Jaskółcze gniazdo nieprzychylne Aniołom. Unia Tarnów – KS Toruń 50:40

Nawierzchnia toru na stadionie im. Alfreda Smoczyka nie jest łaskawa dla gości. (fot. Adam Zakrzewski)

Po czterech zwycięskich spotkaniach zawodnicy KS Toruń doznali porażki w Tarnowie, gdzie przegrali z tamtejszą Unią 50:40. Torunianie nie potrafili poradzić sobie z nawierzchnią toru, a w ekipie „Jaskółek” kapitalny mecz zanotowali Ernest Koza oraz Martin Vaculik.

Przed meczem wiadomo było, że mecz z Unią będzie bardzo ciężką przeprawą dla podopiecznych trenera Krzyżaniaka. Na „stare śmieci” przyjechał Kacper Gomólski. Nie był to jednak wymarzony powrót dla „GinGera”, który w pierwszym biegu zanotował defekt na starcie. Choć gospodarze byli przez pewien czas na prowadzeniu 5:1 Chris Holder uporał się z Arturem Mroczką i przywiózł 2 punkty dla gości. Kolejne trzy wyścigi to popis juniora tarnowskiej drużyny – Ernesta Kozy, który dwa razy przyjechał na pierwszym miejscu i raz tuż za Januszem Kołodziejem, dowożąc podwójne zwycięstwo. Podczas pierwszej przerwy na kosmetykę toru Unia prowadziła 18:6.

Żaden z zawodników KS Toruń nie potrafił dowieźć zwycięstwa dla zespołu z Grodu Kopernika. Najbliżej tego był Adrian Miedziński w biegu numer 6, jednak po zażartej walce z Kołodziejem górą był ten drugi. Regularne zwycięstwa Martina Vaculika wspieranego przez resztę zespołu nie dawały nadziei na korzystny wynik wywieziony z Tarnowa. Trzecia podwójna zdobycz w ósmej gonitwie dała gospodarzom bardzo wysokie prowadzenie 33:15.

Twarda nawierzchnia nie była sprzymierzeńcem torunian. Boleśnie o tym przekonał się Oskar Fajfer, który w 10 wyścigu wyszedł spod taśmy jako pierwszy, ale jego motocykl nie spisywał się dobrze i ostatecznie przyjechał na trzeciej pozycji. Impas bez zwycięstwa na torze w Tarnowie przełamał w końcu Jason Doyle, którego łupem padł bieg numer 11. Było to także pierwsze drużynowe zwycięstwo zespołu KS Toruń, gdyż na trzeciej pozycji dojechał Gomólski.

Pobudka gości przyszła zdecydowanie za późno. Mimo kolejnego, tym razem podwójnego zwycięstwa, zawodnicy Unii doprowadzili do remisu w ostatnim nienominowanym biegu i wynik meczu był już przesądzony. Na gonitwę numer 14 i 15 sztab szkoleniowy z Torunia zastosował dwie rezerwy taktyczne. W pierwszym z nominowanych za Gomólskiego i Łagutę pojechali Chris Holder i Jason Doyle. Co ciekawe, w ostatnim wyścigu do boju zostali wystawieni… również Doyle z Holderem! Australijska para zdecydowanie wyróżniała się spośród słabo jeżdżących torunian, więc decyzja nie może dziwić. W obu z pozostających rozgrywek najlepiej spod taśmy wychodził Doyle, jednak tylko raz udało mu się dojechać do mety jako pierwszemu. Niepokonany tego dnia pozostał Vaculik, który w każdym z występów przywoził 3 punkty dla swojej drużyny.

Porażka torunian na szczęście nie ma zbyt wielkich konsekwencji, gdyż swoje mecze przegrali zarówno Falubaz jak i Unia Fogo. W niedzielę 14 czerwca rozpocznie się runda rewanżowa. Będzie to pierwsza szansa na zdobycz bonusową. KS Toruń podejmie na swoim stadionie mistrza Polski, który odniósł dzisiaj dopiero pierwsze zwycięstwo w sezonie – MONEYmakesMONEY.pl Stal Gorzów. Początek o godzinie 17:00.