Mecenas widzi najwięcej

Wystawę możemy oglądać do połowy kwietnia. (fot. Łukasz Piecyk)

„Jednoczesność zdarzeń” to wystawa przykuwająca obecnie szczególną uwagę w toruńskim Centrum Sztuki Współczesnej. Szesnastu młodych artystów, osiemnaście prac. Każda ze sporą już historią. Wszystkie zaistniały znacząco w prestiżowym konkursie Artystyczna Podróż Hestii, którego zwycięzcy dostają możliwość poczucia się artystą w najlepszym tego słowa znaczeniu.

Młody artysta to przecież nie tylko przysłowiowy suchotnik klepiący biedę, ale po pierwsze człowiek posiadający hojnego mecenasa. Tak bywało przed wiekami i ten model się doskonale sprawdził. Dzięki niemu powstały największe dzieła ludzkości. W naszych czasach ERGO Hestia pragnie odgrywać rolę takiegoż mecenasa i dawać wzór innym zamożnym firmom.

– Rzadko są spotykane w Polsce fundacje takie jak Fundacja Artystyczna Podróż Hestii, które wspierają działalność artystyczną, szczególnie w zakresie sztuk wizualnych, bo one są w tej gradacji na samym końcu – przypomniał podczas wernisażu Wacław Kuczma, dyrektor Centrum Sztuki Współczesnej Znaki Czasu w Toruniu. – Gratuluję Hestii takiego przedsięwzięcia. Obyście jak najdłużej funkcjonowali, bo dzięki wam polska sztuka ma szansę wyjść z zaklętego kręgu na poziom światowy.

Te słowa nie są przesadą. Hestia od 15 lat prowadzenia konkursu monitoruje starannie młodych polskich artystów, wyszukuje osobowości, które udowadniają swą postawą artystyczny rozwój. A najlepszych wysyła na rezydencje w Walencji i Nowym Jorku.

– Co roku mamy ok. 500 zgłoszeń prac studentów z 3, 4 i 5 roku studiów – tłumaczy zasady konkursu Piotr Szpilski, kurator toruńskiej wystawy z ramienia ERGO Hestii. – Finałową dwudziestkę wybiera starannie dobrane jury. Ostatecznie najlepsi mają okazję pobyć w Nowym Jorku i Walencji. Chodzi o to, by poczuli, jak to jest mieć mecenat, móc swobodnie chłonąć świat, spotykać ludzi z branży, żyć sztuką.

„Jednoczesność zdarzeń” pokazuje fascynacje wybitnych polskich młodych twórców znajdujących się w tym samym życiowym momencie – na studiach. Pokazuje różnorodność spojrzeń i ich stosunku do świata.

– Wybieraliśmy tu ostatecznie nie tylko dzieło, ale postawę artystyczną – podkreśla Piotr Szpilski. – Ci młodzi artyści dowodzą, że systematycznie rozwijają się w obranym przez siebie kierunku. To już więcej niż tylko poszczególne dzieło…

Krótko mówiąc, zdaniem jury ci właśnie artyści szczególnie rokują na przyszłość, popychają obecny rozwój polskiej sztuki. Będzie ona, zdaniem krytyków i znawców tematu, kiedyś taka, w jaką wyewoluuje obecne spojrzenie artystyczne tych właśnie młodych ludzi.

A z czego oni żyć będą w przyszłości? Zdaniem finansistów z ERGO Hestia, o czym też mówiono podczas wernisażu, lepsze czasy dla sztuki właśnie nadciągają.

– Rynek sztuki się odbudowuje. Wynosi obecnie 12,5 miliarda dolarów – podkreślił Mikołaj Kunica, dyrektor biura komunikacji w Grupie Ergo Hestia. – Z tego 96 procent to ludzie kupujący dzieła o wartości na średnim poziomie ok. 200 tys. zł. Czyli już nasz przedział. Sztuka zaczyna się opłacać.

Młodą, polską, najlepszą sztukę można oglądać w CSW do 17 kwietnia. Jeszcze przed wernisażem największą bodaj widownię zdobyła praca Małgorzaty Goliszewskiej „Wszystko” wykorzystująca wyszukiwarkę Google. Pytania internautów i poszukiwane przez nich frazy świadczą o naszym społeczeństwie najwięcej. Szczególne wrażenie robi też sala, w której wystawiono korespondujące ze sobą prace Matěja Franka „Przestrzenie” (artysta sprawdza możliwości opisywania swojego ciała, obrysowując coraz obszerniej jego kontur) i Cyryla Polaczka szukającego tożsamości w swym intrygującym „Autoportrecie”.