Japonia na walizkach

W Polsce o sushi wiele więcej się nie dowie. Rusza więc do Japonii z plecakiem, żeby dotknąć i pokroić to, czego nad Wisłą nikt jeszcze nie próbował. Taki plan ma Ernest Perepeczo, wirtuoz dań z surowych ryb (fot. Łukasz Piecyk)

Podczas pierwszego naszego spotkania stwierdził, że aby stworzyć coś niesamowitego, nie można bać się zmian. Pół roku później decyduje się rzucić pracę, rezerwuje bilet lotniczy, pakuje walizki i wyprowadza się z mieszkania. Wszystko po to, aby wiosnę przywitać w… Japonii.

Namiot, mapa i bagaż marzeń – Ernest Perepeczo, toruński sushimaster, do Japonii wyleci w wielkanocną niedzielę. Jak sam mówi, wyprawa jest po to, aby zdobyć wiedzę o sushi – potrawie, która zdobyła jego serce.

– Podróż zaplanowałem na dwa miesiące, choć wiza umożliwia trzy – mówi Ernest Perepeczo. – A co po powrocie? Nie wiem. Chcę cieszyć się wakacjami w krainie kwitnącej wiśni, poznać głębiej jej kulturę i tradycje, zwiedzić najciekawsze miejsca, a co najważniejsze, dotrzeć tam, gdzie mój świat – do najlepszych restauracji sushi.

Toruński sushimaster od kilkunastu tygodni przygotowuje wirtualną mapę miejsc i oznacza gwiazdkami te, które chciałby zobaczyć. A zamierza przemierzyć Japonię od południa do północy.

– Pierwsze dni spędzę w Tokio, w którym wyląduje – opisuje mężczyzna. – W planach mam jednak przemieszczenie się na południe, skąd rozpocznę zwiedzanie. Najważniejsze jest, aby podczas tych sześćdziesięciu dni smakować produktów, które nierozerwalnie związane są z sushi i tych, których w Polsce nie znajdziemy.

Na długiej liście miejsc znajduje się chociażby Muzeum Ramenu w Jokohamie, regionu, w którym uprawia się wasabi, muzeum fabryki sosu sojowego, a także liczne restauracje. Japonię przemierzy na walizkach, szlakiem kulinarnych ciekawostek.

– W kraju wiśni najdroższy jest transport oraz nocleg – dodaje Ernest Perepeczo. – Będę próbował jeździć na stopa. Oprócz redukcji kosztów to także doskonała okazja do poznania miejscowej ludności. Zabieram ze sobą namiot, w którym będę spał, gdy nie znajdę odpowiedniego hotelu. Muszę być gotowy na wszelkie przypadki.

Inspiracja do realizacji marzeń pojawiła się po udziale torunianina w konkursie Global Sushi Challenge 2015. Przypadek sprawił także, że Ernest trafił na blog, prowadzony przez chłopaka podróżującego przez Japonię autostopem z całym dorobkiem w plecaku.

– Relację ze swojej kulinarnej podróży także będę umieszczał na swoim blogu, zdjęcia zaś na Instagramie i Facebooku – komentuje Perepeczo. – Bo kuchnia japońska może być inspirująca dla każdego.

Realizację marzeń mężczyzna rozpoczął od nauki języka. Choć na tej spędza nawet po kilkanaście godzin tygodniowo, najważniejszy egzamin zdać będzie musiał na miejscu. A co później? Jak sam zapowiada, do Torunia wróci na tydzień lub dwa, aby spotkać się z przyjaciółmi i zdać im relację z wyprawy. Wykształcony sushimaster znajdzie pracę w każdym zakątku kuli ziemskiej. Czy zostanie w grodzie Kopernika? Niewykluczone, choć nie zamyka się również na inne miejsca.

– Wszyscy od dawna już wiedzieli, że kiedyś swoje marzenia zrealizuję – podsumowuje Ernest Perepeczo. – Ten wyjazd jest jednym z punktów osiągnięcia celu. Póki co, nie wyobrażam sobie innego zawodu niż tego związanego z sushi. A może okaże się, że w Japonii znajdę swoje miejsce na ziemi? Wtedy wszystko się może zmienić.

Pod tymi linkami możecie śledzić podróż bohatera naszego tekstu: Instagram: ernest.perepeczo Facebook: Ernest Perepeczo Blog: ernestperepeczo.blogspot.com