Klub Zasadniczo Dyskusyjny zaprasza odważnych!

Pomysłodawcami Klubu są Mateusz Łapiński i Jarosław Jaworski.

Pomysłodawcami Klubu są Mateusz Łapiński i Jarosław Jaworski. Światopoglądowo różnią się bardzo. W wielu kwestiach stoją na antypodach. Ale to właśnie ten czynnik zadecydował o powstaniu Klubu. 

Nazwa Klubu – przyznajmy – bardzo intrygująca, była wynikiem burzy mózgów. Jej wymyślenie zajęło kilka dni, ale pomysł w końcu się pojawił. Zaaprobowali go obaj ojcowie założyciele.

Zarówno Mateusz Łapiński, jak i Jarosław Jaworski są absolwentami UMK. Obaj kształcili się na kierunkach humanistycznych. Swoje zainteresowania ogniskują dziś w działalności Klubu.

Wystartowali z pomysłem w marcu. Na pierwsze spotkanie przyszło 30 osób.

– To spory sukces jak na początek – przyznaje Mateusz Łapiński. – Choć oczywiście mamy nadzieję, że nasz Klub będzie się rozwijał.

Starają się dobierać tematy żywe, inspirujące, pobudzające do dyskusji. Takie, wobec których trudno pozostać obojętnym.

Pierwsze spotkanie dotyczyło granic wolności w krytyce przeciwników politycznych.

– Naszym celem jest to, żeby do konkretnego tematu dobierać odpowiednich dyskutantów – mówi Jarosław Jaworski. – Ludzi, którzy będą mieli coś ciekawego do powiedzenia.

W pierwszym rzędzie kładą nacisk na kulturę języka. Przyznają, że to kwestia kultury osobistej, ponieważ każdy powinien być odpowiedzialny za swoje słowa.

– Jeśli chcesz kogoś obrazić, to możesz oczywiście to zrobić, pytanie tylko, czy to cokolwiek wniesie do ogólnej dyskusji? – pyta Mateusz Łapiński. – Czy to cię ubogaci? Jak wpłynie na inne osoby, które cię słuchają? Czy poza daniem upustu swoim emocjom do czegoś to prowadzi?

Deklarują jednak, że nikogo nie skreślają. Każdy, kto ma odwagę i chce się zmierzyć z osobami o odmiennych poglądach, będzie mile widziany. Każdy głos zostanie potraktowany tak samo poważnie jak inne. Choć oczywiście w ścisłych ramach kultury dyskusji jaką sobie narzucili.

Do tego celu stworzyli własną etykietę. Jednym z jej elementów jest system ściśle porządkujący dyskusję. Służą do tego specjalnie przygotowane kartki regulujące kolejność wypowiedzi poszczególnych dyskutantów. Kiedy chce się pokazać aprobatę dla swojego przedmówcy – należy podnieść kartkę zieloną. Jeśli się nie zgadzamy, to dezaprobatę wyrazić można przez uniesienie kartki czerwonej. Z kolei kartka biała oznacza zgłoszenie chęci zabrania głosu. Kolejność wypowiadających się jest moderowana w miarę możliwości płynnie.

Aby formuła Klubu nie była zbyt sztywna i całkowicie sformalizowana, pomysłodawcy zadbali o elementy humorystyczne, które mają równoważyć te całkiem na serio. Ma być przede wszystkim miło i przyjemnie.

Jednym z takich humorystycznych akcentów jest rota powitania i żegnania patrona miejsca, w którym Klub ma swoje spotkania. Zaczynają więc każdą debatę od rytualnego „Witamy cię, szanowny Wilamie”, a kończą: „Żegnamy cię, szanowny Wilamie”.

Mimo aktualności podejmowanych tematów odżegnują się od ścisłego koncentrowania się na polityce.

– Jakiegokolwiek aspektu życia społecznego byśmy nie dotknęli, zawsze o politykę zahaczymy – mówi Mateusz Łapiński. – Jesteśmy oczywiście w tej, a nie innej aktualności zanurzeni. Śledzimy życie… Ale określiłbym je jako społeczno-polityczno-gospodarczo-kulturalne.

Takie pojmowanie humanizmu jest rzeczywiście szerokie.

– Jesteśmy ludźmi, którzy wiedzą coś o wszystkim i wszystko o czymś – dodaje Jarosław Jaworski. – A przynajmniej staramy się dążyć do takiego oksfordzkiego ideału.

Pomysłodawcy nie ukrywają, że ich podstawową intencją jest podniesienie ogólnego poziomu polskiej debaty w ogóle. Choćby w swoim małym środowisku.

– Tego właśnie chcemy dokonać – mówi Mateusz Łapiński. – Może nie w aspekcie dydaktycznym, bo nie prowadzimy przecież warsztatów, ale marzy nam się taki choćby mały krok w kierunku zmiany świata na lepsze. Dajemy szansę kulturalnej dyskusji. Idzie o to, by wymieniać się poglądami z szacunkiem, a nie o to, by na siłę przekonywać do swoich racji. Konsensus w dyskusjach jest bardzo często niemożliwy, ponieważ konflikt wartości jest konfliktem nieprzekraczalnym. Naszym celem jest podniesienie jakości polskiej dyskusji w ogóle. Merytorycznej, nie emocjonalnej.

Dlaczego nie ma tej kultury słowa w debacie publicznej? Dlaczego zamiast tego jest bal sztachetowy na słowa? Twórcy Klubu Zasadniczo Dyskusyjnego nie mają wątpliwości.

– Powiedzmy sobie uczciwie, że debata publiczna jest po to, żeby się sprzedać – podsumowuje Jarosław Jaworski. – Jeżeli człowiek dużo szczeka, to go głośno słychać. Media chętniej go pokazują, bo jest postacią wyrazistą. Nie musi nawet mówić z sensem. Ważny jest sam zgiełk, jaki wokół siebie robi. To wystarcza, by być często pokazywanym.

Temat spotkania majowego brzmiał: „Polski patriota dziś. Czyli kto?”. Chcesz dołączyć do KZD? Mateusz i Jarek serdecznie zapraszają. Po prostu przyjdź i podyskutuj.