Marcin Czyżniewski: Pięćdziesiąt lat niech żyje nam!

(fot. Łukasz Piecyk)

Przy okazji pożegnania Danuty Szaflarskiej, która w wieku ponad stu lat była podobno najstarszą czynną aktorką na świecie, przypomniano smutną wiadomość, że dzisiejsi nastolatkowie nie tylko mają minimalną szansę dożyć podobnego wieku (co za ulga dla systemu emerytalnego), ale będą żyć nawet krócej od swoich rodziców.

Człowiek robi wszystko, żeby ułatwić sobie życie i wiele, żeby je sobie skrócić. Teraz na przykład ów człowiek może ściąć sobie drzewo bez pytania i skrzętnie z tego prawa korzysta. Jeszcze parę ruchów siekierą, kilka precyzyjnych cięć piłą spalinową i kiedyś w telewizji z podziwem pokazywać będą sędziwego 50-latka, pytając go o receptę na długowieczność. 

Jako człowiek, który chce czy nie chce musi co godzinę wciągnąć w płuca 0,2 metra sześciennego tlenu, patrzę na te drzewne żniwa z dużym niepokojem. Ale zawsze lubię poszukać dobrej strony każdego problemu i jako politolog nie mogę nie zauważyć znakomitego materiału do naukowej dyskusji o prawach i wolnościach jednostki, zwłaszcza zaś o tym, jak z nich jednostka korzysta i jak na tym wychodzi. Nie wspomnę już o tej ciekawostce, że władza, która niechętnym okiem patrzy na róbta-co-chcetyzm” obywateli, tę jedną akurat rzecz wyjęła wprost z podręcznika klasycznego liberalizmu, w którym obywatel sam sobie panem, a państwu nic do niego. Powstanie z tego kiedyś kilka dobrych rozpraw doktorskich. I dobrze, że mamy już e-booki, bo wkrótce nie będzie tych rozpraw na czym drukować.