Jerzy Cyrak: Zasługujemy na wyższą ligę

(fot. Łukasz Piecyk)

O kulisach przyjęcia pracy, ruchach kadrowych, meczach przedsezonowych i przyszłości klubu, z trenerem Elany Toruń, Jerzym Cyrakiem, rozmawiał Karol Żebrowski

– Elana Toruń zawdzięcza utrzymanie wycofaniu się z rozgrywek Pelikana Niechanowo, którego był pan poprzednio trenerem. O złej sytuacji niechanowskiego klubu dowiedział się pan w trakcie rozgrywek czy dopiero po ich zakończeniu?

– Po zakończeniu rozgrywek. Do końca sezonu walczyliśmy o zwycięstwo w lidze, a później chcieliśmy walczyć w barażach o awans. Ostatecznie uplasowaliśmy się na drugiej pozycji i dopiero wtedy zaczęły docierać do nas sygnały o nie najlepszym położeniu klubu.

– Gdyby Pelikan wywalczył awans, klub dalej by funkcjonował, a pan pozostałby tam trenerem?

– Na pierwszą część pytania mogą odpowiedzieć tylko działacze z Niechanowa. Mi osobiście trudno stwierdzić, co by się stało w innej sytuacji niż obecna. Okres pracy w Pelikanie wspominam bardzo dobrze, tworzyliśmy zgrany zespół i perspektywa kontynuowania tego projektu byłaby kuszącą opcją.

– Propozycja pracy w Elanie była jedyną?

– Nie, ale była propozycją bardzo atrakcyjną i dla mnie priorytetową.

– W takim razie co pana przekonało do toruńskiego zespołu?

– Wiele czynników. Od kilku lat znamy się z dyrektorem sportowym Elany Patrykiem Kniatem. Oprócz tego, propozycję pracy otrzymał także Dawid Frąckowiak – menager zespołu, z którym współpracowałem z powodzeniem w Pelikanie. Co więcej, decydując się, miałem na uwadze potencjał całego klubu, miasta i kibiców. Uważam, że fani Elany są jedną z lepiej zorganizowanych grup w Polsce.

– Elana przechodzi tego lata prawdziwą rewolucję kadrową. Wielu zawodników odeszło z Torunia, a wśród nich bardzo zżyty ze społecznością kibicowską, o której pan wspomniał, Adrian Wróblewski.

– Była to decyzja klubu.

– Co może pan powiedzieć o nowych graczach?

– Na pewno zawodnikami Elany są już Tomasz Bzdęga, Daniel Ciach, Michał Steinke, Marcin Trojanowski, Łukasz Zagdański, Damian Lenkiewicz i Jacek Figaszewski. Wszyscy to byli piłkarze Pelikana Niechanowo, którzy osiągnęli tak dobry wynik w poprzednim sezonie. Ponadto naszą kadrę wzmocnili Maciej Stefanowicz z Formacji Port Mostki, Łukasz Uszalewski z MKS Kluczbork i Adrian Gołdyn z KS Stilon Gorzów Wielkopolski oraz bramkarze – Bartosz Piotrowski z Pogoni Szczecin i Nikodem Kowalczuk z Bytovii Bytów. Przyglądamy się również młodym zawodnikom z Akademii Elany Toruń, którzy również będą mieli szansę pokazania się w pierwszym zespole.

– Kadra jest już zamknięta?

– Niestety nie. Pierwotnie planowaliśmy ją zamknąć tydzień temu, jednak poziom sportowy kilku testowanych przez nas zawodników, okazał się niewystarczający na potrzeby naszej drużyny. Byliśmy więc, i w sumie jesteśmy, zmuszeni szukać innych opcji. W dalszym ciągu szukamy zawodnika do środka pola.

– Co z Krystianem Tomaszewskim, który był najlepszym strzelcem III ligi w ubiegłym sezonie?

– Został wypożyczony do drugoligowej Polonii Bytom. Krystianowi zależało na grze w wyższej lidze, ale nie chcemy tracić tego zawodnika. Zostanie wypożyczony z opcją powrotu, być może nawet w zimowym oknie transferowym.

– Macie za sobą kilka sparingów. Wyniki nie napawają jednak optymizmem. Szczególnie słabo wygląda formacja defensywna.

– Nie przywiązujemy większej uwagi do rezultatów. Sparingi są częścią planu przygotowawczego, a wysoka forma musi przyjść na mecze mistrzowskie. Piłkarze ciężko trenowali i nie mieli jeszcze świeżości, która pozwoliłaby na dobrą pracę przez 90 minut. Staram się odpowiednio rozporządzać siłami piłkarzy. Mniej więcej wszyscy spędzili podobną ilość czasu na boisku. Próbowaliśmy kilku ustawień defensywnych, w różnych konfiguracjach. Zgranie jest bardzo ważne w grze z tyłu.

– Czy projekt „Pierwsza liga dla Elany Toruń w 2018 roku.” jest jeszcze pana zdaniem możliwy do wykonania?

– Wymagać to będzie ogromnego wysiłku organizacyjnego całego klubu, ale sądzę, że jest to możliwe. Patrząc na kluby z takich miast jak Głogów, Bytów czy nawet sąsiedzki Grudziądz, które mają swoje kluby w pierwszej lidze, to Toruń na pewno zasługuje na grę w wyższych rozgrywkach. Jest tutaj zdecydowanie większy potencjał ekonomiczny, organizacyjny czy przede wszystkim kibicowski. Pracujemy na razie małymi kroczkami, ale chcemy na koniec sezonu postawić duży krok do przodu.