Mężczyzna w bieliźnie i kominiarce leżał w toruńskim lasku. Był pod wpływem amfetaminy

Mieszkańców toruńskiego osiedla zaniepokoiły krzyki dochodzące z lasku (fot. Łukasz Piecyk)

Krzyki dochodzące w lasku Na Skarpie zaniepokoiły okolicznych mieszkańców. Policjanci dostrzegli w krzakach mężczyznę w bieliźnie, który miał na głowie kominiarkę, pozostałość ubrania leżała obok. Utrudniony kontakt sprawił, ze poszukując jego danych policjanci natrafili na narkotyki, które miał w portfelu.

– Wczoraj około godz. 19.00 patrol policjantów z Komisariatu Policji na Rubinkowie został wezwany do niecodziennego zdarzenia – relacjonuje podinsp. Wioletta Dąbrowska, rzecznik prasowy toruńskiej policji. – Ktoś zgłosił na numer alarmowy, że z lasku przy ul. Mistrza Twardowskiego słychać dobiegające krzyki.

Policjanci zaczęli przeszukiwać teren. W krzakach dostrzegli skulonego, rozebranego mężczyznę, który miał na głowie kominiarkę, a pozostałość ubrania wierzchniego leżała obok.

– Mężczyzna krzyczał – dodaje funkcjonariuszka. – Na jego ciele widać było wyraźne zadrapania od krzaków, jego zachowanie zaś świadczyło o wyraźnym pobudzeniu.

Funkcjonariusze wezwali pogotowie i, ze względu na jego stan, musieli użyć siły fizycznej i chwytów obezwładniających oraz kajdanek, aby bezpiecznie przetransportować go do szpitala. Po badaniach okazało się, że musi w nim pozostać, bo wychłodzenie jego organizmu było na tyle duże, że mogło zagrażać jego zdrowiu.

– W portfelu mężczyzny, oprócz dowodu osobistego, funkcjonariusze odnaleźli dwa tzw. woreczki strunowe z białym proszkiem – podsumowuje podinsp. Dąbrowska. – Wstępne policyjne testy wykazały, że to amfetamina.

Po wyjściu ze szpitala 30-latek z Torunia usłyszy zarzut posiadania środków odurzających, za co może mu grozić do 3 lat więzienia.