Masz dla nas temat?
Coś Cię denerwuje?
napisz: redakcja@tylkotorun.pl
zadzwoń: 733 842 795
Masz dla nas temat? Coś Cię denerwuje? napisz: redakcja@tylkotorun.pl zadzwoń: 733 842 795
Mówią na nich „łapacze”
15 września, 2016, 12:56 Miasto

– Ledwo się obejrzałem, a już za wycieraczką miałem ten świstek! Macie w Toruniu jakieś superkomando do wlepiania kar? Gościnne to to nie jest…

Pomstujący głośno na ul. Piekary kierowca okazał się mieszkańcem Łodzi, który miał do załatwienia sprawę w toruńskim sądzie. Twierdził, że nie zdążył wrócić od parkomatu z wykupionym biletem, a już uznano go za winnego. Ostatecznie zapewnił, ostro przeklinając, że ma gdzieś grożącą mu karę. Załatwia swoje sprawy, wyjeżdża i do Torunia wracać nie zamierza.

Taką scenkę widziałem jakiś czas temu. Mężczyzna, wstyd powiedzieć, splunął na toruński chodnik, co nie spodobało się dwóm wyrośniętym młodzieńcom i o włos doszłoby do szarpaniny. Minął tydzień, a do naszej redakcji zgłosił się mieszkaniec Torunia z podobnym problemem.

– Trafiło mnie to nie pierwszy raz – zapewnił.- Tym razem oddawałem kołdrę do pralni „Ekopral” przy skrzyżowaniu Jęczmiennej i Szumana. Mają tam swój parking, ale był jak zwykle zajęty. Znalazłem miejsce na Jęczmiennej i stwierdziłem, że mam tylko banknoty w portfelu. Pobiegłem więc, dosłownie, do pralni, żeby je rozmienić. Od drzwi krzyknąłem, że szybko potrzebuję chociaż dwójki, bo mi karę wlepią. Niestety ekspedientka nie miała drobnych. Wyskoczyłem z pralni, szukam jakiegoś przechodnia, który mnie poratuje, a kątem oka… widzę już papierek na szybie mojego samochodu. Przecież ten łapacz, bo inaczej nie potrafię go określić, musiał widzieć moje zabiegi. To wszystko trwało chwilę. Nikt mi nie powie, że nie dybał na takich jak ja, którzy muszą szybko coś w tym miejscu załatwić – oddać albo odebrać ciuchy z pralni.

Mężczyzna udokumentował swoją przykrą przygodę kwitkiem z „Ekopralu” i pokwitowaniem zapłacenia kary w wysokości 30 zł.

– Byłem w tej budce, czyli kasie MZD naprzeciw Straży Pożarnej, po kilku minutach. Miałem nadzieję, że mi karę anulują. Ależ, gdzie tam! Pani za okienkiem była surowa, nie chciała dyskutować. Także z paniami, które stanęły za mną. One też twierdziły, że „łapacz”, co ciekawe, tak samo go nazwały, musiał działać błyskawicznie, spóźniły się z kupnem biletu kilka minut.

Rozesłałem wici po znajomych, szukając podobnych przypadków. Znalazła się ich cała masa. W „Ekopralu” przyznali, że wielu klientów prosi o drobne, bo mają podobny problem, co nasz Czytelnik, którego tam pamiętają. W tym czasie skontaktował się z naszą redakcją mieszkaniec Rubinkowa, który powiedział wprost: – To jest jakaś gangsterka! Parkomaty, z którymi mam wieczny problem, sprawiły, że do miasta jeżdżę już tylko tramwajem.

Rozmawiając z przedstawicielami Miejskiego Zarządu Dróg, można dojść do wniosku, że postawa mieszkańca Rubinkowa powinna cieszyć. Nie pchaj się torunianinie do centrum autem, korzystaj z transportu publicznego!

Dodatkowe wyjaśnienia MZD są następujące: Toruń szczyci się mianem pierwszego miasta w Polsce, w którym można w parkomatach płacić kartą. Od czasu, gdy kupując w parkomacie bilet, trzeba wbić numer rejestracyjny pojazdu, można zapłacić za postój w dowolnym parkomacie i nie wracać z biletem do samochodu, gdyż system poinformuje kontrolera, że już za postój zapłacono. Można też płacić przy pomocy telefonu komórkowego, z tej formy korzysta podobno co dziesiąty kierowca. Ponadto od 16 sierpnia nie płacimy już za parkowanie w soboty. Ogólnie parkomaty nowego typu i cały system działają świetnie, są przyjazne kierowcom i nie wiadomo, dlaczego ludzie się czepiają.

– Nasi kontrolerzy nie mogą „dybać” – jak to określają mieszkańcy – na nich, bo mają swoje rewiry do obejścia – tłumaczy Andrzej Kant, przełożony toruńskich kontrolerów MZD. – Mamy ich siedmiu. W ciągu dnia pracuje pięciu, a jest dziewięć tras obchodowych. Twierdzenie, że kontroler czatuje w jakimś szczególnym miejscu, jest mało wiarygodne, bo on musi chodzić, to właśnie jest jego zadanie.

Zdaniem Andrzeja Kanta kontroler, widząc brak biletu za szybą auta, musi działać błyskawicznie: sprawdza w systemie, czy opłata nie została wniesiona w którymkolwiek z miejskich parkomatów i wystawia wezwanie do uiszczenia 30 zł w kasie. Potem rusza dalej w trasę.

Andrzej Kant przypomina zarazem, że obowiązuje zasada pięciu minut. Jeśli od wystawienia wezwania do opłacenia biletu nie mija pięć minut – karna opłata zostanie anulowana.

– Wiedziałem o tym wtedy pod „Ekopralem”, ale nie udało mi się w pięć minut rozmienić dychy i wrzucić bilonu do parkomatu. Wiesz pan, jakie to były nerwy!? – przekonywał mężczyzna, który przekazał mi swój dowód wpłaty 30 zł z 18 sierpnia, zamazując na nim zamaszyście numer rejestracyjny swojego samochodu. – Kilka lat temu udało mi się cudem zmieścić w tych pięciu minutach. Wtedy stanąłem pod X LO. Poszedłem do kiosku rozmienić pieniądze, podszedłem do parkomatu, kupiłem bilet, wróciłem do auta… A tam już pamiątka po łapaczu. Wtedy nie zapłaciłem, bo uznano, że zmieściłem się w czterech minutach i 56 sekundach. Teraz nie miałem szans na takie wyścigi. Może już jestem za stary na parkowanie w Toruniu?

A dlaczego, przekazując mi swoją sprawę, zamazał numer rejestracyjny?

– Boję się. Poważnie. Lepiej im się nie narażać, diabli wiedzą, jakie mają powiązania z drogówką. Jeszcze będą mnie gnębić…

 


Komentarze

komentarzy

| E-wydanie
| Facebook
| Czytaj także