Teraz przed nim jeszcze większe wyzwanie.  

Od 
początku grudnia szkoleniowiec ma pod swoimi skrzydłami Daniela Kaczmarka, Igora Kopcia-Sobczyńskiego, Marcina Kościelskiego i Aleksa Rydlewskiego. Ostatni z nich dopiero rozpoczyna przygodę z żużlem na najwyższym poziomie, jednak pozostała trójka będzie zawzięcie walczyć o dwa miejsca w kadrze na spotkania PGE Ekstraligi. Pewniakami wydają się być Daniel i Igor, gdyż taki duet najczęściej widywaliśmy w ostatnim sezonie, ale Jacek Frątczak zapewnia, że gra zaczyna się od nowa.  

– Wszyscy mają czyste karty – 
twierdzi menadżer.  Jeżeli Marcin udowodni na torze, że znajduje się w lepszej formie od Daniela lub Igora, to nie widzę przeciwwskazań, aby dać mu szansę.  

Młodzi żużlowcy zgodnie podkreślają, że pod okiem Karola i Jana 
Z
ąbików treningi były nieco inne niż te, które prowadził Robert Kościecha, ale czują się po nich dobrze przygotowani.  

– Nie oznacza to, że 
wcześniej było źle – mówi Daniel Kaczmarek. – Z trenerem Kościechą objechaliśmy cały rok, tutaj dopiero mamy za sobą okres przygotowawczy. Wykonaliśmy zimowy plan, a teraz przyjdzie czas na weryfikację na torze.  

Z owalem 
Motoareny toruńska młodzież powinna by
ć już dość dobrze zaznajomiona. Pierwsze kółka w tym roku juniorzy wykonali na nim już 6 lutego! Do tego dochodzą sesje treningowe oraz rozegrane mecze sparingoweAby jednak juniorzy stali się pewnym punktem drużyny, muszą zdobywać punkty nie tylko w Toruniu, ale również na innych stadionach. W zeszłym sezonie była to ich niemała bolączka.  

– Największą zagadką był
o dla mnie to, że podczas zawodów juniorskich toruńscy zawodnicy meldowali się w czołówce, a zupełnie nie przekładało się to na ligę – rozmyśla Jacek Frątczak.  Myślę, że był to problem w głowach, a nie w sprzęcie czy przygotowaniu. Chłopacy pracowali z psychologiem, wierzę, że takie sytuacje już za nami, ale będę też mocno zabiegał o treningi dla nich na innych torach niż ten w Toruniu, szczególnie przed meczami wyjazdowymi. Staramy się im pomóc, ale pojechać za nich nie możemy. Tylko oni sami mogą udowodnić, że juniorzy Get Well nie będą chłopcami do bicia i stać ich na równorzędną walkę na każdym torze.