Lekcja miłości [felieton]

Marcin Czyżniewski, Przewodniczący Rady Miasta Torunia (fot. Łukasz Piecyk)

Jest jeszcze szansa, by obejrzeć wystawę fotografii „Toruńczycy z wyboru”, ponad dwadzieścia fotografii cudzoziemców, którzy z różnych powodów przyjechali do naszego miasta i zostali tu na dobre. Spojrzenie na te portrety jest sporym zaskoczeniem w jednokulturowym mieście na północy jednokulturowego kraju, w którym odmienność wciąż jest bardziej powodem do obaw niż dumy. Zaskoczeniem, że żyje wśród nas całkiem spora grupa osób, które urodziły się i wychowały w różnych zakątkach świata, nieraz bardzo egzotycznych.

Jednak wystawę warto obejrzeć nie tylko dla samych fotografii. Dla mnie najważniejsze były podpisy u dołu. Krótkie opowieści o życiu i losach każdego z bohaterów. Dawno nie czytałem takich wyznań miłości dla Torunia, podziwu dla jego piękna i uznania dla współmieszkańców. Każdy z nas powinien je przeczytać, bo oswojeni z Toruniem, zagonieni w zwykłych sprawach, zirytowani codziennymi drobiazgami zapominamy, w jak niezwykłym miejscu żyjemy. Tymczasem warto dla tego miasta porzucić słoneczne kraje, orientalne przyprawy i bajeczne widoki, warto zmierzyć się z niezrozumiałym językiem, nieprzyzwyczajonymi spojrzeniami, jesienną słotą i tłustą kuchnią. Ta wystawa to znakomita lekcja bycia torunianinem (toruńczykiem, jak powie każdy stąd) udzielona nam przez naszych nowych sąsiadów, którzy sami wciąż uczą się tego miasta. Odróbmy tę lekcję sumiennie.

Korzystając z gościny na łamach „Tylko Toruń”, gorąco gratuluję setnego wydania. Redakcji za kawał dobrej dziennikarskiej roboty i Czytelnikom, którzy zdążyli już zaprzyjaźnić się z tą gazetą na dobre. Miło mi, że mogę od prawie trzech lat współtworzyć ten projekt. Kolejnych dobrych stu wydań!