Jastrzębie wzleciały wyżej niż Anioły

Futboliści Angels Toruń doznali dotkliwej porażki. (fot. facebook Angels Toruń)

W rozegranym w sobotę 11 kwietnia meczu drugiej kolejki PLFA I drużyna Angels Toruń uległa na własnym boisku ekipie Seahawks Sopot 7:50.

W dotychczasowych starciach tych zespołów górą były zdecydowanie Jastrzębie (bilans 4-1), ale nie brakowało między nimi zaciętych spotkań. Tylko raz wynik był zbliżony do dzisiejszego. W lipcu 2014 Seahawks wygrali 38:6, ale w październiku nie poszło im tak łatwo i Angles stawili większy opór (33:18). Dlatego dzisiaj nic nie zapowiadało takiej dysproporcji sił. Sopocianie dopisali kolejny punkt i rozdział w rywalizacji obu ekip.

Przebudowani i wzmocnieni (przed sezonem pozyskali Petera Plesę i Gabriela Chambersa) są w tym roku mocniejsi niż kiedykolwiek wcześniej. Widać to było już po pierwszych akcjach meczu. Dobrze przygotowani Seahawks od razu zajęli się przede wszystkim solidną obroną. Co prawda pozwolili w pierwszej kwarcie zdobyć rywalom siedem punktów, ale do końca zawodów Angels nie sforsowali już sopockiej defensywy. Torunianie próbowali przebijać się akcjami biegowymi, ale goście tylko na to czekali i gasili te zagrania w zarodku. Kiedy gospodarzom udawało się zdobywać pierwsze próby byli zatrzymywani w następnych podejściach. W ich ofensywie brakowało konsekwencji i skutecznego wykończenia serii zagrywek.

Sopocianie zaś błyszczeli nie tylko w defensywie. Ich atak szybko zdobył prowadzenie za sprawą dwóch przyłożeń: Chambersa oraz reprezentanta Polski – Przemysława Portalskiego. To podcięło skrzydła Aniołom. W drugiej kwarcie Jastrzębie zafundowały rywalom jeszcze większe fajerwerki. Dość powiedzieć, że w tej części gry Seahawks odnieśli miażdżące zwycięstwo: aż 28:0! Niedościgniony Chambers wbiegał w pole punktowe dwukrotnie a po jednym przyłożeniu zanotowali Paweł Henicz i Jakub Widawski. Po tych ciosach torunianie nie mieli szans się już podnieść. Druga połowa była już bardziej wyrównana, ale goście jeszcze zdołali zwiększyć przewagę. Wszystko za sprawą zawodnika… Angels, który zgubił piłkę we własnym polu punktowym. Futbolówkę podjął Łukasz Lau i tym samym zaliczył przyłożenie. Wynik na 50:7 podwyższeniem za dwa punkty ustalił Michał Jarocki.

– Starcie zaczęło się dla nas niefortunnie – mówił Dawid Witnik, menager Angels Toruń. – Byliśmy stremowani, ponieważ debiutancki sezon nigdy nie jest łatwy. Naprzeciw stanęła klasowa drużyna, jaką jest Seahawks, z którą znamy się od lat. Pokonaliśmy Jastrzębie w w zeszłym roku u siebie, kiedy w składzie jedynym zagranicznym zawodnikiem był Luke Zetazate, ale teraz, kiedy wzmocnili się dodatkowo Chambersem, Plesą i Davydowskym, nie daliśmy rady. Sądzę, że Sopot zdominuje tegoroczną PLFA I. Są na tyle silną drużyną, że mogliby spróbować powalczyć w Toplidze. Dwa przyłożenia, które wbili na początku ustawiły mecz i wybiły nas z rytmu. Mimo tego staraliśmy się i stawialiśmy opór. Myślę, że wynik nie do końca odzwierciedla przebieg pojedynku. Wiemy, jakie błędy popełniliśmy, poprawimy je i liczymy na udany rewanż za tydzień.

– Mecz potoczył się całkowicie po naszej myśli – powiedział Lev Davydovsky, koordynator defensywy Seahawks Sopot. – Niedawno dołączył do składu trener Gavin Campbell, którego cenne wskazówki przed tym pojedynkiem pomogły dopracować kilka istotnych szczegółów. Dzisiaj było pierwsze starcie, kiedy nowy szkoleniowiec współdziałał z nami w warunkach meczowych. Byliśmy pod wrażeniem jego wiedzy i zaangażowania. To z pewnością bardzo pomogło. Do tego doszło dobre rozpoznanie i analiza stylu gry naszych rywali zaś na boisku świetnie spisały się obie formacje, każdy zawodnik dał z siebie 100%. To była recepta na sukces. Dołożymy starań, żeby za tydzień było podobnie, ale wiemy, że Angels nie są łatwym rywalem a ich trener z pewnością wymyśli coś nowego.

W szeregach Seahawks dobry mecz zanotowali rozgrywający Luke Zetazate oraz skrzydłowy Gabriel Chambers. Pierwszy dobrze rozdzielał piłki i prowadził ofensywę zaś drugi błyszczał w odbiorach podań i przyłożeniach. W Angels mocnymi biegami zaznaczył swoją obecność reprezentant Polski, running back, Tomasz Kuska.

Wyjątkowy układ harmonogramu sprawił, że kolejny mecz obie drużyny stoczą między sobą. W niedzielę 19 kwietnia Angels stawią się w Gdańsku, żeby ponownie zmierzyć się z Seahawks.

Angels Toruń – Seahawks Sopot 7:50 (7:14, 0:28, 0:8, 0:0)
I kwarta
0:6 przyłożenie Gabriela Chambersa po 30-jardowej akcji po podaniu Luke`a Zetazate
0:14 przyłożenie Przemysława Portalskiego po 10-jardowej akcji po podaniu Luke`a Zetazate (podwyższenie za dwa punkty Przemysław Portalski po podaniu Luke`a Zetazate)
7:14 przyłożenie Bartosza Mroza po 16-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Bartosz Mróz)
II kwarta
7: 21 przyłożenie Pawła Henicza po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski)
7:28 przyłożenie Gabriela Chambersa po 26-jardowej akcji po podaniu Luke`a Zetazate (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski)
7:35 przyłożenie Jakuba Widawskiego po 10-jardowej akcji (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski)
7:42 przyłożenie Gabriela Chambersa po 50-jardowej akcji po podaniu Luke`a Zetazate (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski)
III kwarta
7:50 przyłożenie Łukasza Lau po odzyskaniu piłki zgubionej przez Angels we własnym polu punktowym (podwyższenie za dwa punkty Michał Jarocki po podaniu Przemysława Portalskiego)

Mecz obejrzało 650 widzów.
MVP meczu: Gabriel Chambers (Seahawks Sopot)

tekst: Marcin Fijałkowski