Marcin Czyżniewski: Wieje nudą?

(fot. Łukasz Piecyk)

Na posiedzenie Rady Miasta w Bydgoszczy wezwano policję z alkomatem. Znany z niekonwencjonalnych zachowań niezależny radny, nie znajdując już merytorycznych argumentów w dość gorącej dyskusji o in vitro, postanowił zrobić show, oskarżając prezydenta i przewodniczącego Rady, że są pod wpływem alkoholu.

Polskę obiegły też zdjęcia z sesji sejmiku łódzkiego, na której jeden z radnych wdarł się na mównicę, próbując nie dopuścić do zabrania głosu byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Nierzadko docierają do nas relacje z rad różnych szczebli, których członkowie, wyraźnie zapatrzeni w obyczaje parlamentarne, nie przebierają w słowach, z których często szybko przechodzą do czynów.

O tych zachowaniach należałoby z litością milczeć. Jednak kolejny raz czytam na jednym z toruńskich portali internetowych, że nasza Rada Miasta jest nudna. Nie ma w tej kadencji mówców rangi Krzysztofa Makowskiego czy obecnego prezydenta miasta, który, będąc w opozycji, bezlitośnie i celnie punktował rządzących. Ale też na sesji skupiamy się na stanowieniu prawa, prowadząc, gorące nieraz, dyskusje o mieście na wielu innych forach. U nas nikt nie wdziera się na mównicę, słowa dobiera się raczej starannie, a i w alkomat, póki co, nie musiałem dotąd dmuchać. W czasach, gdy wszystkie sesje transmitowane są w internecie, rzadko który radny próbuje wykorzystać swoje wystąpienia tylko dla medialnych pięciu minut. Nie brakuje gorących tematów i dyskusji, nie wszyscy są zadowoleni z przyjętych rozwiązań, a jednak nigdy nie musiałem się za naszą Radę wstydzić. W dzisiejszych czasach to naprawdę duża wartość.