Jak wygląda świat toruńskich celników od środka? Poznajemy ich historie

Wartość zajętych towarów i środków płatniczych przez wszystkie izby celne w Polsce w 2013 roku wyniosła ponad 543 miliony złotych (fot. Adam Zakrzewski)

Nie kradną, nie mordują. Czym wobec tego jest pojedynczy szmugiel? Część społeczeństwa widzi w nich ludzi tłamszonych, którym nie pozwala się zarabiać na chleb. Tymczasem proceder przemytu ogałaca Skarb Państwa i niszczy legalną konkurencję. Pośrednio ogranicza środki na rozwój oświaty, budowę szpitali. Zagraża życiu i zdrowiu obywateli. Wielu przymyka na niego oko, choć ostatecznie godzi w nas samych. Dla funkcjonariuszy służby celnej to rzeczywistość najeżona podstępami, pościgami i ryzykiem fruwających kul nad głową. Osłodą tego chaosu są, np. obchody ich święta 30 września w Toruniu lub ujawnienie autobusu po brzegi wypełnionego kontrabandą…

W tej robocie liczą się warunki fizyczne. Celnicy mają dłonie kowala. Z łatwością obejmą uchwyt Tasera X26 (paralizatora elektrycznego), pistoletu Walther PPS, a w sytuacjach „gorących” nawet strzelb gładkolufowych Karatay. Od 2009 roku Służba Celna ma prawo korzystać z broni palnej. Z tym rozporządzeniem skończył się okres lekceważenia jej przez przemytników, ale i wzrosło ryzyko ewentualnej wymiany ognia.

23-letni Grzegorz z toruńskich Wrzosów przełknął głośno ślinę, gdy po raz pierwszy zobaczył pistolet u boku celnika. Przemytów marihuany z Amsterdamu do Polski dokonywał regularnie odkąd Polska weszła do Strefy Schengen.
– Gdyby nie „keine Grenzen” w ogóle bym nie próbował, a tak raz na dwa tygodnie przewożę około setkę gramów trawy z Holandii – pochwalił się swoim źródłem dochodów przed paroma laty. Potwierdziły się później. – Ważne jest, żeby korzystać z różnych samochodów. Towar przewożę w oponach.

Rok po naszej rozmowie wpadł w ręce celników przy granicy, na terenie Polski, ze 150 gramami marihuany. Odsiaduje wyrok 5 lat pozbawienia wolności. Funkcjonariusze z Wydziału Zwalczania Przestępczości Służby Celnej w Toruniu podkreślają jednak, że najczęstszym odnotowywanym przez nich procederem jest przemyt „lewej fajki”. To widać po zawartości magazynu depozytowego, po brzegi wypełnionego wyrobami tytoniowymi.

– W swojej karierze widziałem już chyba wszystko. Zagrożone wyginięciem węże przesyłane pocztą, elementy mostu wydrążone w środku do przemytu ludzi, hektolitry śmiertelnie niebezpiecznego alkoholu metylowego, ale to nieoclony tytoń przewozi się w najbardziej bezczelny sposób – mówi naczelnik Wydziału Zwalczania Przestępczości Izby Celnej w Toruniu, pokazując 150- kilogramowy karton pociętych liści, który przemytnicy wieźli po prostu w bagażniku samochodu osobowego.

Do zadań mobilnych grup Służby Celnej należy, m.in. ich umiejętne przechwycenie po naszej stronie granicy, co w głębi kraju nie jest już takie proste. Przemytnicy jadą do celu drogami okrężnymi. Dzięki prowadzeniu analizy ryzyka i współpracy z innymi służbami, celnicy są w stanie przewidzieć kurs przewozu kontrabandy i odpowiednio się przygotować, choć nie zawsze to wystarczy.

– Próby ucieczki przemytników nie są wcale takie rzadkie – przekonuje funkcjonariusz Służby Celnej w Toruniu. – To dość frustrujące i niebezpieczne, gdy na liczniku mamy już dużą prędkość, a mimo tego przemytnik coraz bardziej oddala się od nas… Zdarzyło mi się prowadzić pościg, który przekroczył granice naszego województwa. W takich przypadkach współpracujemy z kolegami z innych izb i policją.

W 2013 roku celnicy z samego województwa kujawsko-pomorskiego zatrzymali blisko 3,39 mln sztuk papierosów i 8 ton tytoniu. Trudno stwierdzić, co bardziej szokujące? Kwoty, na jakie przemytnicy próbowali oszukać Skarb Państwa czy metody szmuglowania kontrabandy. Wartość zajętych towarów i środków płatniczych przez wszystkie izby celne w kraju w zeszłym roku wyniosła ponad 543 miliony złotych…

– 16 listopada ubiegłego roku zatrzymaliśmy pojazd, na pierwszy rzut oka należący do miłośnika profesjonalnego nagłośnienia. Zajmowało ono całą przestrzeń bagażową – relacjonuje Mariusz Ziarnowski, rzecznik prasowy Izby Celnej w Toruniu. – Wątpliwości funkcjonariuszy wzbudził jednak fakt, że sprzęt nie działał, a pies służbowy Bajan zaznaczył tylną kanapę auta – szczelnie i niezwykle trwale zamocowaną. Celnicy podjęli decyzję o wykorzystaniu wideoendoskopu, dzięki któremu udało się zlokalizować głęboko ukrytych 80 tys. sztuk nielegalnych papierosów. Gdyby trafiły do sprzedaży, Skarb Państwa straciłby blisko 90 tys. złotych. Audiofil był z niego żaden.

Profil przemytnika nie jest jednoznaczny. Uwagę celników zwracają różne szczegóły: niezgodność oznaczenia województwa na rejestracji z miejscem kontroli, niemożność otwarcia szyb, pod którymi znajduje się kontrabanda. Podejrzenia maleją, gdy mają do czynienia z ludźmi starszymi czy rodziną z dziećmi.

– Parę lat temu zatrzymałem do kontroli busa prowadzonego przez mężczyznę. Podróżował z nim jego niepełnosprawny syn – opowiada funkcjonariusz Służby Celnej z Torunia. – Już wstępna kontrola wykazała, że w samochodzie znajdują się nielegalne wyroby. Gdy kierujący pojazdem zdał sobie sprawę ze swojego położenia, zaczął się nerwowo zachowywać. Chciał uciec, więc byliśmy zmuszeni go obezwładnić. Nie wiem, jak ojciec może narazić swoje dziecko na taki stres? Chłopiec bardzo to przeżył.

Na tyle, że zmoczył fotel, w którym kulił się ze strachu. Nieświadoma akceptacja społeczna przemytu zdarza się nie sięgać drugiego, mroczniejszego dna.