Kamienica przy Mostowej 6 odzyska dawny blask

Sytuacja prawna kamienicy jest niezwykle skomplikowana. (fot. Łukasz Piecyk

Przywrócenie kamienicy dawnego blasku wymagać będzie nakładów idących w dziesiątki milionów złotych. A jednak znaleźli się tacy, którzy krok po kroku pokonują kolejne przeszkody. Wierzą, że niedługo zajaśnieje na powrót swą wyjątkowością. 

Sytuacja prawna kamienicy jest niezwykle skomplikowana. Od końca II wojny światowej jest wprawdzie w rękach tej samej rodziny, ale sytuacji bynajmniej to nie ułatwia. Minione przepisy i regulacje prawne mówiły, że właściciele kamienic zobowiązani byli oddawać nieruchomości pod tzw. przymusowy zarząd. Stąd zaraz po wojnie kamienica przy Mostowej 6 znalazła się pod zarządem Zrzeszenia Właścicieli i Zarządców Domów, Związku Fotografików oraz gminy. Każdy z tych podmiotów otrzymał pod zarząd swoją część, ponieważ cały kompleks mieści się na trzech różnych działkach geodezyjnych. To tylko skomplikowało sytuację prawną kamienicy na całe lata. Mnożyły się kolejne spory i procesy.

Dopiero obecnie, kiedy zarząd nad kamienicą przejęła Fundacja Studio M-6 (nazwa od ulicy Mostowej 6), zaczęto powoli dochodzić z kwestiami prawnymi do ładu, a co za tym idzie, można się było wreszcie starać o dotacje na remonty. A tych kamienica wymaga co niemiara. Od piwnic po dach.

– Obecnie doszło już do ostatecznych niemalże uregulowań prawnych – mówi Małgorzata Janas-Ławniczuk, zlecony zarządca kamienicy oraz jej administrator. – Mogliśmy zatem zacząć starać się o różne dofinansowania. Udało nam się jak dotąd załatwić dwa i wiemy już dziś, że w tych dniach ruszą pełną parą prace renowacyjne. Zaczniemy oczywiście od dachu, bo ten wymaga remontu kapitalnego.

Problem z renowacją tej kamienicy polega na tym, że jest to XVI-wieczny zabytek. W tym tkwi jego wyjątkowość, ale i niezmierne podrażanie całej inwestycji.

– Na przykład dach – wyjaśnia Małgorzata Janas-Ławniczuk. – Nie można sobie ot tak go zerwać i położyć po prostu nowy, tańszy lub droższy w zależności od środków, jakimi się dysponuje. Dach w tej kamienicy posiada XVI-wieczną więźbę storczykową, taką jak w domu Kopernika. To prawdziwa rzadkość. Architektoniczny unikat. Należy ją oczywiście pieczołowicie odrestaurować, używając najlepszych, a co za tym idzie najdroższych materiałów. Stąd potrzebne są tak ogromne nakłady.

Podobnie rzecz ma się ze wszystkimi innymi elementami kamienicy. Wszędzie są gotyckie sufity i wnęki. To wszystko trzeba przywracać, konserwować, eksponować.

– Dodajmy, że ta kamienica, odkąd istnieje, nie była nigdy poddawana pracom konserwatorskim. Wszystko, co w niej robiono, to były tylko przebudowy. Dodawano ściany, stropy, tynki. Wystarczy skuć gdziekolwiek kawałek ściany, a zaraz wyłania się kilkusetletnia polichromia. Przywrócenie dawnej świetności tego miejsca należy robić żmudną metodą odtworzeniową, zważywszy na wysoką wartość tego zabytku, który został wpisany w rejestr już w latach 70.

To właśnie z tego powodu podobne kamienice nie są chodliwym rynkowo towarem. Właściciele są wprawdzie skłonni sprzedać kamienicę za niewielką stosunkowo sumę, 4 mln zł, ale znalezienie kupca jest praktycznie wykluczone.

– Nie można tak po prostu kupić sobie tej kamienicy i zrobić z niej cokolwiek by się chciało, na przykład hotelu – wyjaśnia zarządca. – Konserwator wobec takich miejsc ma szczególne wymagania. I tego się nie przeskoczy.

Dlatego Fundacja Studio M-6 postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i krok po kroku, posiłkując się dotacjami, przywrócić kamienicy dawną świetność.

– Zebrałam grupę zapaleńców i miłośników zabytków – mówi Małgorzata Janas-Ławniczuk. – Mamy mnóstwo pomysłów. Kiedy uporamy się już z dachem, od razu przystąpimy do organizowania na parterze kawiarni. Mamy nadzieję stworzyć miejsce wyjątkowe, z lokalną, kujawską kuchnią. Będzie to takie miejsce, gdzie każda osoba z pomysłem będzie mogła zrobić coś swojego: koncert, wystawę. Przewidujemy osobną salę na to, by można było prowadzić tam warsztaty. Swoje atelier będą mieli tu graficy. Marzy nam się również studio nagraniowe. Tysiąc pomysłów mamy na zagospodarowanie wewnętrznego podwórka.

Przy okazji swoich projektów Fundacja Studio M-6 zamierza również działać jako przedsiębiorstwo społeczne. Będzie zatrudniać osoby wykluczone z problemami społecznymi. Takie, które są bezrobotne i nieporadne zawodowo.

– Damy im szansę, by mogli się aktywizować na rynku pracy – wyjaśnia zarządca. – Zorganizujemy, również z myślą o nich, terapeutę. Mamy nadzieję zrobić kilka sensownych rzeczy naraz. Będziemy dawać ludziom pracę i robić dobre rzeczy.