Łupinka, Pola, Maniuś

W Międzynarodowy Dzień Kota pomyślmy o tych zwierzakach, które szukają własnego dachu nad głową. (fot. Łukasz Piecyk)

Miejskie Schronisko dla Zwierząt mieści się przy ulicy Przybyszewskiego 3, na skraju Parku Bydgoskiego. Każdego roku przez to miejsce przewija się ponad 700 kotów. Jakkolwiek jednorazowo placówka może zapewnić miejsce tylko 70 zwierzakom, to w zeszłym roku padł rekord: latem w schronisku gościło aż 150 mruczków jednocześnie.

– Trzeba przyznać, że obecnie w społeczeństwie obserwujemy ogromny wzrost świadomości – mówi Hortensja Saj, pielęgniarz zwierząt z toruńskiego schroniska. – Kiedyś kot trzęsący się z zimna na mrozie nikogo nie obchodził. Teraz niemal natychmiast jesteśmy o takim zwierzaku informowani. Odnoszę wrażenie, że Polacy o wiele bardziej troszczą się o koty niż kiedyś. Podobnie jak i o inne zwierzęta.

Niepokojącym zjawiskiem, z jakim musi się na co dzień zmagać Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, jest nadpopulacja. Przeciętna kotka jest w stanie wydać na świat około 12 kociąt rocznie. Placówki takie jak schroniska nawołują do świadomej opieki nad kotami: do sterylizacji i kastracji.

– Jest to działanie mające na celu przede wszystkim dobro gatunku. Nadprodukcja skutkuje ciągłym wzrostem liczby kotów bezdomnych oraz pękającymi w szwach schroniskami – komentuje Hortensja Saj. – Sterylizacja jest bezpieczna i służy zdrowiu samego kota. Średnia życia zwierzęcia poddanego sterylizacji wzrasta niemal dwukrotnie.

Również współczesny wzrost techniki nie ominął kociaków. Obecnie porządny, zadbany kot domowy jest wyposażony w chip ze specjalnym kodem, który w razie zagubienia łatwo pozwala odnaleźć właściciela.

– Trafiają do nas koty bardzo różne. Bezdomne albo czyjeś. Czyste lub zaniedbane. Pamiętam, jak kiedyś pewna pani przyprowadziła dwa dziewięcioletnie persy. Nie były sterylizowane, sierść miały pozlepianą w ohydne dredy, pazury powrastane. Każdy krok sprawiał im ból. Do tego były zawszone. Doprowadzenie ich do ładu zajęło trochę czasu. W końcu jednak znalazły nowych właścicieli, którzy zaopiekowali się nimi jak należy.

Do schroniska trafiają jednak głównie koty zdrowe, tyle że bezdomne. Zwierzaki mające nadzieję na swój prawdziwy dom.

– Dwa tygodnie czekają na ewentualnego właściciela. Jeśli ten się nie pojawi, dany kot zostaje zaszczepiony, odrobaczony i poddany kastracji/sterylizacji. Następnie, kiedy już wygląda na szanującego się kota, zostaje zgłoszony do adopcji. Robimy specjalne dossier takiego osobnika i wraz ze zdjęciem umieszczamy na naszej stronie albo na Facebooku. Cena tak zadbanego zwierzaka to 80 złotych.

Każdego roku około 80% kotów, które trafiają do schronisk, znajduje swój nowy dom. Są jednak i takie, które nie znajdują go nigdy.

– Koty nie są specjalnie wymagające. Wystarczy im kuweta ze świeżym żwirem, woda do picia i sucha karma. Oczywiście należy pamiętać, że nie jest wskazane, by koty piły zwykłe mleko – uśmiecha się Hortensja Saj. – Piją je tylko w bajkach. W rzeczywistości mają od niego rozwolnienie.

Osoba, która zdecyduje się na wzięcie pod swój dach kota, musi spełniać jedynie kilka podstawowych wymogów: mieć ukończone 18 lat, posiadać dobre dla zwierzaka warunki oraz wyrazić zgodę na ewentualną późniejszą kontrolę warunków po adopcji.

– Wskazany jest jeszcze jeden czynnik, którego nie ma w regulaminach, a który jest według mnie najważniejszy: serce. Zwykłe, ludzkie serce.