Marcin Mikołajewicz: Wolę zwycięstwa niż bramki

Popularny "Miki" strzela gol za golem! (fot. Łukasz Piecyk)

O ostatnim meczu z Pogonią Szczecin, świetnej dyspozycji, powołaniu do reprezentacji oraz o tym, czy widzi się u boku trenera Hirscha – z Marcinem Mikołajewiczem rozmawiał Karol Żebrowski.

– Kolejne punkty uciekły Wam w końcówce spotkania. Tym razem gol wyrównujący padł z syreną końcową. No właśnie: równo z syreną?

– Naszym zdaniem gol padł już po dźwięku oznaczającym koniec spotkania. Dokładnie to widać na video, które krąży po sieci i bez wątpienia można stwierdzić, że gdy jest już słyszalny dźwięk syreny, to piłka dopiero zmierza do strzelca. Niestety, zgodnie z regulaminem nie mamy szans odwołać się od decyzji sędziów, którzy postanowili uznać tę bramkę. Chcemy patrzeć jednak na siebie, mogliśmy podwyższyć prędzej prowadzenie i nie byłoby tej całej sprawy. Musimy przywiązać jeszcze większą wagę do naszej koncentracji na koniec meczu, gdyż podobnie było w Gliwicach i Zduńskiej Woli, gdzie również dawaliśmy sobie wydrzeć, wydawałoby się, pewne punkty. W meczu z Pogonią nie zdobyliśmy jednego punktu, ale straciliśmy dwa.

– Zbyt dużych pretensji nie może mieć Pan jednak do siebie. W spotkaniu w Szczecinie zdobył Pan dwie bramki.

– Zamieniłbym te bramki na zwycięstwo naszej drużyny. Parkiet w Szczecinie znałem bardzo dobrze, ponieważ reprezentowałem swego czasu barwy Pogoni. Chciałbym, aby w przyszłości, jeżeli uda mi się zdobyć jeszcze kilka goli, to FC Toruń kończył mecz z trzema punktami.

– O to, że te bramki jeszcze będą, nie ma chyba co się martwić. Jest Pan aktualnie najlepszym strzelcem Futsal Ekstraklasy. Pana dorobek jest imponujący – 14 goli w 10 meczach.

– Przyznam, że nic innego tylko się cieszyć (śmiech). Ta piłka szuka mnie i mam nadzieję, że będzie już tak do samego końca. Trzeba też zwrócić uwagę na grę reszty drużyny, dzięki której mam tyle okazji na poprawianie swojego dorobku strzeleckiego. Mamy świetnego trenera, który to wszystko bardzo dobrze układa.

– Jest Pan już doświadczonym zawodnikiem. Widzi się Pan po zakończeniu kariery u boku lub w zastępstwie Klaudiusza Hirscha?

– Mam nadzieję, że zdrowie jeszcze dopisze i trochę sezonów pogram. Ciężko to teraz ocenić. Nie wyobrażam sobie jednak rozstania z futsalem. To duża część mojego życia i będę się starał w miarę możliwości przy niej pozostać.

– Wracając do Pana dorobku strzeleckiego: na szczególną uwagę zasługuje mecz przeciwko aktualnemu liderowi Fustal Ekstraligi – Rekordowi Bielsko-Biała. Wygraliście 4:1, a Pan zdobył wszystkie bramki dla FC Toruń.

– Po raz pierwszy zdarzyło mi się takie coś. Mam jednak nadzieję, że nie ostatni. Siedziało dosłownie wszystko, myślę, że mogę spokojnie zaliczyć ten mecz do lepszych w karierze. Oby takich więcej, oby w tym sezonie i oby dawały trzy punkty!

– Pana dobra postawa nie umknęła selekcjonerowi reprezentacji Polski. Najpierw przyszło powołanie na towarzyskie spotkania z Anglią, a teraz wiadomo, że w dniach 10–13 grudnia będzie Pan przebywał z kadrą w Portugalii, na turnieju eliminacyjnym do mistrzostw świata.

– Cały czas staram się realizować cele, które założyłem sobie osobiście. Podczas treningów i spotkań daję z siebie wszystko. Strzelam bramki, co jest najważniejsze na mojej pozycji i cieszę się, że zostałem zauważony przez selekcjonera. W spotkaniach z Anglią zaliczyłem przyzwoite występy i bardzo mnie cieszy to, że będę miał szansę po raz kolejny zagrać z orzełkiem na piersi. Każdy zawodnik czeka na takie wyróżnienie.

– Który z przeciwników na turnieju będzie dla Was największym zagrożeniem? Gospodarze, Rumunia czy też Norwegia?

– Murowanym faworytem wydaje się być Portugalia, która gra u siebie i jest czwartą drużyną w rankingu. Zarówno Norwegia, jak i Rumunia są zespołami w naszym zasięgu. Dalszy awans wywalczą dwie drużyny i mam nadzieję, że jedną z nich będziemy my. Wszystko może się zdarzyć, jednak już teraz mogę powiedzieć, że we wszystkich spotkaniach damy z siebie maksimum.

– Zanim uda się Pan na zgrupowanie, czeka Was jeszcze piątkowy mecz ligowy z Omegą Gliwice. Wasz przeciwnik aktualnie znajduje się na dziewiątym miejscu w tabeli.

– Jest to bardzo solidny zespół z ciekawym składem. Myślę, że aktualne miejsce w tabeli nie odzwierciedla tego, na co stać tę drużynę. Będzie to niewygodny przeciwnik, tym bardziej, że mecz odbędzie się w Gliwicach. Nasza drużyna pokazała już jednak, że mimo iż jesteśmy beniaminkiem, to wszyscy się muszą z nami liczyć i w meczu z Omegą na pewno powalczymy o pełną pulę.