Jaka jest przyszłość spółdzielni mieszkaniowej „Na Skarpie”?

Czy Wojciech Piechota zostanie wkrótce pełnoprawnym prezesem SM "Na Skarpie"? (fot. Adam Zakrzewski)

Konkurs na stanowisko prezesa spółdzielni zrzeszającej blisko 30 tysięcy osób ogłoszony zostanie niebawem. Jednym z kandydatów będzie dotychczasowy zastępca prezesa Wojciecha P. (nie podajemy całości nazwiska w związku z zarzutami prokuratorskimi o oszustwo byłej partnerki życiowej) – Wojciech Piechota. O konkurentach na razie cicho.

Prezesura, dziś leciwego, P. obrosła tysiącem legend. Wielu zastanawiało się, ile wynosi jego gaża. Miasto żyło mniej lub bardziej prawdziwymi informacjami odnośnie jego życia osobistego. Pewne jest jedno. 71-letni prezes od końca 2012 roku przebywał na zwolnieniu lekarskim. Próbował uzyskać od medyków zgodę na dalsze sprawowanie swojej funkcji. To się udało. W międzyczasie Rada Nadzorcza spółdzielni uczyniła pełniącym obowiązki prezesa Wojciecha Piechotę. W lipcu wieloletni prezes i dyrektor naczelny (bo takim tytułem posługiwał się rządzący spółdzielnią) odzyskał zdolność do pracy. Po upublicznieniu zarzutów prokuratorskich złożył jednak rezygnację. Intratne stanowisko pozostało więc puste. Próbowaliśmy ustalić, jak będzie wyglądała przyszłość spółdzielni.
„Na Skarpie” bez zmian?

Najlepszy kandydat?
Pełniący obowiązki prezesa Wojciech Piechota nie kryje, że zamierza wystartować w konkursie na stanowisko prezesa zarządu spółdzielni mieszkaniowej „Na Skarpie”. – Tak, będę kandydował – mówi Piechota. – U nas dzieje się jak wszędzie. Budynki w spółdzielni są wyremontowane. W tym roku, praktycznie, kończymy cały cykl prac dotyczących termomodernizacji osiedla. Na dzień dzisiejszy wszystkie obiekty są ocieplone. System działający podobnie do termosu zapewnia komfortowe warunki życia. Latem w mieszkaniach jest miły chłodek, a zimą ciepło. O pięknym położeniu, w zasadzie pośrodku lasu, nie muszę mówić. To niezaprzeczalne atuty naszego osiedla.

Jedną z niewielu bolączek, którą dostrzega p.o. prezesa, jest brak miejsc parkingowych. – Nie da się już ich fizycznie zrobić więcej – mówi Wojciech Piechota.

– Gdy na początku lat 90 powstawało osiedle, zaplanowano na nim ok. 1,5 tysiąca miejsc parkingowych. Teraz jest takich 14 tysięcy, a ta liczba i tak jest niewystarczająca. Miarą dobrego życia „Na Skarpie” jest pięć szkół, pięć basenów i tyle samo hal gimnastycznych pełnowymiarowych. Cena mieszkania jest u nas dużo wyższa niż gdzie indziej, dlatego mieszka się dobrze.
„Na Skarpie” bez zmian.

Doświadczenie jest niezaprzeczalnym atutem
Rada Nadzorcza dokona wyboru nowego prezesa. Komisja złożona z czterech osób pracuje obecnie nad kryteriami, które będą musieli spełnić kandydaci.

– Byłemu prezesowi udało się przeprowadzić spółdzielnię przez trudne lata 90. i okres transformacji – mówi Zbigniew Piotrowski, przewodniczący rady nadzorczej spółdzielni. – To jego niewątpliwe osiągnięcie. Walne zgromadzenie przez wiele lat, tak samo jak w maju tego roku, udzielało mu absolutorium, więc jego praca była oceniania dobrze.

Członkowie rady nie mogą otwarcie faworyzować żadnego z potencjalnych kandydatów.

– Obecnie za wcześnie jest na to, żeby mówić, kto będzie ubiegał się o to stanowisko. – mówi Zbigniew Piotrowski. – Wojciech Piechota jest związany z tym osiedlem od wielu lat. Nie zaczynał jako prezes, tylko przeszedł wiele szczebli. Zna problemy, z którymi borykają się tutaj mieszkańcy, od podszewki. Możliwe jednak, że zgłosi się manager, który przekona radę nadzorczą, że warto mu powierzyć tę funkcję.

Czy po wyborze prezesa jego zarobki będą jawne?

– Nie ma takiego obowiązku ustawowego – wyjaśnia Zbigniew Piotrowski. – Prawo do takiej informacji ma członek spółdzielni. Będziemy starali się w tej mierze być bardziej transparentni.
„Na Skarpie” bez zmian?

Dobrze, chociaż źle?
Mieszkańcy mają różne opinię o sytuacji w spółdzielni.

– Poprzedni prezes był dobry i ten jest dobry – mówi Marlena Wojtaszek, wieloletnia mieszkanka osiedla. – Wszystko jest dobrze.

Zgoła odmiennie na sprawę patrzy starszy pan, którego spotykam nieopodal siedziby spółdzielni

– Panie, szkoda gadać – mówi, prosząc o zachowanie anonimowości. – Krytycznie na te prezesury patrzę, ale co ja biedny mogę?
W jednym mieszkańcy są jednak zgodni: „Na Skarpie” bez zmian.