Mieszkańcy Skłodowskiej-Curie: Remonty to propaganda ZGM-u

Bloki przy Skłodowskiej-Curie nie zachęcają (fot. Adam Zakrzewski)

Kiedyś był to blok pracowników Energetyki. Dziś są tu mieszkania socjalne i komunalne. Ich mieszkańcy nie mogą słuchać miejskiej propagandy o remontach przeprowadzanych przez Zakład Gospodarki Mieszkaniowej.

– Ludzie słyszą, że przy Skłodowskiej-Curie wyremontowano mieszkania interwencyjne i myślą, że mamy, jak u pana Boga za piecem – mówi rozżalona mieszkanka bloku o numerze 45. – Ekipy remontowej z prawdziwego zdarzenia lata tutaj nie widziałam. A to nie jest mieszkanie przejściowe – tylko na stałe.

O problemach z ZGM mieszkańców, których dobytek spłonął w pożarze przy ul. Chłopickiego, pisaliśmy w poprzednich numerach „Tylko Toruń”. Okazuje się, że instytucja wzbudza negatywne emocje także w innych częściach miasta.

– Baraki przy tej ulicy może i wyremontowano niedawno, ale nasz budynek straszy przejeżdżających kierowców samochodów – mówi pięćdziesięciolatek, mieszkaniec bloku przy Skłodowskiej-Curie 45, który chce zachować anonimowość. – Kratki przy dolnych okienkach nie są zabezpieczone. Blok wygląda jak nora. A szczury ogromne, które tutaj grasują, są normą. Nic tylko czekać, aż wszystko wygryzą pod spodem i runie to w p…u.

Lokatorzy boją się o dzieci, które bawią się wokół. Przecież, gdy wpadną w niezabezpieczone kratki, to mogą złamać sobie nogę, rękę, albo zrobić coś jeszcze gorszego.

– Od wielu lat nie było tutaj kapitalnego remontu – mówi Lidia, mieszkanka bloku. – Proszę zobaczyć jak wygląda siedziba ZGM-u, a jak miejsce, w którym my mieszkamy. Dwa światy. Zgłosi się coś, to gospodarz kogoś wezwie, zrobią prowizorkę i jakoś to działa. Ta ruina czeka na tragedię. Ale wtedy na remonty i modernizację może być za późno.

Nieco innego zdania o potrzebie remontu są przedstawiciele ZGM-u.

– W najbliższym czasie ZGM nie planuje wykonania kompleksowego remontu budynku przy ul. Skłodowskie-Curie 45 – mówi Karolina Wojciechowska, rzecznik prasowy ZGM-u. – Tego typu modernizacja wiąże się z ogromnymi kosztami. Modernizacja byłego hotelowca „Lipsk” przy ul. Działowskiego 8 kosztowała blisko 9 milionów złotych. ZGM nie dysponuje takimi środkami. W ostatnim okresie nie wykonywaliśmy i nie planowaliśmy wykonania większych remontów w budynku.

Nie dziwi to specjalnie lokatorów.

– A czego innego się pan spodziewał? – pyta mnie, retorycznie oczywiście, pięćdziesięciolatek. – Przecież oni siedzą sobie w wyremontowanej, odpicowanej na glanc siedzibie, to co ich obchodzi, że my żyjemy w takich warunkach. Szczury by nas zjadły z kopytami, a nikt by nie zauważył. Miejsce dla innych lokatorów by się zwolniło.

Brak aktywności w tej części miasta rzecznik ZGM-u tłumaczy jeszcze jedną okolicznością.

– Nie remontowaliśmy w związku z koniecznością ustalenia przebiegu Trasy Wschodniej – wyjaśnia Wojciechowska.
Blok bowiem stoi w takim miejscu, że może się okazać, iż w przyszłości konieczne będzie jego wyburzenie. Ale o tym, gdzie mieliby trafić w takim przypadku mieszkańcy tego budynku nikomu nic tutaj nie wiadomo.

A szczurami, według urzędników, ZGM się zaopiekował.

– Zgodnie z obowiązującymi przepisami – w październiku ubiegłego roku – przeprowadziliśmy deratyzację w częściach wspólnych nieruchomości – mówi Karolina Wojciechowska. – Następna będzie miała miejsce w kwietniu. Nie docierały do nas sygnały, jakoby wokół budynku pojawiły się gryzonie. W ubiegłym roku doszło, co prawda do uszkodzenia (a właściwie niedrożności) instalacji kanalizacyjnej. Jednak awaria spowodowana była wrośnięciem korzeni drzewa do rury kanalizacyjnej. Usterka została usunięta w zeszłym roku.

Mieszkańcy mają dla urzędników wyjście.

– Zapraszamy na spacer po tej okolicy – mówią. – Może pokochają ten blok i sami się do niego wprowadzą? Ładny, kolorowy, bezpieczny i czysty. Polecamy.