Łukasz Wudarski: Czarny korytarz zniknie [wywiad]

Łukasz Wudarski w Centrum Kultury Dwór Artusa pracuje od 2010 r. (fot. Łukasz Piecyk)

– Wspólnie zbudujemy przyszłość Dworu Artusa. Chciałbym, aby to miejsce było zawsze otwarte dla mieszkańców i turystów – mówi przejmujący od lipca funkcję dyrektora Centrum Kultury Dwór Artusa Łukasz Wudarski, który o planach na najbliższe trzy lata i symbolice czarnego korytarza rozmawia z Michałem Ciechowskim.

W 2010 r. mówiłeś o tworzeniu w tych salach kultury wysokiej w oprawie pop i łamaniu stereotypów związanych z instytucją, jaką wtedy był Dwór Artusa. Co się w ciągu tych ośmiu lat zmieniło?

Zmieniła się przede wszystkim mentalność społeczeństwa. Sukcesywnie przesuwaliśmy granice, które jeszcze kilka lat temu nie były przekraczane. Może nie było takiej potrzeby? Mury Dworu Artusa zobowiązują, a piękny sufit wyznaczał granice. Wspólnie jednak z nowym zespołem pokazaliśmy, że jak się czegoś bardzo chce, to wszystko jest możliwe. Do tej pory udało mi się zrealizować 90 proc. moich zapowiedzi. Na miejsce, w którym dziś się znajdujemy, pracowaliśmy wszyscy.

Jak Dwór Artusa funkcjonować będzie przez najbliższe trzy lata?

Kontynuujemy to, co już zaczęliśmy. Do tego dobrze rozpędzonego pociągu dodać trzeba tylko kilka wagonów lub zmienić nieco jego skład. To, co zamierzam zaproponować, to nie rewolucja, a ewolucja. Dotąd np. Dwór Artusa nie zajmował się szeroko rozumianą edukacją. Tego typu wydarzenia były najczęściej jednorazowe, jak choćby Dzień Dziecka czy Mikołajki. Chciałbym, aby teraz to edukacja była jedną z najważniejszych części składowych naszych działań. Starałem się oprzeć mój program na 12 bardzo ważnych filarach, ale 4 z nich są kluczowe: po pierwsze – dziś kulturą może być wszystko, po drugie – nie ma możliwości tworzenia kultury wysokiej bez współpracy z instytucjami czy osobami prywatnymi, po trzecie – bez edukacji nie będzie świadomych odbiorców. Ostatnim składnikiem jest lokalność.

Stąd pomysł na Toruński Inkubator Kultury?

Jest to jeden z filarów, na którym staram się oprzeć program. Z inicjatywą tą ruszymy dopiero od września. Stworzymy miejsce, w którym wspierać będziemy toruńskich artystów borykających się z brakiem środków finansowych, by postawić pierwsze kroki. Wspólnie usiądziemy i pomyślimy, co zrobić, skąd pozyskać środki zewnętrzne, wspierające realizację ich planów.

Tak bezinteresownie?

Nie weźmiemy za to pieniędzy, ale chcemy, by realizacja dzieła nastąpiła tu, w Dworze Artusa. W zamian za poświęcony czas i ludzkie siły, czasem wkład własny, liczymy, że premiera płyty, wystawa czy spotkanie autorskie zorganizowane zostanie u nas. Dzięki temu my mamy kolejne wydarzenie artystyczne, a jednocześnie stajemy się producentami danego sukcesu.

Mówiąc o nowych obowiązkach, powinniśmy poruszyć także kwestie finansowe. Aplikując na stanowisko, zapewniłeś, że poprowadzisz Dwór Artusa za 303 tys. zł.

Nie mylmy tego z budżetem placówki, który wynosi nieco ponad 2 mln zł. Kwota, którą podałem, jest pensją dyrektora na trzy lata. Od sumy tej odejmijmy jednak podatki, świadczenia, przejazdy służbowe itp. Wszystko to, co moja firma musi ponieść, by zarządzać Dworem Artusa.

A kto przejmie funkcję kierownika artystycznego?

Chciałbym, żeby od września moje obowiązki przejęła Paulina Marcinkowska, która pracuje obecnie w dziale artystycznym. Jestem przekonany, że najlepiej nadaje się na to stanowisko. Na jej miejsce zaś będę szukał nowego pracownika, który będzie zatrudniony na stanowisku specjalisty ds. edukacji. Osoba ta zajmie się m.in. regularną edukacją w Dworze Artusa. Chciałbym, aby kandydat wykazał się zdolnościami plastyczno-muzycznymi, by mógł prowadzić zajęcia w Piwnicach Kultury. Ta przestrzeń to nasz nowy projekt, na który otrzymaliśmy pieniądze z Unii Europejskiej. Do końca czerwca zaadaptujemy dwie piwnice na cele szkoleniowo-wykładowe. Regularnie organizować tam będziemy zajęcia dla dzieci, dorosłych i seniorów, a także spotkania plastyczne i muzyczne.

A co z innymi wydarzeniami? Repertuar ulegnie zmianom?

Najważniejszy jest dla nas odbiorca. Słuchamy tego, co proponują torunianie, jednak nie bezrefleksyjnie. Przemycamy w tym własne „ja” i to, co uważamy, że jest dobre. W końcu będąc instytucją finansowaną ze środków miasta Toruń, pełnimy misję. Dlatego proponujemy wydarzenia alternatywne, awangardowe, na które komercyjna przestrzeń nie jest dobrym miejscem. Promujemy w ten sposób kulturę, która na tradycyjnym rynku by się nie sprzedała.

Co od lipca Dwór Artusa zaproponuje mieszkańcom miasta i turystom?

Zaczniemy od Koncertów pod Gwiazdami. W tym roku usłyszymy m.in. Kasię Kowalską, Tymona Tymańskiego czy Grupę MoCarta. Dodatkowo, w Artus Cinema prezentowane będą koncerty muzyczne nagrane na blue-ray’u. W październiku i listopadzie zaś szykujemy mocniejsze uderzenie, według nowych schematów zarządczych. Nie będzie rewolucji, zmiany jednak zostaną dostrzeżone. Chciałbym, aby Dwór Artusa stał się miejscem przyjaznym. Chcemy go w sposób symboliczny otworzyć. Jestem świadomy, że czarny korytarz, który widzimy na wejściu, odrzuca. Będę robił wszystko, aby ta przestrzeń symbolicznie się otworzyła i bardziej zachęcała do wejścia do Artusa. A za trzy lata, podobnie jak teraz, chciałbym powiedzieć, że 90 proc. rzeczy, które założyłem, przy pomocy zespołu fantastycznych ludzi zrealizowałem.