Mundial od kuchni, czyli Mistrzostwa Świata w Rosji widziane oczami dziennikarzy

Fot. Paweł Skraba

Polski orzeł miał się na mundialu w Rosji wzbić do lotu chwały. Póki co jednak drużyna z Senegalu przestrzeliła mu skrzydło. Oczywiście jeszcze nie czas na pełną ocenę gry Polaków na mundialu. Teraz należy jak najszybciej zapomnieć o falstarcie w meczu z drużyną afrykańską i skupić się na spotkaniu z Kolumbią. My tymczasem podglądamy mistrzostwa w Rosji od kuchni. 

Nasi mieszkają w Soczi, w hotelu Hyatt, niedaleko plaży. Hotel ten upatrzyli sobie najpierw Holendrzy, ale, jak wiadomo, nie popisali się w eliminacjach i mundial oglądają w swoich domach. Później chętka na ten akurat obiekt naszła Anglików. Uknuli jednak teorię, że przybytek położony jest zbyt blisko gór i gęstych lasów, a tam, jak wiadomo, lubią zaczaić się paparazzi oraz wszelkiej maści szpiedzy, którzy z pewnością podpatrzą ich treningi i rozgryzą taktykę. Toteż zrezygnowali. Polacy aż tak podejrzliwi nie są. Miejsce bardzo przypadło do gustu trenerowi Nawałce, który szybko zaprzyjaźnił się z niejakim Glebem Gutijewem, rosyjskim ogrodnikiem odpowiedzialnym za murawę boiska, na którym trenują biało-czerwoni. Otóż polski selekcjoner zażyczył sobie, aby trawa na boisku treningowym Sputnik Sport miała 24 mm, a nie standardowe… 25 mm. Można zapytać, czy jeden milimetr robi różnicę. Właściwie jest to różnica tak minimalna, że aż symboliczna. Podobnie jak wynik meczu z Senegalem… 

Samego hotelu strzegą uzbrojeni po zęby funkcjonariusze rosyjskich służb. Nasi czują się bezpieczniej niż we własnych domach. Osoby postronne nie mają do nich żadnego dostępu. 

– Wyglądać to może nawet na obsesję Rosjan na punkcie bezpieczeństwa, a jednak w dzisiejszym świecie jest to standard – mówi Paweł Skraba, fotoreporter z Torunia. – Wielkie skupiska ludzkie zawsze są narażone na potencjalne ataki terrorystyczne. Szczegółowe i bardzo wzmożone kontrole są wszechobecne na lotniskach czy przy okazji masowych imprez. Nie mogą zatem one dziwić na mistrzostwach świata w piłce nożnej. Ochroniarze są dosłownie wszędzie i kontrolują wszystkich. Z czasem człowiek boi się zajrzeć do lodówki w obawie, czy nie wyskoczy z niej rosyjski agent. 

Polacy oczywiście nie mogą się nigdzie ruszyć bez towarzystwa ochrony. Kiedy udali się na przykład na wycieczkę autokarem do delfinarium, towarzyszył im cały konwój policji i armia agentów. 

– Kiedy na trasie jeden z przechodniów pokazał naszym piłkarzom środkowy palec, nie zdążył jeszcze opuścić ręki, a już siedział skuty w policyjnym wozie – dodaje Paweł Skraba. – Podobny los spotkał kilku dziennikarzy, którzy nie mieli akredytacji i próbowali działać na własną rękę. Nasi bracia zza wschodniej granicy pokazali, że nie znają się na żartach. Równie pilnie strzeżony jest stadion w Soczi, na którym nasi trenują. Ma on swój oddział służb specjalnych i psa do wykrywania ewentualnych bomb. Piłkarzy Adama Nawałki bardzo dokładnie pouczono, żeby nawet nie próbowali używać przy nim słowa „bomba”. Robi się wtedy bardzo nerwowy… 

W hotelu Polacy mają do dyspozycji basen na świeżym powietrzu znajdujący się w strefie chronionej, zarezerwowanej specjalnie dla nich. Korzystają z niego do woli. Podobnie jak z klimatyzowanych pomieszczeń, z których właściwie się nie ruszają z powodu okrutnych upałów. 

– Generalnie Rosjanie cieszą się na te mistrzostwa – wyjaśnia Paweł Skraba. – Dla nich oznacza to wzmożony ruch turystyczny. Ceny na okres mistrzostw poszybowały gwałtownie w górę. To żniwa dla hoteli, restauracji itd. Mistrzostwa wiążą się oczywiście z pewnymi utrudnieniami, na przykład komunikacyjnymi, kiedy to na czas przejazdu uprzywilejowanych kordonów drogi są zamykane. Jednak z punktu widzenia Rosjan plusy z pewnością przeważają. I bardzo ciekawa rzecz: tubylcy jako kibice są optymistami. Uważają, że to będzie ich mundial. Pierwsze mecze tylko potwierdziły te oczekiwania. Gładko wygrane przez Rosję z Arabią Saudyjską i Egiptem. Mało tego: uważają, że w finale zagrają z… Polską. Dopiero w drugiej kolejności (ewentualnie) z Portugalią. 

Ciekawe, czy skorygowali swoje mniemania o polskiej piłce po meczu Polska-Senegal… 

No i jeszcze słówko o poziomie organizacji mistrzostw. 

– Generalnie oceniam go jako bardzo wysoki – dodaje Paweł Skraba. – Były pewne obawy, czy Rosjanie dadzą radę. W końcu Rosja to jeszcze nie jest Europa. Ale już nie Azja. Jednak były to obawy bezpodstawne.