Koreańczycy i pyton w Toruniu [felieton]

Paweł Gulewski, Radny Miasta Torunia (fot. Łukasz Piecyk)

Sezon ogórkowy daje się we znaki każdemu. Najbardziej tym, co z różnych przyczyn zostają w domach, bo albo pokończyli swoje urlopy, albo na nie czekają, lub – jak autor tego felietonu – mają rozgrzebane mieszkanie i chcą skończyć wreszcie ten remont.  

Nie dziwota zatem, że między sennymi wizytami w sklepach budowlanych chciałbym przeczytać jakiegoś konkretnego newsa. Coś, co mnie zaciekawi, oderwie od rutyny. A tu jak na złość portale rozwodzą się np. nad tym, jak odróżnić dojrzałego arbuza od tego mniej dojrzałego… Dramat! Przerwę w eterze przerywają od czasu do czasu informacje o burzach i zagubionym pytonie, który miał rzekomo dotrzeć nawet do naszego miasta. 

Ku rozczarowaniu nas wszystkich akcja nie nabrała tempa i sprawa bez sensacji okazała się plotką, którą notabene kolportował detektyw słynący bardziej ze swojej czupryny niż skuteczności. A, no i był jeszcze news o rowerach miejskich, które powinny być od kwietnia, ale jeszcze ich nie widać i raczej do jesieni nie przyjadą. Wieść też nagła gruchnęła o Koreańczykach, którzy rzekomo mieli w Toruniu otworzyć motoryzacyjne Eldorado. Sęk w tym, że nikt z władz miasta o tym nie wiedział. Nie wiedzieli, o zgrozo, też miejscy urzędnicy, których sam wypytywałem, gdzie te 400 hektarów w centrum miasta pod ich fabrykę mamy znaleźć. Najmniej jak zawsze była zaskoczona jedna pani poseł. Ale wiadomo, że to ten gatunek polityka, co to nawet z wybuchu wulkanu na Sumatrze zrobi temat na interpelację. 

Dla niektórych z nas tematem numer 1 są nadchodzące wybory samorządowe i walka o fotel prezydenta Torunia. Fotel dość wytarty, bo zajmowany od 2002 roku przez jedną osobę. Wiem, że sam sobie robię krzywdę tymi narzekaniami. Już we wrześniu zatęsknię za błogim lipcowo-sierpniowym spokojem. Dlatego przewrotnie życzę sobie i Państwu jak najdłuższego sezonu ogórkowego w tym roku.