Linde w Europie [felieton]

Marcin Czyżniewski, Przewodniczący Rady Miasta Torunia (fot. Łukasz Piecyk)

Nagroda Literacka im. Samuela Bogumiła Lindego, od 22 lat przyznawana przez Toruń i Getyngę, stała się jednym z najbardziej prestiżowych wyróżnień dla pisarzy, poetów i dramaturgów. Duża w tym zasługa znakomicie dobranych laureatów, wśród których jest troje laureatów Nagrody Nobla i laureatka Bookera.

W tym roku wręczono ją Navidowi Kermaniemu, jednemu z najbardziej wpływowych intelektualistów w Niemczech, i Małgorzacie Szejnert, która reportaże pisze dłużej niż ja żyję na świecie. Opublikowała właśnie opowieść o obozie izolacyjnym, który Polacy stworzyli dla Polaków podczas II wojny światowej. Przerażająco aktualny obraz polskiego piekła, które potrafimy stworzyć sobie sami, bez niczyjej pomocy i bez głębszego sensu.

Cała zresztą ceremonia wręczenia nagrody przerodziła się w lekcję przeszłości, która pozwala nam inaczej spojrzeć na teraźniejszość. Trudno o lepszych nauczycieli. Szejnert, która odkrywa długą historię własnej, wielokulturowej rodziny, Kermani, syn perskich emigrantów, i laudatorzy: wychowany w NRD Joachim Gauck, były prezydent Niemiec, i Adam Michnik, dwaj bohaterowie walki z totalitarnym reżimem w swoich krajach. Była też wielką obroną idei Europy, nie skarbca, z którego bierze się pieniądze i nie Wielkiego Regulatora, ale wspólnoty rozumiejących się i szanujących ludzi. Współpraca miast partnerskich, osobiste przyjaźnie i kontakty są znakomitym sposobem na jej budowę. Warto to wpisać w bilans 40-lecia współpracy Torunia z Getyngą.